Nie żyje Zdrój. Słynny wilk nie przeżył tragicznego wypadku
Nie udało się uratować życia dorosłego samca wilka, który przed Bożym Narodzeniem wpadł pod auto koło Świecia. Jego losy i dziesięciodniowe próby leczenia śledziła cała Polska.
Wilk, którego ekolodzy nazwali Zdrój, wpadł pod koła samochodu na obwodnicy Świecia 23 grudnia. Wiadomość o wypadku szybko dotarła do członków Stowarzyszenia dla Natury Wilk. Z leśnikami, którzy zajęli się zwierzęciem, skontaktowała się jedna z jego liderek. Rozpoczęto organizację transportu. Drapieżnik trafił najpierw do Jaworza koło Bielska-Białej, gdzie wykonano wszystkie niezbędne zabiegi, a następnie do „Mysikrólika”.
Początkowo była nadzieja, że zwierzę przetrwa. Po upływie pierwszego okresu, gdy był podłączony do kroplówek, zaczął nawet samodzielnie pić i jeść. Później jednak stan się pogorszył.
Pomimo intensywnych wysiłków lekarza i dwóch techników weterynarii, kroplówek i kuracji lekami padł po 10 dniach. Sekcja wykazała, że pękła wątroba poważnie uszkodzona podczas wypadku
- czytamy na stronie stowarzyszenia.
Dzikie zwierzęta giną pod kołami samochodów
To drugi podobny przypadek w ostatnich miesiącach. W październiku samochód pod Kościerzyną potrącił młodego wilka. Ten miał jednak więcej szczęścia od Zdroja. Drapieżnik dzięki ekologom ze stowarzyszenia trafił do „Mysikrólika” i po miesięcznej rehabilitacji powrócił do swojego środowiska.
Ekolodzy podali, że w Sylwestra na stole operacyjnym padła również dorosła rysica z Magurskiego Parku Narodowego, która uległa kilka tygodni temu kolizji drogowej i miała strzaskaną przednią łapę.
Nie była w stanie polować. Została odnaleziona w stanie skrajnego wycieńczenia, odłowiona i przewieziona przez lekarzy weterynarii z Leska na operację do Krakowa. Byliśmy w drodze, żeby ją odtransportować na rehabilitację do »Mysikrólika«, gdy dotarła do nas informacja o jej śmierci
– poinformowało stowarzyszenie. Śmiertelną ofiarą zderzenia z pojazdem na drodze krajowej 17 stała się też dorosła rysica z Roztocza, matka siedmiomiesięcznego Horaja. Młodego rysia udało się odłowić i umieścić w "Mysikróliku". Będzie tam przebywał do uzyskania pełnej sprawności i umiejętności samodzielnego polowania.
„Apelujemy do wszystkich kierowców o większą uwagę i roztropność, szczególnie na odcinkach przechodzących przez lasy i mozaikę polno-leśną, czyli tam gdzie wielu zwykło mocniej naciskać na pedał gazu. Drogi łączą ludzi, ale brutalnie dzielą środowiska życia zwierząt. Aby przeżyć, dotrzeć na łowiska, do wodopojów, powrócić z pokarmem do młodych lub zaprowadzić je do upolowanej zdobyczy, muszą one podejmować codziennie ryzyko przejścia przez ruchliwe ludzkie drogi. I tam dopada je jadący z dużą prędkością pojazd. Większość ginie na miejscu, niewielka część przeżywa i albo jest odnajdywana i poddawana rehabilitacji, albo odczołguje się do lasu i kona w męczarniach. Prosimy zatem, pamiętajcie w Nowym Roku o dzikich zwierzętach i uważajcie na drogach” – zaapelowali ekolodzy ze stowarzyszenia Wilk.
Nie żyje koala Lewis. Poparzenia, jakich doznał, okazały się śmiertelneRadioZET.pl/PAP/Stowarzyszenie dla Natury "Wilk"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET