`

„Taśmy Kaczyńskiego”. Są nowe szczegóły przesłuchania Birgfellnera: „To była ładna paczka”

Magdalena Kulej
2 min. czytania
21.03.2019 07:52
Obserwuj nas na Google

Gerald Birgfellner podczas szóstego przesłuchania opowiedział o „kopercie dla księdza”, w której miało znajdować się 50 tys. zł. Nowe szczegóły przesłuchania austriackiego biznesmena ujawnia w czwartek „Gazeta Wyborcza”.

fot. Lukasz Kalinowski/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Powraca sprawa „taśm Kaczyńskiego”. „Gazeta Wyborcza” publikuje nowe, nieoficjalne informacje dotyczące zeszłotygodniowych zeznań Geralda Birgfellnera. Austriacki przedsiębiorca miał wówczas mówić m.in. o kopercie dla ks. Rafała Sawicza.

Kim jest „znikający ks. Sawicz”? To on na polecenie Kaczyńskiego miał otrzymać 50 tys. zł

– Przekazałem kopertę, a pan Kaczyński z kopertą wszedł do swojego pokoju, gdzie pan Sawicz już siedział – miał zeznać Birgfellner 13 marca.

Wszystko miało się odbyć 7 lutego 2018 roku. Według Birgfellnera prezes PiS nakłonił go do przekazania (za pośrednictwem Kaczyńskiego) 50 tys. zł księdzu Rafałowi Sawiczowi z Rady Fundacji im. Lecha Kaczyńskiego, bo bez jego zgody fundacja nie mogła wydać zgody na wzięcie kredytu i rozpoczęcie budowy biurowca przy ulicy Srebrnej.

Ksiądz od „koperty Kaczyńskiego” znowu zniknął. Zwolnił się z pracy i ślad po nim zaginął

„Taśmy Kaczyńskiego”. Birgfellner o kopercie

Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, 50 tys. zł Birgfellner przekazał w stuzłotowych banknotach i przyznał, że „to była ładna paczka”. Biznesmen zeznał, że po przekazaniu koperty dostał informację, że ksiądz Sawicz podpisał uchwałę. 

– Nie chcę się tutaj pomylić, przekazałem kopertę, pan Kaczyński z kopertą wszedł do swojego pokoju, gdzie pan Sawicz już siedział. Gdzieś ok. 20 minut później pan Sawicz wyszedł, jeszcze wydaje mi się, siedział koło pani Basi (zaufana sekretarka Kaczyńskiego), podaliśmy sobie dłonie i ponownie weszliśmy z panem Kaczyńskim do pokoju. Wtedy poinformowano mnie, że podpis został złożony i wydaje mi się, że wtedy mi tę uchwałę przekazał – miał powiedzieć Birgfellner podczas przesłuchania.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek zaprzeczyła, by wzięcie pieniędzy za podpis miało miejsce. „Ksiądz Sawicz podpisał uchwałę rady, nie stawiając jakichkolwiek warunków, tym bardziej finansowych” – mówiła Mazurek. Tłumaczyła, że „rozpaczliwe próby skompromitowania Jarosława Kaczyńskiego” przez „Wyborczą” „budzą już politowanie i zażenowanie”.

„Znikający ksiądz Sawicz” przerywa milczenie: Jestem zdumiony zamieszaniem

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/MK

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET