Pożar w Strącznie. Ocalił 17-latka, powstrzymali go przed ratowaniem bliźniaka

2 min. czytania
07.09.2020 10:21
Obserwuj nas na Google

W niedzielnym pożarze w Strącznie na Zachodnim Pomorzu tragicznie zginął 17-letni Adrian. Gdyby nie heroiczna postawa jednego z mieszkańców, ofiar żywiołu mogło być więcej. Mężczyzna wszedł do palącego się budynku ratując nastoletniego brata bliźniaka. - Chciał wrócić po drugiego z braci, jednak odciągnęli go ludzie – przybliża historię Fakt.pl.

Strączno pożar
fot. Piotr Dziurman/Reporter

Strączno wciąż rozpamiętuje tragiczny w skutkach pożar budynku czterorodzinnego. Wczoraj o poranku ogniem zajął się budynek mieszkalny. Po ugaszeniu pożaru strażacy natknęli się na zwłoki 17-latka. Trzy osoby poszkodowane trafiły do szpitala.

Dziennik „Fakt” przybliża tragizm tej historii. Ofiarą okazał się nastoletni Adrian, na co dzień zmagający się z niepełnosprawnością. W chwili pożaru w budynku przebywał również jego brat bliźniak Oliwier.

Pożar w Strącznie. Mężczyzna wyniósł z ognia 17-latka. Brata bliźniaka nie zdążył 

Jak podaje „Fakt” na miejscu rozgrywającego się dramatu był 54-letni pan Bogdan, który interweniował jeszcze przed przyjazdem strażaków. Na własną rękę próbował ratować mieszkańców płonącego mieszkania.

17-latek zginął w pożarze domu. Trzy osoby w szpitalu
Byłem akurat na spacerze, gdy usłyszałem krzyk dobiegający z tego mieszkania na parterze, gdzie mieszkała Lilianna z dwojgiem swoich synów. Gdy tam wpadłem, to wszystko było strasznie zadymione, ale wspólnie udało nam się wynieść z ognia Oliwiera

- powiedział „Faktowi” mieszkaniec Strączna.

Chwilę później próbował wrócić do palącego się budynku po drugiego z bliźniaków. - Dym był już tak duży, że ludzie mnie zatrzymali – przyznał ze łzami w oczach mężczyzna. Dziś jest bohaterem, choć sam ma wyrzuty sumienia że nie rzucił się po pomoc drugiemu z braci. - Może gdybym wszedł, to jednak bym Adriana wyniósł żywego – powiedział.

Mężczyzna poświęcił swoje zdrowie. Wraz z matką ofiary trafił do szpitala wskutek zaczadzenia. Sam pożar ugaszono kilka godzin po zgłoszeniu. Policja w Wałczu przekazała, że obaj braci mieli trudności z poruszeniem się, ale byli samodzielni.

RadioZET.pl/Fakt.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET