Atak w Brześciu Kujawskim. Wstrząsająca relacja ojca postrzelonej dziewczynki

1 min. czytania
29.05.2019 15:32
Obserwuj nas na Google

W szkole podstawowej w Brześciu Kujawskim w poniedziałek padły strzały. 18-letni Marek N. postrzelił pracownicę placówki i 11-letnią uczennicę. Po dwóch dniach od szokujących wydarzeń ojciec rannego dziecka ujawnił, że postrzelona dziewczynka od lat walczy z rakiem.

Dziennikarzom „Faktu” udało się porozmawiać z ojcem postrzelonej w Brześciu Kujawskim dziewczynki. O strzelaninie w jej szkole dowiedział się od policjantów. „Zadzwonili do mnie, abym przyjechał. Myślałem, że córka przewróciła się i złamała sobie rękę, bo ma słabe kości” – powiedział. Córkę pana Arkadiusza trzeba było jednak śmigłowcem przetransportować do szpitala w Toruniu.

Strzelanina w szkole w Brześciu była zapowiedziana? W sieci ktoś pisał o "ludobójstwie"
Z ciała mojego dziecka lekarze wyjęli dwie kule. Trzecia musnęła obojczyk. [...] Ponad dwie godziny lekarze wyjmowali córeczce te pociski. Utkwiły w biodrze. Jest też podejrzenie, że jedna kula mogła uszkodzić kręgosłup. Konieczne są dodatkowe badania. - mówi ojciec 11-latki

Pan Arkadiusz ujawnił w rozmowie z „Faktem”, że jego córka od lat walczy z nowotworem. – Dziękuję sprawcy, że nie zabił nam córki – zakończył.

Sprawca, 18-letni Marek N., który przyznał się do usiłowania zabójstwa wielu osób, we wtorek usłyszał zarzuty, dzień później sąd zdecydował o jego 3-miesięcznym areszcie. Napastnik spędzi ten czas na oddziale psychiatrii sądowej w areszcie śledczym w Szczecinie. 

Strzelanina w szkole w Brześciu Kujawskim. Jest areszt dla sprawcy Napastnik z Brześcia polował na polonistkę? Nieoficjalnie: groził jej już wcześniej

RadioZET.pl/Fakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET