"Miałem udar. Jestem na erce udarowej jednego z warszawskich szpitali. Podobno już żyję, choć w nocy nie było to takiej pewne. Co dalej - zdecydują lekarze. Wszystkich pozdrawiam" - napisał na Twitterze w czwartek Tomasz Lis i zamieścił zdjęcie ze szpitalnego łóżka. To czwarty udar, jaki przeszedł dziennikarz.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Wtórny udar mózgu: przyczyny udaru po udarze
Tomasz Lis jest w szpitalu. Miał kolejny udar
W ostatnią niedzielę Tomasz Lis przebiegł maraton w Chicago i tym samym ukończył World Marathon Majors, czyli sześć największych maratonów na świecie, które odbyły się w Tokio, Chicago, Berlinie, Londynie, Nowym Jorku i Bostonie. Tylko 70 Polaków zdołało tego dokonać. Lis przyznał, że ze względu na ciężkie choroby, jakie przeszedł, nie mógł się forsować w czasie maratonu.
"Gdy biegłem swój rekordowy maraton tętno nie spadało mi poniżej 200 uderzeń na minutę. Dziś zgodnie z rozkazami lekarzy pilnowałem, by nie przekraczało 170. Przypomina to trochę bieganie na zaciągniętym hamulcu, ale jednak warto wpaść na matę maratonu, a nie jednocześnie życia" - napisał po ukończeniu biegu w niedzielę.
Ostatni, rozległy udar, Tomasz Lis przeszedł w 2019 r. Pozostawił po sobie ślad w postaci zaburzeń mowy. Jak przyznaje dziennikarz, rokowania nie były wówczas dobre. "6 największych maratonów świata na rozkładzie. A prawie trzy lata temu usłyszałem, że być może o życiu na wózku będę mógł pomarzyć" - napisał dziennikarz po ostatnim maratonie.
Radiozet.pl/Twitter
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET