`

Będzie lex Czarnek 2? Krystyna Szumilas: "Minister Czarnek nie zrezygnuje. Trzeba być czujnym"

4 min. czytania
07.03.2022 09:35
Obserwuj nas na Google

- Niedługo po prezydenckim wecie Przemysław Czarnek zapewniał, że nie cofnie się o krok, że ustawa zwana "lex Czarnek" jest dobra i nie będzie jej zmieniał, tylko rozszerzał. To bardzo niepokojąca wypowiedź potwierdzająca, że ministrowi nie chodzi o dobro dzieci, tylko o własne ambicje - mówi w rozmowie z radiozet.pl Krystyna Szumilas, była minister edukacji, posłanka KO.

Krystyna Szumilas
fot. Karol Makurat/REPORTER

Prezydent Andrzej Duda miał czas na decyzję w sprawie podpisania nowelizacji prawa oświatowego do 3 marca. Do końca chyba tak naprawdę nikt nie wiedział, jak postąpi. 2 marca ogłosił, że ustawę nazywaną „lex Czarnek” wetuje. Spodziewała się pani tego?

Krystyna Szumilas, była minister edukacji, posłanka KO: - Oczywiście liczyłam na weto, ale do samego końca była niepewność. Pierwszy moment, kiedy uwierzyłam, że prezydent nie podpisze tej ustawy, to była rozmowa z panią prezydentową. Podczas tego spotkania usłyszałyśmy, że pani Agata Duda dobrze zna tę ustawę i ma do niej takie same zastrzeżenia jak my. Obiecała wtedy, że przekaże uwagi mężowi i że będzie na spotkaniu prezydenta z Przemysławem Czarnkiem.

Redakcja poleca

Drugi moment, kiedy uwierzyłam, że weto jest możliwe, to była właśnie rozmowa ministra edukacji z prezydentem. Po pierwsze zobaczyłyśmy, że pani prezydentowa dotrzymała słowa i była na tym spotkaniu, a po drugie wypowiedzi ministra po tej rozmowie nie były optymistyczne. Nie słyszałam, żeby stwierdził jednoznacznie, że np. Andrzej Duda ocenił ustawę za dobrą i zgodził się ją podpisać.

Trzeci taki moment, który spowodował, że byłam bardziej optymistycznie nastawiona, to spotkanie z przedstawicielami samorządów, które podzielały wszystkie obawy związane z wejściem w życie „lex Czarnek”.

O weto apelowali rodzice, nauczyciele, ale też organizacje pozarządowe, artyści. Co chwilę organizowano manifestacje. Podobne akcje widzieliśmy przy okazji innych ustaw, ale przyjmowano je bez zastrzeżeń. Co w tym wypadku miało pani zdaniem główne znaczenie?

- Wszystko to miało znaczenie. Również to, że prezydent prawie dwa lata temu przesłał do Sejmu swój projekt ustawy, który regulował kwestie wyrażania opinii rodziców, jeśli chodzi o współpracę szkoły z organizacjami pozarządowymi. Rozwiązań prezydenta PiS nie wzięło pod uwagę, a prezydencki projekt był o tyle lepszy, że pozostawiał decyzję o współpracy z osobami z zewnątrz na terenie szkoły. Nie oddawał jej w ręce kuratorom oświaty.

Poza tym wpływ na pewno miała sytuacja, o której mówił Andrzej Duda. W Ukrainie jest wojna i musimy się teraz skoncentrować na pomocy tym, którzy uciekają do naszego kraju. Do polskich szkół trafiają i będą trafiać dzieci naznaczone wojenną traumą, polskie dzieci też potrzebują wsparcia, spokoju w tej sytuacji. Bezmyślne wyrzucanie organizacji pozarządowych ze szkół w tym momencie, a projekt ministra Czarnka tym by skutkował, byłoby ze szkodą dla polskich i ukraińskich dzieci, bo to właśnie organizacje pozarządowe reagują w pierwszej kolejności i pomagają uczniom.

Tuż po tym, jak prezydent ogłosił weto, minister Czarnek zapowiedział „lex Czarnek 2”. Stwierdził, że będą drobne poprawki w ustawie, którą prezydent odrzucił i jak przyjdą sprzyjające okoliczności, to już wtedy Andrzej Duda ustawę podpisze.

- I niedługo po prezydenckim wecie na spotkaniu online na Twitterze zapewniał, że nie cofnie się o krok, że ta ustawa jest dobra i nie będzie jej zmieniał, tylko rozszerzał. To bardzo niepokojąca wypowiedź potwierdzająca, że ministrowi nie chodzi o rozwiązanie problemów edukacji, o to, żeby polska szkoła była lepsza, tylko żeby w tym pojedynku z prezydentem wygrał on - Przemysław Czarnek. Uważam, że weto Andrzeja Dudy odebrał jako porażkę, z którą nie potrafi się pogodzić. Nie chodzi mu o dobro dzieci, tylko o własne ambicje. Jego nerwowe, niegrzeczne wypowiedzi, które słyszeliśmy nieraz, świadczą o tym, że podchodzi do tego ambicjonalnie.

Redakcja poleca

Przemysław Czarnek jest pierwszym ministrem, który tak oficjalnie łamie prośbę o współpracę, jedność, o unikanie konfliktów, o działanie na rzecz bezpieczeństwa. Bo przygotowanie kolejnej rozszerzonej nowelizacji prawa oświatowego, która zabiera władze rodzicom i oddaje szkoły w ręce kuratorów, to rozniecanie kolejnego konfliktu, a wszyscy teraz potrzebujemy spokoju.

Na euforię za wcześnie.

Dopóki minister Czarnek będzie ministrem edukacji, trzeba być czujnym. Nie liczyłabym na to, że zrezygnuje ze swojej racji, ambicji i będzie działał na rzecz dobra dzieci.

Posłanki i posłowie opozycji przeprowadzili kontrole we wszystkich kuratoriach oświaty, by sprawdzić, czy rzeczywiście rodzice skarżą się na to, że nie mają wpływu, jaka organizacja pozarządowa wchodzi do ich szkoły. Jakie są wyniki tych kontroli?

Wysłałyśmy raport z tych kontroli prezydentowi, więc on też mógł mieć wpływ na prezydenckie weto. Od 2016 roku do 2021 roku, czyli przez sześć lat, do 16 kuratoriów w Polsce wpłynęło 27 skarg rodziców na działalność organizacji pozarządowych. A mówimy tu o 4,5 mln uczniów i prawie 40 tys. placówkach oświatowych w całym systemie.

W ośmiu kuratoriach, czyli w połowie, nie było w ogóle żadnej skargi. W pozostałych było od jednej do sześciu. Te sześć odnotowano w Małopolskim Kuratorium Oświaty u Barbary Nowak. Wyniki tych kontroli pokazały więc, że ustawa „lex Czarnek” oparta jest na kłamstwie i manipulacji.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET