Nawet 38 tys. zakażeń w szczycie czwartej fali. Ekspert podał konkretną datę

2 min. czytania
18.11.2021 14:43
Obserwuj nas na Google

Szczyt czwartej fali zakażeń COVID-19 będzie około 5 grudnia – powiedział w rozmowie z PAP dr Franciszek Rakowski z ICM UW. Jego zespół wyliczył, że wówczas średnia dzienna liczba zakażeń będzie wynosiła ok. 27-28 tysięcy.

Karetka
fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER

18 listopada padł kolejny rekord liczby zakażeń koronawirusem w czwartej fali. Nowa prognoza przebiegu epidemii w Polsce została przygotowana przez zespół ekspertów z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem dr. Franciszka Rakowskiego z Zespołu Modelu Epidemiologicznego.

Nowa prognoza czwartej fali. Szczyt zakażeń w grudniu

– W kolejnych tygodniach będą jeszcze wzrosty liczby zakażeń. Fazę najszybszego pięcia się do góry mamy już jednak za sobą. Wzrosty będą więc spowalniały. My przewidujemy, że osiągniemy średnią liczbę zakażeń na poziomie 27-28 tysięcy. Oczywiście mowa o średniej dziennej z siedmiu dni. To oznacza, że odczyt w środku tygodnia – w środę czy czwartek – może sięgać spokojnie nawet 38 tysięcy zakażeń. To wynika jednak ze sposobu raportowania zebranych danych – wyjaśnił dr Rakowski.

Redakcja poleca

Jego zespół wyliczył, że szczyt czwartej fali zakażeń przypadnie na okolice 5 grudnia. – Wówczas będzie kulminacja – dodał. Później mają się rozpocząć spadki. – Ta fala przeprowadzi nas przez odporność stadną. Wylądujemy na poziomie ponad 90 procent osób zaimmunizowanych. To wywoła spadek liczby kolejnych przypadków zakażenia – powiedział ekspert.

Z modelu, którym posługuje się jego zespół, wynika, że w okolicach Świąt Bożego Narodzenia średnia dzienna liczba zakażeń będzie na poziomie ok. 20 tysięcy. – W tym okresie nastąpi jednak szczyt hospitalizacji. Będziemy potrzebowali wtedy ok. 30 tysięcy łóżek dla pacjentów z  COVID-19 – wyjaśnił.

Zdaniem dra Rakowskiego, jest to ostatnia fala zawierająca w sobie infekcje padające na "czysty organizm", który nie jest zabezpieczony przeciwciałami. – A to właśnie te infekcje potem wywołują najwięcej hospitalizacji, przyjęć na OIOM i w konsekwencji zgonów. Kolejne fale już będą się wydarzały w populacji w dużym stopniu uodpornionej. Oczywiście hospitalizacje poszczepienne i poinfekcyjne będą się zdarzały, ale ryzyko ciężkiego przebiegu w takim przypadku jest znacznie mniejsze – ocenił. 

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET