Agnieszka Holland: "Na kogoś takiego jak Trump przygotował nas serial House of Cards"
- Kultura popularna, filmy i powieści science fiction wszystko przewidziały. Nie bez powodu po pierwszym wyborze Trumpa w topowych sprzedażach Amazon zaczęły królować dystopie, jak Orwell - mówiła Agnieszka Holland podczas odbierania tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Oprócz wybitnej reżyserki tytuł ten otrzymała także noblistka Olga Tokarczuk i publicystka Anne Applebaum.
- W roku jubileuszu, 80-lecia uczelni, uniwersytet wyróżnia najwyższą godnością trzy wielkie damy polskiej, europejskiej i światowej kultury, które swą postawą, niezależnością i odwagą głoszonych poglądów nawiązują wprost do przesłania naszej patronki: „Świata nie należy się bać, trzeba go jedynie rozumieć” – wyjaśnił na początku uroczystości prof. Jan Pomorski z UMCS-u.
- Może nie mówię po polsku najlepiej, ale mówię z przyjemnością, zachwycona tym, że wszystkie mądre i piękne słowa są w polszczyźnie rodzaju żeńskiego: wolność, prawda, solidarność, odwaga, miłość. Polska nie jest dla mnie tylko miejscem na mapie. Jest głęboko spleciona z moim życiem osobistym i zawodowym. To również mój kraj – zaczęła swoje przemówienie Anne Applebaum, przypominając, że historia jej przybranej ojczyzny z niezłomną walką o suwerenność była i jest lekcją dla Europy i świata. Lekcja ta mówi jasno, że „największym wrogiem wolności jest kłamstwo, bo zaraz za kłamstwem przychodzi korupcja, manipulacja i bezprawie, a za nimi paranoje i przemoc”.
W przemówieniu Applebaum nie przemilczała także tematu wojny w Ukrainie, zaznaczając, że od Lublina, gdzie odbywała się uroczystość, to zaledwie 100 km i 40 sekund lotu Iskandera. - To nie wojna o ziemię, surowce. To wojna o prawdę i wolności, o prawo do pamięci, przyszłości, tożsamości i kulturę. Pełen pychy i kompleksów agresor usiłuje anulować całą kulturę, ponieważ uznał, że stanowi ona zagrożenie dla jego osobistej władzy. Usiłuje odgrodzić od Europy kraj, w której europejskie jest wszystko. Ta wojna nie zna pojęcia przypadek – przemawiała Anne Applebaum.
Nawiązała tu też do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, który Lublin zyska za pięć lat w 2029 roku. - Mam nadzieję, że granica między Polską a Ukrainą będzie wtedy wewnętrzną granicą unii, aby twórcy i uczestnicy z obu krajów pod bezpiecznym niebem mogli świętować zwycięstwo idei nad ideologią, siły kultury nad kultem siły i dumy nad pychą – powiedziała. Na końcu odniosła się też do roli uniwersytetu i studentów. - W świecie, w którym dezinformacja rozprzestrzenia się niczym pożar, a granica między faktem a fikcją zostaje celowo zatarta, uniwersytety stają się oazami rozumu i szacunku dla rozumu. Są przystaniami wolnych ludzi – podkreślała, a studentów zachęcała: - Uczcie się szacunku dla mistrzów i wzgardy dla szarlatanów, dowiecie się, jak ośmieszać tanie slogany i ustrzec się kosztownych szantaży.
Agnieszka Holland: Wojna tylko przysnęła
Wątków wojennych w swoim przemówieniu nie pominęła także Agnieszka Holland. - Od dawna miałam wrażenie, że II wojna światowa nie skończyła się. Ona tylko przysnęła i w każdej chwili może się obudzić – mówiła. Chociaż, jak tłumaczyła, groza zbrodni Holokaustu wytworzyła swego rodzaju szczepionkę, to ta właśnie przestała działać, a fundamenty Unii Europejskiej jak równość, wolność i prawa człowieka, się kruszą. - Wpisy pod artykułami dotyczącymi migracji na portalach liberalnych mediów nie bawią się w niuanse: „bombardować łodzie”, „zabijać ich”, „topić te szczury”, „aktywistów do obozów” – cytowała internetowe komentarze, odnosząc się pośrednio do swojego filmu „Zielona granica".
Dalej tłumaczyła: - Konstrukt kozła ofiarnego, figury wroga jest starym i wypróbowanym pomysłem. Mogą nim być łatwo migranci, terroryści, naboje w wojnie hybrydowej Łukaszenki, przestępcze watahy i hordy nachodźców, ciapate śmieci, roznosiciele wirusów i pasożytów. Potem łatwo tych nieludzi pozbawić wszelkich praw, a w konsekwencji anihilować. (...) Zatroskani politycy słusznie podkreślają, że przecież nie możemy przyjmować wszystkich, a za morzem czeka rzekomo miliard chętnych, by nas najechać – mówiła.
Tylko, jak zaznaczyła, nikt nie pyta, czy rzeczywiście miliard zdesperowanych ludzi ruszy masowo przez morze na nasz kontynent? I co w takim razie się stanie? - Będziemy ich masowo mordować? I Morze Śródziemne zmieni się w czerwone? Już teraz na jego dnie leży kilkadziesiąt tysięcy ofiar, co nie przeszkadza nam spędzać wakacji na wybrzeżach Grecji, Turcji czy Włoch – dodała, przypominając, że pozbawionym praw kozłem ofiarnym może się stać każdy z nas, np. osoby LGBT+ i trans, które „budzą szczególną agresję i wstręt autokratów od Kaczyńskiego po Elona Muska”.
Holland w swoim przemówieniu nawiązała też do internetu i mediów społecznościowych, które miały łączyć, a wprowadziły najgłębsze podziały, jakie pamiętamy. - Jeśli chcemy porównać powstanie internetu do wynalazku druku, to pamiętajmy, że po wprowadzeniu tego pierwszego odkrycia mieliśmy 200 lat krwawych wojen religijnych i dopiero później rewolucję przemysłową, która z kolei zaowocowała dwiema potwornymi wojnami światowymi. Nowe technologie sprzyjają, jak nigdy dotąd, społecznej inżynierii i manipulacji, szerzeniu strachu, chaosu, nienawiści – mówiła.
Holland na UMCS-ie. "Znieczulamy się na cierpienie innych"
Sztuczną inteligencję porównała do atomu, czy ognia, bo może służyć najszlachetniejszym celom, ale może też doprowadzić do zagłady. Przytoczyła tu jednocześnie w formie pytania zdanie George'a Orwella czy „światem zawładnęły potwory”. - Czym więcej nienawistnych treści wpuszczamy w przestrzeń publiczną, tym bardziej zatruwamy ją złem. Ładujemy akumulator przemocy i nienawiści, a następnie przez różne media rozpowszechniamy to kłamstwo. Znieczulamy się na cierpienie innych, wyzbywamy empatii – wyliczała.
Nie pominęła także w tym procesie rządzących, którzy jej zdaniem udowadniają, że można wygrywać, nie mając żadnych zahamowań, apelując do najniższych lęków i instynktów. - Nie wierzymy już, że możliwy jest happy end. Brak nadziei ogarnia nas i paraliżuje. W zamożnych społeczeństwach wyraża się on również przez katastrofę demograficzną. Nie chcemy prokreować, skoro nie wierzymy w przyszłość – mówiła. Racjonalne argumenty według niej są bezsilne. Liczy się tylko ogólna atmosfera, którą stwarzają populiści. - Mogą oni już nawet nic nie mówić, tylko kiwać się i podskakiwać jak Trump na jednym z wieców. Miliony wyborców ulegają tej atmosferze I podążają za głosem fujarki szczurołapa, nie widząc przepaści - mówiła.
Kultura popularna, filmy i powieści science fiction, na co zwróciła uwagę reżyserka, wszystko to przewidziały - katastrofę klimatyczną, pandemię wojnę nuklearną, robotyzację i sztuczną inteligencję. Nie bez powodu po pierwszym wyborze Trumpa w topowych sprzedażach Amazon zaczęły królować dystopie, jak właśnie Orwell. - Na kogoś takiego jak Trump przygotował nas serial "House of Cards", ale dla stworzenia postaci podobnej do Elona Muska potrzeba więcej wyobraźni pisarskiej – stwierdziła i przypomniała, że jeszcze wcześniej europejska literatura stworzyła Frankensteina, Golema, Fausta, a także aż zbyt realistyczne fantazje Franza Kafki.
- Dystopie wychodzą nam twórcom wspaniale. Ale czy nie potrzeba teraz skromnej zwykłej utopii? Może właśnie się rodzi. Bo cóż jeśli nie sztuka, będzie w stanie stworzyć nową przestrzeń nadziei poprzez twórczą wyobraźnię – dodała na koniec.
Olga Tokarczuk na UMCS-ie. "Kultura przywraca wiarę we wspólnotę"
- Żyjemy w kryzysie, który dotkliwie pozbawia nas poczucia bezpieczeństwa. Wojny, które toczą się tak zatrważająco blisko, katastrofy pogodowe, wydarzenia polityczne mające wpływ na naszą przyszłość. Wszystko to rozgrywa się rzeczywiście wokół nas, a jednocześnie kolonizuje nasze umysły – przemawiała w podobnym tonie Olga Tokarczuk. Zauważyła, wszystko jest teraz kwestionowane: wartości, autorytety, nawet płeć. Wielu ludzi przyjmuje to jako zagrożenie i reaguje lękiem. - Trudno jest w tej sytuacji poczuć że mocno stoi się na nogach, że wciąż istnieje jakiś fundament – mówiła.
Jej zdaniem instynkt życia, tworzenia i komunikacji jest jednak potężną siłą, która pozwoliła naszemu gatunkowi wychodzić z największych tarapatów, w które nierzadko wpadał z własnej winy. Jak podkreślała, ludzka kultura jest fundamentalnym działaniem przeciwko lękowi. - Dziś w świecie rozbitych relacji, samotności i ogłuszającego zwodzącego szumu internetu przywraca wiarę we wspólnotę, ożywia oszołomione ekranowym światłem lustrzane neurony, budząc nas do współodczuwania i budowania więzi między ludźmi – podkreślała noblistka.
W jej opinii kultura jest przede wszystkim rozmową i aktem nieposłuszeństwa przeciwko uporowi autorytetów. - Musimy ufać naszemu intelektowi, lecz także musimy nieustannie podawać w wątpliwość wszystko to, co wydaje nam się oczywiste i dane raz na zawsze. Jest to najzdrowszy mechanizm, który czyni z kultury niewyczerpane bogactwo i stanowi dla nas schronienie przed uproszczeniem, propagandą i głupotą – mówiła. W przemówieniu nawiązała też do UMCS-u, którego patronką jest wybitna kobieta. Noblistka nie kryła, że liczy na akcję powstawania uniwersytetów, które będą odnosiły się do naukowczyń czy twórczyń tych zapomnianych i tych słabo pamiętanych.
Applebaum, Tokarczuk i Holland z tytułami honoris causa
Anne Applebaum nadano tytuł doktora honoris causa za „wybitne osiągnięcia naukowe i publicystyczne, mistrzowską naukę rozumienia historii, szczególnie Europy Wschodniej i Polski, oraz wrażliwość badawczą na problemy i wartości demokracji oraz jakość mediów.”
Agnieszce Holland przyznano tytuł doktora honoris causa za poszukiwanie prawdy i stawianie niewygodnych pytań, za pokazywanie w filmach wieloznaczności świata, za odsłanianie skomplikowanych ludzkich relacji i emocji, za łączenie poetyki i sztuki filmowej z bezkompromisową postawą obywatelską, za odwagę mówienia pełnym głosem o sprawach trudnych, za wrażliwość na drugiego człowieka i przywracanie mu godności, za mądrość i pozostawanie w nieustannym twórczym ruchu.”
Oldze Tokarczuk tytuł doktora honoris causa przyznano „za moc kreowania słowem światów, gdzie przeszłość spotyka się z teraźniejszość, by sprostać wyzwaniom przyszłości. Za nieustanne poszerzanie granic naszej wrażliwości, wyobraźni i umysłu. Za konsekwentne promowanie postawy czułości wobec Ziemi i wszystkich istot ją zamieszkujących, szczególnie wobec pokrzywdzonych i podporządkowanych, którym głosu praw i miłości dotąd odmawiano."
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET