Zabił kolegę siekierą, potem mieszkał ze zwłokami. Sąd obniżył mu karę

4 min. czytania
23.02.2022 21:50
Obserwuj nas na Google

60-letni Przemysław H. zabił kolegę uderzeniami siekierą w głowie, a następnie przez miesiąc mieszkał ze zwłokami. W środę Sąd Apelacyjny w Poznaniu obniżył mu wyrok do 6 lat więzienia, stwierdzając, że swoim działaniem "przekroczył granice obrony koniecznej".

Zabił siekierą kolegę. Sąd obniżył karę więzienia
fot. Tomasz Lina/East News, zdj. ilustracyjne

Do ataku siekierą i ukrycia zwłok doszło pod koniec 2020 roku. Ciało 44-letniego Roberta K. znaleziono w mieszkaniu na poznańskiej Wildzie. Zwłoki był już w stanie znacznego rozkładu. Prokuratura oskarżyła Przemysława H. o zabójstwo, za które grozi dożywocie.

Proces mężczyzny ruszył we wrześniu 2021 roku. Oskarżony wskazywał wówczas, że poznał Roberta K. w 2018 roku; w parku, razem pili piwo. K. miał poprosić oskarżonego, żeby mógł się u niego zatrzymać na kilka dni, zanim sobie czegoś nie znajdzie. Potem – według relacji oskarżonego – miało dochodzić do awantur między mężczyznami, Przemysław H. podkreślał, że był zastraszany i terroryzowany przez Roberta K.

Zabił siekierą kolegę. Sąd obniżył mu karę

H. przyznał się przed sądem do zabicia Roberta K., ale podkreślił, że do zbrodni doszło w obronie własnej. – Stało się to bardzo szybko, nawet nie wiem, kiedy i jak. Robert przyszedł do mnie pijany, jakby pod wpływem narkotyków, groził, że mnie zabije. Wpuściłem go do domu, bo groził, że mi rozwali drzwi, to nie było już pierwszy raz. Machał mi tą siekierą przed głową. Jak go wpuściłem, to go nie poznawałem, był jakiś nerwowy, pod wpływem jakichś środków. Nie wiedziałem, co się dzieje, a on machał mi tą siekierą przed głową, zamierzał się na mnie – mówił w sądzie oskarżony.

Redakcja poleca

- Próbowałem z tego mieszkania wyjść, wziąłem kurtkę. Robert nie pozwolił mi wyjść, kazał mi wejść do pokoju i siąść na fotelu, cały czas wymachując tą siekierą. Między tymi atakami zrobił sobie przerwę, żeby się napić piwa i zapalić papierosa. Ja byłem bardzo zdenerwowany i wtedy chwyciłem tę siekierę i go uderzyłem. Uderzyłem go w głowę, ale jakby chciał się na mnie rzucić i z tych nerwów uderzyłem go jeszcze raz – mówił przed sądem.

Przemysław H. zaciągnął zwłoki kolegi do łazienki, zaś siekierę zawinął w zakrwawioną kołdrę i wyrzucił do kosza na śmieci. Wskazał, że później nie korzystał z łazienki, mył się w kuchni. Przez miesiąc mieszkał ze zwłokami. Sąd Okręgowy wydał wyrok po jednej rozprawie skazując H. na 10 lat więzienia. Od tego wyroku apelację złożył obrońca oskarżonego, który wnosił o uniewinnienie Przemysława H., ewentualnie uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Prokuratora z kolei wniosła w apelacji o zwiększenie wymiaru kary do 15 lat pozbawienia wolności.

"Czy doszło do przekroczenia obrony koniecznej?"

W środę sprawę rozpoznał Sąd Apelacyjny w Poznaniu i po długiej naradzie wydał prawomocny wyrok, obniżając karę dla Przemysława H. z 10 do 6 lat więzienia. Sędzia Henryk Komisarski podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że apelacja złożona przez prokuratora dotyczyła wyłącznie zakresu orzeczenia o karze dla oskarżonego. - Prokurator nie podważył ani oceny dowodów, jaką przeprowadził sąd okręgowy, ani ustaleń faktycznych, jakie poczynił sąd. Dlatego też sąd apelacyjny ocenia te ustalenia, które sąd okręgowy poczynił, w pełni się z nimi zgadzając – i nie mając prawnych możliwości ich podważenia - mówił sędzia.

- W efekcie sąd apelacyjny dokonał innej subsumpcji w zakresie tego, czy doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej, czy też nie. Sam fakt zaistnienia zamachu ze strony pokrzywdzonego Roberta K. został tak naprawdę ustalony przez sąd okręgowy – powiedział.

Nadzwyczajne złagodzenie kary po zabiciu siekierą

- W niniejszej sprawie nie ma dla sądu apelacyjnego wątpliwości, że ten zamach, który jednak ograniczył się do gróźb pozbawienia życia […] był cały czas aktualny – wskazał sędzia. Dodał, że pozostawało więc pytanie, czy działania oskarżonego mieściły się w pełni w obronie koniecznej, nie przekraczając ich granic, czy też oskarżony przekroczył te granice, używając środka obrony niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu. - Poza tym ta historia ich trudnych relacji, która wynika nie tylko z wyjaśnień oskarżonego, ale również z zeznań sąsiadów wskazuje, że między nimi wielokrotnie dochodziło do różnego rodzaju zachowań agresywnych, do kłótni. I właśnie tłem przede wszystkim były te żądania opuszczenia mieszkania […], dlatego też sad apelacyjny przyjął, że doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej, co oznacza, że zachowanie było już bezprawne, a sposób obrony był już nieadekwatny do tego niebezpieczeństwa – dodał sędzia.

Podkreślił, że przyjmując, iż doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej, sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary w tym przypadku, mając też na uwadze – jak wskazał – "posługiwanie się przez pokrzywdzonego siekierą, wcześniejsze używanie wobec oskarżonego przemocy i to, że był on pod jego wpływem od dłuższego czasu" – zaznaczył sędzia. Wyrok jest prawomocny.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET