Godzina „W” na ulicach Warszawy. Tak stolica oddała hołd powstańcom
Minęło 75 lat od wybuchu Powstania Warszawskiego. 1 sierpnia o godzinie 17.00, jak każdego roku, w Warszawie, ale także w innych miejscach Polski zawyły syreny. W godzinę „W” na ulicach zatrzymały się tysiące osób, chcąc oddać hołd powstańcom.
- 23 zdjęć Zobacz galerię
Mieszkańcy Warszawy i turyści w godzinę „W” oddali hołd powstańcom w 75. rocznicę Powstania Warszawskiego m.in. na pl. Zamkowym. Na minutę miasto zatrzymało się w symbolicznej chwili refleksji.
Żyję już kilka lat w Warszawie, lubię poznawać to miasto i nawet nie mogę sobie wyobrazić, w jak trudnej sytuacji byli powstańcy. Bardzo mała ilość broni, głód czy ciągły strach przed okupantem, a jednak walczyli ponad 60 dni. Mam wielki szacunek do tych ludzi, którzy woleli zginąć za ojczyznę, niż podporządkować się Niemcom
Pan Roman przyszedł na plac, bo uważa, że powstanie to jedna z najważniejszych dat w historii miasta. "Powstanie było przejawem patriotyzmu tych ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. To była ich ostatnia nadzieja na wyzwolenie. Musimy o tym pamiętać i przekazywać tę pamięć kolejnym pokoleniom" - mówi.
Z kolei rondo Dmowskiego tuż przed godz. 17. spowił gęsty, biało-czerwony dym z rac. Po minucie ciszy skandowano "Cześć i chwała bohaterom” i odśpiewano "Rotę".
W tym samym czasie przed pomnikiem Gloria Victis na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach zgromadzili się przedstawiciele władz, w tym prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki, a także weterani i warszawiacy.
Powstanie Warszawskie 1944
Przypomnijmy, że Powstanie Warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku. Do walki w stolicy przystąpiło wówczas około 40-50 tys. powstańców. Zaledwie co czwarty z nich mógł liczyć na to, że rozpocznie ją z bronią w ręku. Przez 63 dni powstańcy prowadzili heroiczny i samotny bój z wojskami niemieckimi. Ostatecznie wobec braku perspektyw dalszej walki 2 października 1944 r. przedstawiciele KG AK podpisali z Niemcami układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie.