Bezpieczeństwo, dostęp do psychologa. Młodzi ludzie mają propozycje zmian dla Karola Nawrockiego
- Mamy gigantyczną zapaść w zakresie zdrowia psychicznego. Na te problemy nie jesteśmy kompletnie przygotowani. Nikt też nie konsultuje z młodzieżą, jak powinno być. A potem jest zdziwienie, że coś nam nie pomaga. Trochę już młodzi tracą nadzieję na wspólne poczucie odpowiedzialności u dorosłych - mówi Miłosz Kozikowski, członek nowo powstałej Rady Młodzieży przy Prezydencie RP.
W październiku 2025 roku prezydent RP Karol Nawrocki powołał Radę Młodzieży, która ma m.in. doradzać głowie państwa w kwestii młodzieży, ale też proponować swoje rozwiązania. Pod koniec października odbyło się spotkanie inauguracyjne rady. Co najbardziej zajmuje młode pokolenie i jakich zmian oczekują uczniowie i studenci?
Aleksandra Pucułek: - Andrzej Duda na koniec swojej kadencji skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę umożliwiającą samodzielne korzystanie z pomocy psychologa osobom powyżej 13. roku życia. Co ty na to?
Miłosz Kozikowski, student III roku prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, członek Rady Młodzieży przy Prezydencie RP: - Byłem niezadowolony. Argumenty, którymi posłużył się pan prezydent, nie podpisując tej ustawy, nie uwzględniały perspektywy młodzieży. Niektóre mijały się z prawdą dotyczącą faktycznych zapisów ustawy. Pokazywaliśmy wcześniej, że to jest ogromnie ważne, by wesprzeć młodych z trudnych rodzin, w kryzysie samobójczym. Ustawa była napisana kompromisowo.
Prezydent twierdził m.in., że w ten sposób odbiera się rodzicom pewne prawa, możliwości.
- Rzecznik Praw Obywatelskich oświadczył, że dzieci muszą mieć swobodny dostęp do usług z zakresu ochrony zdrowia psychicznego, także bez zgody przedstawicieli ustawowych. To ich prawo. Tak samo Rzeczniczka Praw Dziecka. Rzecznik Praw Pacjenta z kolei stwierdził, że nie ma mowy o odebraniu praw rodzicom czy ograniczeniu władzy rodzicielskiej, wyłącznie nadaje się nową podmiotowość prawną dziecku. Rodzice są przecież włączeni w cały proces. Mogą też pójść do psychologa i dowiedzieć się, co się dzieje z synem czy córką. Psycholog mógłby tak naprawdę dzięki tej ustawie wyłącznie porozmawiać z dzieckiem z jego samodzielnej inicjatywy, bez żadnego wymaganego papierka. A dobrze wiemy, że czasem taka rozmowa ratuje zdrowie i życie.
Będziecie obecnemu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu jako powołana niedawno przez niego rada młodzieży przypominać o tej ustawie i wracać do tego pomysłu?
- Na pewno skupimy się na temacie zdrowia psychicznego. Jedna z utworzonych grup roboczych dotyczy właśnie zdrowia psychicznego, więc w jej ramach rada może poprzeć poprzednią lub przygotować nową propozycję porządkującą dostęp do psychologa, na którą będzie polityczna zgoda ponad podziałami. Dziś panuje chaos. W szkole ze względu na brak specjalistów, niejasne regulacje, ale też przez to, że np. gabinet psychologiczny znajduje się nieraz koło sali nauczycieli lub w często uczęszczanym przez uczniów miejscu, niekiedy trudno o takie spotkania. Poza szkołą jest to obwarowane miliardem zapisów, które komplikują sytuację zwłaszcza młodym ludziom z trudnych rodzin. To dziś sprawa życia wielu moich rówieśników. Niektórzy nie wracają do nas po wakacjach.
Wierzysz w osiągnięcie czegoś takiego jak polityczna zgoda?
- Tak, może jestem idealistą, ale wierzę. Pan prezydent chce, by społeczne rady w ramach Narodowej Rady Rozwoju przedstawiały mu propozycje legislacyjne, systemowe, opiniowały różne ustawy. Pierwsza rada, która powstała, to właśnie rada do spraw młodzieży i liczy ona 40 młodych osób. Niektórzy radni są uczniami, inni studentami, są też osoby, które studia skończyły kilka lat temu. Także pod względem doświadczenia skład jest bardzo zróżnicowany, ale dzięki temu będą różne spojrzenia. Mam nadzieję, że wszyscy będą tak samo chętni do merytorycznej dyskusji i ciężkiej pracy. Na pewno liczę, że będziemy mogli w wielu kwestiach przedstawić argumenty merytoryczne, które często w dyskusji politycznej nie wybrzmiewają.
Odbierając nominację z rąk Karola Nawrockiego, napisałeś, że m.in. „będziesz doradzał Prezydentowi RP w sprawach dotyczących młodzieży”, że macie zajmować się „przygotowaniem projektów ustaw adresujących bolączki młodego pokolenia.” Jakie macie propozycje, nad czym pracujecie? Bo to w dużej mierze pewnie też pokazuje, co zajmuje młode pokolenie.
- Na razie jesteśmy po pierwszym spotkaniu inauguracyjnym w Pałacu Prezydenckim. Ten wachlarz pomysłów, które padły w czasie 4,5 godzinnej dyskusji jest szeroki. Dużo głosów – poza zdrowiem psychicznym, mieszkalnictwem, wykluczeniem komunikacyjnym czy cyberbezpieczeństwem, dotyczyło – co ciekawe – pobudzenia wolontariatu wśród młodych ludzi, bo widzimy słabnące tendencje w tym zakresie. Chcielibyśmy też większej współpracy zagranicznej naszych młodzieżowych NGO-ów z innymi organizacjami młodzieżowymi.
Jeżeli chodzi o zmiany ustawowe, na pewno część dyskusji dotyczyła bezpieczeństwa. Mamy ustawę o obronie cywilnej, ale jest ona niedoskonała. Chcieliśmy zwrócić uwagę na wątek np. edukacji obronnościowej, klas mundurowych, zwiększenia możliwości społecznej współpracy z wojskiem.
To znaczy?
- Klasy mundurowe powinny mieć pierwszeństwo w naborze do służb, łatwiejszy dostęp do poligonów, strzelnic i kluczowych szkoleń. Dostrzegamy też problem faworyzowania klas wojskowych względem policyjnych, pożarniczych i celno-skarbowych. Poza tym młodzi z takich klas powinni być „ambasadorami” bezpieczeństwa w środowiskach lokalnych. Tzn. w ramach np. społecznych projektów młodzieżowych i przy współpracy władz samorządowych uczniowie z takich klas, którzy dysponują często większą ilością wolnego czasu niż dorośli, mogliby informować rodziców, dziadków itd. o szkoleniach dotyczących sytuacji zagrożenia i kryzysu, albo sami je przeprowadzać. W ten sposób przejęliby część odpowiedzialności za zwiększanie świadomości w zakresie obronności i mobilizowaliby starszych, żeby gdzieś poszli i więcej o tym się dowiedzieli.
Z tematów zajmujących młodzież wymieniłeś też wykluczenie komunikacyjne.
- W ramach naszej rady powstał zespół polityki społecznej. Tam będziemy zajmować się kwestią wykluczenia komunikacyjnego. Zaproponowaliśmy np. ujednolicenie ulg i stworzenie jednego wspólnego biletu, dzięki któremu uczeń mógłby podróżować np. pociągiem i autobusem – i to bez okazywania dokumentów szkolnych poniżej 18. roku życia.
Ważna dla nas jest też szczególnie kwestia mieszkalnictwa i budownictwa społecznego. W czasie dyskusji padł pomysł stworzenia pewnego rodzaju społecznej agencji najmu jako instytucji pośredniczącej w wynajmie mieszkań między osobami o niskich i średnich dochodach a właścicielami. To dawałoby szansę wielu młodym ludziom na tańsze możliwości. Trzeba respektować też minimalny metraż lokali.
Czyli walka z tzw. patodeweloperką.
- Tak. Będziemy w gronie młodych dyskutować o podatku od pustostanów czy od wartości mieszkania przy zakupie. Wiemy, że pan prezydent zasadniczo raczej sprzeciwiał się podatkowi katastralnemu, choć nie zawsze, bo twierdzi przecież, że mieszkanie to nie jest standardowy towar, ale coś więcej. Gdzieś jest ta granica w ich słusznym społecznie posiadaniu.
Obiecał, że nie podniesie żadnych podatków.
- Ale pewne rzeczy w interesie młodych ludzi będziemy mu rekomendować niezależnie od tego, czy się zgodzi, czy nie. Chce z nami dyskutować. Nie jesteśmy radą podejmującą za niego decyzje, ale wskazującą potrzeby młodych.
Co z tematem edukacji i szkoły?
- Bardzo chcielibyśmy zupełnie wyjść poza skostniałe myślenie o szkole. Zresztą pan prezydent zaznaczał, że chce być ambasadorem innowacyjności i nowoczesności.
Ale z drugiej strony mówił: „będę głosem Polaków, którzy chcą Polski z dobrą polską szkołą, z polską literaturą i polskimi lekturami w polskiej szkole.”
- Faktycznie tak powiedział. Od nas na pewno dostanie informacje o tym, że polska szkoła może być silna nie tylko swoimi mocnymi stronami, ale też umiejętnością nawiązywania współpracy z uczelniami, otwierania się na świat. Niekoniecznie musimy zamykać się w szkolnych ławkach, bo wiele tematów można zrealizować w formie kursów e-learningowych czy zdalnych zajęć, a przy szkołach mogłyby się tworzyć bazy projektów społecznych, startupy. Trzeba iść w kierunku rozwoju kompetencji miękkich, mentoringu, elastyczności poznawczej, kultury eksperymentowania i odwagi w ryzykowaniu.
Miłosz Kozikowski i prezydent Karol Nawrocki
Rozwój kompetencji miękki, zagadnienia z zakresu zdrowia psychicznego, od których zaczęliśmy rozmowę, porusza m.in. edukacja zdrowotna. Z której to prezydent Karol Nawrocki wypisał syna, informując o tym publicznie.
- Z tego co wiemy, u pana prezydenta jest zgoda na znaczną większość komponentów tego programu. Ten jeden, dotyczący zdrowia seksualnego, jest nie do przeskoczenia. Postaramy się mu przekazać pewne uwagi w tym zakresie, bo pewne minimum musi być w szkole, bo tego nigdzie indziej nie ma – a internet czy pornografia to niewłaściwe źródło informacji.
Rodzice często nie są w stanie przekazać wiedzy z zakresu zdrowia seksualnego, bo albo jej nie mają, albo nie wiedzą, jak o tych tematach rozmawiać. Możemy wspólnie poszukać alternatywy. Może dobrym rozwiązaniem byłyby szkoły rodzicielstwa – społeczne, samorządowe - w ramach których młodzi ludzie mogliby z rodzicami uczęszczać na zajęcia, konsultować się z ekspertami i uczyć rozmowy o ważnych sprawach.
Jesteś studentem. Jakieś pomysły dotyczące zmian w zakresie szkolnictwa wyższego też padły?
- Zastanowimy się, jak podnieść poziom jakości kształcenia na polskich uniwersytetach. Może pomóc w tym promocja młodych talentów, lepsza oferta stypendialna. Dzisiaj mam wrażenie, że często uczelnia nie interesuje się utalentowanym studentem, a doktorantom kładzie kłody pod nogi. Dalej - budownictwo społeczne, czyli akademiki, to będzie duży temat do przegadania, bo to wymaga dużych inwestycji. Wyrastają teraz jak grzyby po deszczu oferty akademików prywatnych, które próbują być alternatywą dla tych uczelnianych i robić na tym spore pieniądze, zwłaszcza dzięki studentom zagranicznym. Tylko to nie powinno tak wyglądać. Dla wielu młodych z mniejszych miejscowości są nierealne, chcemy o tym rozmawiać.
Od uczelni słyszę, że to właśnie przez studentów spada poziom. To znaczy wykładowcy muszą w dużej mierze pracować „z materiałem, jaki dostają”. A że dostają coraz słabszy, to muszą obniżać wymagania.
- To prawda. Mam wrażenie, że wszyscy się już po prostu poddali. Wykładowcy się poddali i w związku z tym studenci też się poddali. I odwrotnie. To nakręca się, wzajemne wymagania słabną. Jeżeli przychodzę na zajęcia i widzę człowieka, który wyświetla prezentację i czyta 30 slajdów, to mnie krew zalewa, bo mogę sobie to przeczytać w domu przed zajęciami. Na zajęciach chcę z nim porozmawiać, pokłócić się, coś przećwiczyć, zrobić warsztat, zadania.
Wiem, że wielu studentom pasuje taka forma, bo dzięki temu nie trzeba w domu spędzać czasu nad materiałami, tylko można się rozwijać praktycznie. Często trzeba też iść do pracy, co jest konieczne dla utrzymania się. Studia powinny nas szeroko rozwijać i pogłębiać rozumienie tematów. XXI wiek to już nie jest czas na 1,5 godz. biernego słuchania i wpatrywania się w ekran. Za mało od siebie nawzajem wymagamy.
To co jest największą bolączką młodego pokolenia?
- Myślę, że jednak ta gigantyczna zapaść w zakresie zdrowia psychicznego. Zwłaszcza jego profilaktyka leży: nieświadomość zagrożeń cyfrowych, brak rozwiązań społecznych, mało wzorców rodzinnych. Prawo też nie jest dobrze napisane. Może wreszcie doczekamy się uregulowania zawodu psychologów, dziś pozbawionych odpowiedzialności za złe wykonywanie zawodu. Parlament pracuje nad ustawą w tym zakresie. Na razie głównie mamy spory o interesy określonych środowisk i wielkie emocje. Trochę już młodzi tracą nadzieję na wspólne poczucie odpowiedzialności u dorosłych.
Czyli jednak wracamy do początku?
- Trochę tak. Na te problemy nie jesteśmy kompletnie przygotowani. Nikt też nie konsultuje z młodzieżą, jak powinno być. A potem jest zdziwienie, że coś nam nie pomaga.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET