Afera wokół senatora Tomasza Lenza. Dziennikarze alarmują ws. działań prokuratury

2 min. czytania
28.10.2026 13:28
Obserwuj nas na Google

Wirtualna Polska ujawniła, że prokurator zabezpieczył telefon dyrektora placówki w Aleksandrowie Kujawskim po ustaleniu, że kontaktował się on z dziennikarzem portalu Michałem Janczurą. Reporter opisał wcześniej sprawę ówczesnego senatora KO Tomasza Lenza, który miał załatwić członkowi rodziny zabieg poza kolejką. Portal alarmuje, że działania prokuratury mogą naruszać tajemnicę dziennikarską.

Senator Tomasz Lenz
fot. Adam Chełstowski/Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty postawiono Tomaszowi Lenzowi w sprawie zabiegu medycznego.
  • Dlaczego prokuratura zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala.
  • Co wskazuje na naruszenie tajemnicy dziennikarskiej przez prokuraturę.

Sprawa Tomasza Lenza. Prokuratura złamała prawo?

W kwietniu dziennikarze Wirtualnej Polski ujawnili, że senator Koalicji Obywatelskiej Tomasz Lenz miał w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, poza kolejką i formalną procedurą, bez formalnej zgody i dokumentacji medycznej, załatwić zabieg medyczny dla członka swojej rodziny. Polityk wypierał się tłumacząc, że większość informacji przekazanych przez portal jest nieprawdziwych, a afera wynika z „pewnego konfliktu personalnego”.

Szpital jednak został ukarany wysoką grzywną, a Narodowy Fundusz Zdrowia, w odpowiedzi na pytania Radia ZET, przekazał, że przeprowadzona w Szpitalu Powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim kontrola „zakończyła się negatywną oceną placówki".

To jednak nie koniec sprawy, bowiem, Wirtualna Polska poinformowała, że władze próbują ingerować w dziennikarskie śledztwo. Autor tekstu Michał Janczura przekazał, że prokurator zabezpieczył telefon dyrektora placówki w Aleksandrowie Kujawskim, bo z bilingów wynikało, że ten łączył się z reporterem portalu.

Dziennikarz przypomniał, że już w czerwcu WP odmówiła podania swoich źródeł, powołując się na tajemnicę dziennikarską. Teraz jednak prokuratura zażądała wydania telefonu od dyrektora szpitala. Prawdopodobnie chodziło o dotarcie do treści wiadomości, które wysyłał on do Janczury.

Redakcja poleca

- Na pewno jest to działanie, które dotyka tajemnicy dziennikarskiej i które z tego powodu wiąże się ze szczególnymi gwarancjami. Te gwarancje aktualizują się niezależnie od sposobu dotarcia do materiału objętego tajemnicą dziennikarską przez organ ścigania – powiedział w rozmowie z WP Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Dodał, że bez wystąpienia o zgodę do sądu takie działania są naruszeniem tajemnicy dziennikarskiej.

Dziennikarze Wirtualnej Polski sprawę określają jako skandaliczną i wyrażają pełną solidarność z Janczurą, który przy okazji zaznaczył, że równolegle prowadzone jest drugie śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy samym zabiegu i tam, choć to dziennikarze złożyli zawiadomienie, nie było żadnego kontaktu z prokuratury.

Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET