4-letni Miłoszek zginął na kolanach ojca. Szokujące ustalenia po wypadku
Pijany kierowca, który rozbił swój samochód, wioząc na kolanach 4-letniego syna, mógł jechać nawet 146 kilometrów na godzinę – wynika z ustaleń biegłego, do których dotarł TVN Warszawa. Miłoszek zmarł wskutek odniesionych obrażeń.
Do tragicznego wypadku doszło w 8 czerwca w Boże Ciało w Gucinie, niedaleko Ostrołęki. Według ustaleń śledczych kierowca audi na jednym z zakrętów przed przejazdem kolejowym stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z drogi i z impetem uderzył w przydrożne drzewo.
Na miejscu zginął Miłoszek, 4-letni syn kierowcy, którego mężczyzna wiózł na kolanach. Sprawca trafił do szpitala, przeżył wypadek. W lipcu, gdy poprawił się stan jego zdrowia, usłyszał zarzuty: umyślnego naruszenia zasad w ruchu drogowym i spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
Pijany ojciec jechał z 4-latkiem na kolanach. Szokujące ustalenia
TVN Warszawa poinformował w sobotę, że do prokuratury wpłynęła opinia biegłego ws. wypadku w Gucinie. "Specjalista ocenił, że kierowca mógł jechać z prędkością od 136 do 146 km/h" – podał serwis.
- W ramach postępowania uzyskano opinię z zakresu badania i rekonstrukcji wypadków drogowych, z której wynika, iż kierujący pojazdem Andrzej P. bezpośrednio przed zdarzeniem poruszał się pojazdem z prędkością znacznie przekraczającą prędkość administracyjnie dozwoloną na danym odcinku drogi - powiedziała TVN Warszawa rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Edyta Łukasiewicz. Zdaniem biegłego prędkość graniczna do bezpiecznego przekroczenia tego odcinka drogi wynosiła 92 km/h.
Feralnego dnia Andrzej P. wraz ze swoim 4-letnim synem mieli iść do sklepu, który znajdował się w pobliskiej miejscowości. Ojciec wsiadł za kierownicę po alkoholu i chłopczykiem na kolanach. - Na skutek wypadku dziecko doznało szeregu urazów czaszki i mózgu. Obrażenia te były przyczyną śmierci chłopca - opisywała wtedy prokurator Łukasiewicz. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Grozi mu 12 lat więzienia.
Źródło: Radio ZET/TVN Warszawa
- Makabra podczas awantury rodzinnej. Policja zatrzymała 25-latka. Nie żyje jedna osoba
- Lekarz potrącił pieszego i uciekł z miejsca wypadku. Mężczyzna zmarł
- Daria zaginęła w drodze do szkoły. "Odchodzimy od zmysłów"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET