`

Białoruskie śmigłowce nad Polską. Nowe doniesienia ws. incydentu na granicy

2 min. czytania
02.08.2023 13:38
Obserwuj nas na Google

Alaksandr Łukaszenka przebywa obecnie w swojej rezydencji 7,5 km od granicy z Polską. Jak podały niezależne białoruskie kanały, śmigłowce, które we wtorek naruszyły polską przestrzeń powietrzną, były najprawdopodobniej maszynami chroniącymi dyktatora. Zdaniem blogerów nie ma tu mowy o celowej prowokacji.

Śmigłowce z Białorusi
fot. Sergei Kholodilin/BelTA Pool Photo via AP/East News

Śmigłowce Białorusi naruszyły polską przestrzeń powietrzną, przekraczając granicę z Polską na wysokości Białowieży - wynika z komunikatu Ministerstwa Obrony Narodowej, który ukazał się we wtorek na stronie resortu.

Białoruskie śmigłowce nad Polską. To mogła być ochrona Łukaszenki

Szef MON Mariusz Błaszczak polecił zwiększyć liczbę żołnierzy na granicy i wydzielić dodatkowe siły oraz środki, w tym helikoptery bojowe. O incydencie zostało poinformowane NATO. Do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w trybie natychmiastowym wezwana została natomiast charge d’affaires Ambasady Białorusi. Wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz poinformował zaś o wydaniu nowych dyspozycji dla sił zbrojnych i zwiększeniu liczby żołnierzy niedaleko granicy z Białorusią.

Nowe światło na ten incydent rzuciły ustalenia niezależnych białoruskich mediów. Śmigłowce Mi-8 i Mi-24, o których wspominało MON, są najprawdopodobniej częścią ochrony Alaksandra Łukaszenki. Prezydent Białorusi przebywa obecnie w swojej rezydencji w Wiskulach, które znajdują się ok. 7,5 km od granicy z Polską.

Redakcja poleca

Śmigłowce należą do Sił Powietrznych Białorusi. Z grafiki, którą udostępnił niezależny kanał Białoruski Hajun, wynika, że 29 lipca dwa helikoptery przyleciały z bazy w Maczuliszczach do wsi Kamieniuku w obwodzie brzeskim. Trzecia maszyna dotarła następnego dnia. 30 lipca do Wiskuli przybył także sam Łukaszenka.

Dwa z trzech śmigłowców zostały więc wykorzystane do patrolowania granicy, która biegnie w okolicy posiadłości dyktatora. Miało to miejsce 1 sierpnia. Tego samego dnia Łukaszenka odleciał (a po dwóch godzinach wrócił z powrotem) trzecim ze śmigłowców.

Jak podali blogerzy, patrol przygraniczny to część standardowej procedury bezpieczeństwa w czasie pobytu prezydenta w rezydencji. Takie same reguły obowiązywały podczas jego ostatniej wizyty w kwietniu tego roku.

Śmigłowce z Białorusi nad Polską. "To nie była prowokacja"

Druga mapa, którą opublikował Białoruski Hajun, pokazuje trajektorie lotów śmigłowców dnia 1 sierpnia. "Mi-24 (nr 14) i Mi-8 wystartowały z jednostki wojskowej we wsi Kamienieuki i poleciały patrolować granicę w rejonie kamienieckim obwodu brzeskiego" - czytamy we wpisie.

Z kolei te zdjęcia - zarówno satelitarne, jak i wykonane z ziemi - pokazują lokację obydwu maszyn w dniu, w którym przekroczyły  granicę polsko-białoruską.

Pojawiła się także informacja o rozpowszechnianiu w sieci wideo, na którym rzekomo miało być widać białoruski śmigłowiec. Okazało się jednak, że na nagraniu jest polska maszyna. Wiadomo również, że białoruska armia nie przeprowadzała w ostatnich dniach w tamtym rejonie żadnych ćwiczeń, które wymagałyby użycia takiego sprzętu. Najprawdopodobniej więc był to przypadek.

"Celowa prowokacja dwoma śmigłowcami szturmowymi przekraczającymi granicę byłaby niezwykle niebezpiecznym posunięciem, biorąc pod uwagę fakt, że Łukaszenkę dzieli od granicy zaledwie ok.10 km, a od kilku dni, także teraz, nocuje 7,5 km od granicy" - podsumował Białoruski Hajun.

RadioZET.pl/PAP/Twitter

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET