Nowelizacja ustawy wprowadza m.in. kary za przypisywanie odpowiedzialności narodowi lub państwu polskiemu za zbrodnie II wojny światowej oraz za używanie sformułowań takich jak „polskie obozy koncentracyjne”.
Nocna debata w Senacie należała do tych burzliwych. Swoje wątpliwości wyraziła także związana z PiS Anna Maria Anders.
— Mnie to dziwi, że nikt jakoś nie zrozumiał tego, że wprowadzenie tej ustawy do Sejmu dzień przed rocznicą dotyczącą Holokaustu spowoduje taką burzę, jaką spowodowało. Bo to jest normalne [...] a mogliśmy to przegłosować dwa, trzy tygodnie później. A teraz to jest tragiczna, absolutnie tragiczna sytuacja międzynarodowa. Ona jest nie tylko w Polsce, ona jest nie tylko w Izraelu, ona jest w Kongresie amerykańskim, a my wczoraj, czy przedwczoraj błagaliśmy, żeby to w ogóle do Senatu nie przeszło. Tak, że ja uważam po prostu, że to było niepotrzebne — mówiła córka Władysława Andersa.
Nie było zaskoczenia. Senat uchwalił ustawę o IPNUstawy bronił wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.
Tłumaczył, że przepisy noweli o IPN są potrzebne ze względu na słabość dotychczasowej polskiej polityki historycznej. Przekonywał, że nowe przepisy ograniczą pojawiające się na świecie sformułowania np. „o polskich obozach śmierci”. Jak mówił, są one używane na świecie coraz częściej, przypisując Polsce odpowiedzialność za Holokaust.
Wiceminister sprawiedliwości odniósł się m.in. do pytania o stosunki dyplomatyczne Polski z Izraelem. „Chcę podkreślić, że one są objęte wyjątkową troską. Naprawdę bardzo nam zależy na tym, żeby te stosunki były dobre” — podkreślił Jaki.
RadioZET.pl/PAP/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET