`

Naruszenie przestrzeni powietrznej Polski. Ostre słowa generała

2 min. czytania
01.08.2023 23:30
Obserwuj nas na Google

To był lot, który testował szczelność polskiej granicy, a który pokazał, że ktoś tam zaspał […] Nie może być tak, że wszyscy się śmieją znów – powiedział Wirtualnej Polsce gen. Roman Polko, były dowódca GROM, komentując naruszenie przestrzeni powietrznej RP przez śmigłowce Białorusi.

Gen. Polko o śmigłowcach Białorusi, wleciały do Polski
fot. AFP/EAST NEWS, screen: Piotr Molecki/East News

Dwa śmigłowce Białorusi wleciały we wtorek w przestrzeń powietrzną Polski w rejonie Białowieży. Mieli to na własne oczy zauważyć okoliczni mieszkańcy. Choć Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych RP nie potwierdziło incydentu, to wieczorem MON podało, że dwa helikoptery białoruskie wleciały jednak na terytorium Polski.

"O szkoleniu strona białoruska informowała wcześniej stronę polską. Przekroczenie granicy miało miejsce w rejonie Białowieży na bardzo niskiej wysokości, utrudniającej wykrycie przez systemy radarowe. Dlatego też w porannym komunikacie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że polskie systemy radiolokacyjne nie odnotowały naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej" - wyjaśniało MON.

Naruszenie przestrzeni powietrznej RP przez Białoruś. Ostre słowa generała 

Zdaniem generała Romana Polko jest to kolejny incydent pokazujący nieprzygotowanie Polski do szybkiego reagowania na granicy. - Nie może tak być, że znów wszyscy się śmieją. Mnie nie interesuje polityka, jestem żołnierzem. Mnie interesuje brak profesjonalizmu tych dowódców, którzy odpowiadają za obronę przestrzeni powietrznej - powiedział Wirtualnej Polsce były dowódca elitarnej jednostki GROM.

Redakcja poleca

Generał wini za taki obrót spraw Dowódcę Operacyjnego Sił Zbrojnych RP. - Nie potrafi zorganizować systemu, a odpowiada za obronę przestrzeni powietrznej. Przecież minister nie jest fachowcem od obrony powietrznej, on jest od polityki. Od rzemiosła jest żołnierz, dowódca, który to wszystko organizuje – komentował gen. Polko.

W jego ocenie należało zorganizować w rejonie jak najlepszy system rozpoznania, a nie potem się tłumaczyć, że "nie mamy właściwego radaru". - Mamy odpowiednie systemy, należy je tylko szybko w takiej sytuacji przemieścić. Tym bardziej że niejednokrotnie strona rosyjska i białoruska, dokonywała naruszeń przestrzeni powietrznej, morskiej i lądowej - mówił Wp.pl wojskowy. - Natychmiast powinna być reakcja, polegająca na ostrzeżeniu tych załóg, że naruszyły przestrzeń powietrzną, a w konsekwencji, jeśli nie zareagują, na zestrzeleniu. Wtedy jest wyraźny sygnał, że granica jest chroniona – podsumował.

Zaznaczył, że "ćwiczenia tamtej strony, są również ćwiczeniami naszej strony". - To był lot, który testował szczelność polskiej granicy, a który pokazał, że ktoś tam zaspał - ocenił były dowódca GROM.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska/Gov.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET