Obserwuj w Google News

Andrzej Duda zdecydował w sprawie "lex Czarnek"

4 min. czytania
02.03.2022 14:15

Andrzej Duda zawetował ustawę "lex Czarnek". Apelowali o to m.in. uczniowie, rodzice, nauczyciele i politycy opozycji. Prezydent podkreślił, że w czasie wojny w Ukrainie w Polsce potrzebny jest spokój.

Andrzej Duda
fot. Piotr Molecki/East News

Do końca nie było wiadomo, jak postąpi prezydent Andrzej Duda. Jedni spekulowali, że może zgodzić się z żoną, która – jako nauczycielka – miała sceptycznie podchodzić do proponowanych zmian w szkołach, zwłaszcza po spotkaniu z posłankami opozycji. Inni zaznaczali, że w tej kwestii liczy się jednak polityka, więc podpisanie ustawy znacznie zwiększającej rolę kuratorów oświaty pokazałoby, że Andrzej Duda wciąż trzyma z partią rządzącą. Po drugie być może przyniosłoby mu to poparcie przy prezydenckim projekcie, który zakłada likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Posłuchaj podcastu

Andrzej Duda zdecydował w sprawie "lex Czarnek"

O swojej decyzji Andrzej Duda poinformował w środę, 2 marca, podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego poświęconemu sytuacji w Ukrainie: - Apeluję o jedność zwłaszcza teraz. Opozycja zgłaszała uwagi co do nowelizacji prawa oświatowego. Nie mówię, że sam nie miałem żadnych zastrzeżeń do tej ustawy. Miałem, ale były w niej też rozwiązania, które popierałem. Odłóżmy to na później, dlatego kieruję ustawę do ponownego rozpatrzenia - poinformował Duda. - Teraz tę ustawę wetuję - dodał.

Prezydent miał swoją wizję nowelizacji prawa oświatowego, która znacznie różni się od tej ministerialnej. Duda chciał m.in., by to rodzice w drodze referendum wypowiadali się na temat wstępu organizacji pozarządowych na teren szkoły. Jego projekt leży już prawie dwa lata w sejmowej zamrażarce.

Pomysł ministra Przemysława Czarnka radykalnie poszerza z kolei władzę nominowanych przez ministra kuratorów, do których należałaby - w myśl ustawy - ostateczna decyzja o tym, czy organizacje pozarządowe mogą prowadzić na terenie szkół zajęcia z uczniami. Kuratorzy zyskaliby też prawo do jednoosobowego zwalniania dyrektorów szkół bez możliwości odwołania. Przeciwko takiej nowelizacji prawa oświatowego protestowali rodzice, uczniowie, nauczyciele i ponad sto organizacji wolnościowych, edukacyjnych, związkowych i prawniczych skupionych w kampanii "Wolna szkoła".

Redakcja poleca

Zdaniem wielu pedagogów zwłaszcza teraz w obliczu wojny w Ukrainie 'lex Czarnek" byłoby wyjątkowo szkodliwe. Wielu uczniów boi się o bezpieczeństwo swoich bliskich, obawia się tego, co będzie dalej. Lada dzień w polskich szkołach pojawią się też dzieci z Ukrainy z doświadczeniem wojny, z traumą - często cała klasa będzie wymagać spotkań ze specjalistami. W takich nagłych wypadkach podstawówki czy licea często posiłkowały wsparciem ekspertów z organizacji pozarządowych. Nawet jeśli nowelizacja prawa oświatowego nie zabraniałaby tego, to znacznie wydłużyłaby tę ścieżkę pomocy.

Dlatego szkoły nie kryły radości tuż po ogłoszeniu prezydenckiego weta. "To dobra decyzja dla dzieci", "presja ma sens", "to sukces nas wszystkich" - piszą nauczyciele i rodzice na oświatowych forach. Związek Nauczycielstwa Polskiego podziękował "w imieniu całej społeczności edukacyjnej" prezydentowi za weto.

"Lex Czarnek". Kuriozum goni kuriozum

Jeszcze przy uchwalaniu tej ustawy kuriozum goniło kuriozum. I nie chodzi tu o treść, ale o sam sposób procedowania. 8 grudnia projektem mieli zająć się posłowie połączonych komisji edukacji i obrony narodowej, ale w ostatnim momencie z porządku obrad wykreślono ten punkt, prawdopodobnie ze względu na brak większości partii rządzącej. 14 grudnia komisje znów miały się zająć "lex Czarnek", ale części posłów PiS nie było na sali i opozycji udało się przegłosować wniosek o zawieszenie prac ze względów proceduralnych.

Obrady wznowiono po dwóch godzinach, ale PiS-owi znów nie udało się zebrać większości. Przewodnicząca komisji Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS otworzyła posiedzenie, by oznajmić, że je zamyka, więc Marszałek Sejmu wykreśliła punkt dotyczący „lex Czarnek” z porządku obrad plenarnych.

Już po Nowym Roku 4 stycznia w Sejmie miało się rozpocząć drugie podejście do pierwszego czytania „lex Czarnek”, ale burza rozpętała się, zanim na dobre zaczęło się posiedzenie. Posłowie opozycji stawili się, kworum było, ale brakowało posłów PiS, a bez nich „lex Czarnek” z pewnością zostałoby odrzucone. Przewodnicząca komisji znów ogłosiła przerwę, jak tłumaczyła z powodu problemów technicznych - część polityków, która nie przyjechała do Sejmu, nie mogła się połączyć. W trakcie oczekiwania na usunięcie usterek, przy włączonych mikrofonach w sali padły wulgaryzmy.

Redakcja poleca

Mimo apeli o przełożenie posiedzenia, prace w końcu się rozpoczęły. Po prawie pięciogodzinnej dyskusji, poprawki procedowano dosyć chaotycznie, choć w większości według jednego schematu: uwagi opozycji odrzucano, poprawki PiS - przyjmowano. W trakcie procedowania zmian na sali było słychać, jak ktoś - prawdopodobnie sama przewodnicząca komisji - zaczął nucić kołysankę. Ostatecznie projekt zmian w prawie oświatowym po kolejnych niemal czterech godzinach dyskusji głosami PiS przyjęto tuż przed północą.

Tydzień później, 12 stycznia, w Sejmie przed głosowaniem nad projektem Przemysław Czarnek przekonywał, że przecież nie ma autonomii szkół, a do posłów opozycji krzyczał, że to oni upolitycznili szkołę, a PiS ją odpolitycznia. - Państwo ma święty obowiązek chronić dzieci przed demoralizacją – podkreślał, a winą za problemy emocjonalne i psychiatryczne uczniów winił opozycję. - Najpierw robicie dzieciom wodę z mózgu, powodujecie rozchwianie emocjonalne tych biednych dzieci, a następnie mówicie, że depresji dostają. Najpierw podpalacie, a potem gasicie pożary – mówił.

Kiedy przyszedł czas na pytania, ministra Czarnka już na sali nie było. W związku z wniesionymi poprawkami i wnioskiem o odrzucenie nowelizacji projekt wrócił do połączonych komisji edukacji i obrony. Te zajęły się nim już dwa dni później, posiedzenie było jednak tylko formalnością – posłowie głosami PiS odrzucili wszystkie poprawki opozycji. Tego samego dnia, po południu, już na sali plenarnej, Sejm przegłosował "lex Czarnek".

Senat opowiedział się za odrzuceniem ustawy, więc ta wróciła do Sejmu. Początkowo głosowanie nad nowelizacją prawa oświatowego zaplanowano na koniec lutego. Niespodziewanie jednak 9 lutego podczas obrad Sejmu Elżbieta Witek zarządziła dziesięciominutową przerwę i tuż po niej zdecydowała o dopisaniu punktu dotyczącego „lex Czarnek”. Dla opozycji było to jasne, że PiS w przerwie sprawdził, czy ma większość i chciał to wykorzystać. Tak też się stało - ustawa przeszła głównie głosami PiS i Kukiz'15.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET