Jest wyrok dla konwojenta, który zmienił swój wygląd aby ukraść 8 milionów
Na kary od roku do 8 lat i 2 miesięcy więzienia, w tym na kary w zawieszeniu, zostało skazanych sześć osób w związku z głośnym napadem z 10 lipca 2015 r., gdy skradziono z banku w Swarzędzu 8 mln złotych. Najwyższy wyrok usłyszał były konwojent, który przygotowując się do kradzieży, zmienił swój wygląd. Sprawiedliwość nie dosięgła na razie poszukiwanego listem gończym Grzegorza Ł. - uznawanego za mózg operacji. Ł. w miniony poniedziałek został ujawniony przez dziennikarzy Radia ZET i serwisu Mam Zdanie.
Na ławie oskarżonych usiadło sześć osób, z czego czterech dostało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przywłaszczenia mienia o znacznej wartości. Chodzi o 8 mln złotych, które zostały w spektakularny sposób skradzione z banku w Swarzędzu (woj. wielkopolskie).
Śledztwo Radia ZET i Mam Zdanie
Reporterzy Radia ZET i serwisu Mam Zdanie dotarli do poszukiwanego przez policję Grzegorza Ł., który uważany jest za mózg całej akcji. Mężczyzna wyjechał za granicę i w połączeniu wideo wyznał, że wróci do Polski zeznawać przed sądem, gdy dostanie list żelazny z gwarancją bezpieczeństwa. Co ciekawe, do czasu, aż opublikowaliśmy jego wizerunek i komentarz, prokuratura myślała, że mężczyzna nie żyje.
Tutaj więcej szczegółów na ten temat:
TYLKO U NAS! Prokuratura myślała, że ujawniony przez Radio ZET Grzegorz Ł. nie żyjeStarannie zaplanowana akcja
Fałszywy konwojent Krzysztof W. przyszedł do pracy jak co dzień na poranny dyżur. Po tym, jak się przebrał w strój roboczy, spakował wszystkie swoje ubrania do plecaka, który zabrał ze sobą. Kolegom z pracy powiedział, że boli go dzisiaj noga i chciałby pełnić dyżur jako kierowca. Przełożony zgodził się. Gdy w podpoznańskim Swarzędzu konwojenci opuścili samochód, aby napełnić bankomat, Krzysztof W. odjechał. Nie dało się go zlokalizować, bo w samochodzie zainstalowane zostało urządzenie tłumiące sygnał GPS. Konwojent i Dariusz D. przepakowali 8 mln złotych w gotówce do zaparkowanego w lesie samochodu i odjechali w kierunku Łodzi. Nagrania twarzy fałszywego konwojenta obiegły wtedy całą Polskę.
Zuchwały plan
– To był zuchwały plan, który miał dwa podstawowe punkty: ukraść jak najwięcej gotówki i nie robić nikomu krzywdy. Wszystko zrodziło się w głowach trzech przyjaciół, w tym dwóch policjantów. Mężczyźni pracowali w branży ochroniarskiej i stwierdzili, że mogą wykorzystać swoją wiedzę i umieścić swojego człowieka w roli konwojenta. Dadzą mu fałszywą tożsamość i pozwolą, aby wsiąkł w to środowisko. I tak też się stało – komentował Bartosz Żurawicz z TVN24.
RadioZET.pl/PAP/tvn24/strz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET