`

Cała prawda o Niebieskiej Karcie. „Jako społeczeństwo niezbyt wierzymy w polski system”

10 min. czytania
Aktualizacja 12.07.2024
12.07.2024 12:46
Obserwuj nas na Google

Z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się ofiary przemocy domowej w Polsce? Dlaczego niektóre z nich przez lata cierpią w milczeniu? - Osoby krzywdzone często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że ich doświadczenia są przemocą – mówi adwokatka Agnieszka Światłoń. Specjalistka od prawa karnego i rodzinnego przybliża w rozmowie z portalem RadioZET.pl stan pomocowych narzędzi prawnych oraz mierzy się z faktami i mitami dotyczącymi słynnej procedury Niebieskiej Karty.

Niebieska Karta
fot. michasekdzi, KATTY ELIZAROVA/Shutterstock

Małgorzata Pelka, RadioZET.pl: Mamy rozmawiać o Niebieskiej Karcie, więc muszę przyznać, że ta procedura nierzadko kojarzy się dość jednoznacznie. W wielu głowach funkcjonuje jako rozwiązanie stosowane w najbardziej ekstremalnych przypadkach, w środowiskach określanych pejoratywnie jako „patologiczne”. Jaka jest prawda?

*Adw. Agnieszka Światłoń: Prawda jest taka, że ta procedura jest zarezerwowana dla każdego przypadku przemocy. Zdecydowanie nie stosuje się jej tylko w w skrajnych okolicznościach czy w konkretnych środowiskach. Wiele osób faktycznie obawia się stygmatyzacji i często myśli, że jeśli będzie uczestniczyć w procedurze, cała rodzina zostanie zakwalifikowana jako „patologiczna”. Absolutnie tak nie jest! Niebieska Karta ma pomóc, a nie etykietować.

W jakich sytuacjach można myśleć o założeniu Niebieskiej Karty? Co powinno dać do myślenia i kiedy warto się o nią starać?

Chcę podkreślić, że Niebieska Karta ma zastosowanie bez względu na stopień nasilenia stosowanej przemocy. Procedura powinna oczywiście być wdrożona przede wszystkim w sytuacji, w której mamy do czynienia z każdym aktem agresji fizycznej - biciem, szarpaniem, kopaniem, popychaniem - ale i przy przemocy psychicznej, przejawiającej się np. przez upokarzanie, dokuczanie, obrażanie, krytykowanie, wyśmiewanie. Po Niebieską Kartę sięga się również w okolicznościach z przemocą ekonomiczną w tle, czyli przy uzależnieniu finansowym od sprawcy, uniemożliwianiu ofierze zarobkowania, kontrolowaniu finansów, zatajaniu kwestii dotyczących wspólnych zasobów.

Istnieje możliwość wdrożenia Niebieskiej Karty także wtedy, gdy przemoc jest dokonywana za pomocą środków komunikacji elektronicznej – w skrócie nazywam to „cyberprzemocą”. Chodzi tu np. o robienie zdjęć i filmów oraz umieszczanie ich w Internecie bez zgody widocznej na nich osoby. Sprawca działa wtedy w celu poniżenia czy ośmieszenia.

Procedura obejmuje jeszcze pojęcie zaniedbania – dla przykładu pozostawienie osoby starszej bez opieki czy pozostawienie dziecka w złych warunkach. Przemoc może występować między małżonkami, partnerami, reprezentantami różnych pokoleń mieszkających pod jednym dachem. Oczywiście mówimy tu także o przemocowych zachowaniach wobec dzieci.

A co z jedną z najbardziej wstydliwych i traumatycznych form, czyli z przemocą seksualną? Dawniej panowało przekonanie, że nie może do niej dochodzić w związku czy w małżeństwie…

Orzecznictwo było zupełnie inne, gdy w 2016 roku zaczynałam aplikację adwokacką. Zakładało, że relacja seksualna jest „obowiązkiem małżeńskim” i że nie ma możliwości, by w małżeństwie dochodziło do gwałtu. Na szczęście ta linia orzecznicza zupełnie się już zmieniła.

Przemoc seksualna – również w związkach - obejmuje zatem różne formy wymuszania aktywności seksualnych bez zgody drugiej strony. Jak je udowodnić? Należy udać się do ginekologa, który po badaniu stwierdzi w zaświadczeniu lekarskim lub w karcie informacyjnej ze szpitala konkretne uszkodzenia. Można też zbierać nagrania oraz zeznania świadków – w takich okolicznościach świadków „ze słyszenia”, czyli tych, którym ofiary opowiadają o danych sytuacjach.

Rodzaje przemocy, które pani wymienia, mają szersze umocowanie prawne?

Istnieje ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej, która zawiera całą definicję. To pojęcie mieści w sobie wszystkie wspomniane rodzaje, rozumienie jest tutaj bardzo szerokie. To obszerny katalog czynności, które mogą zostać uznane za przemoc.

Redakcja poleca

Jak wobec tego wygląda procedura krok po kroku?

Zaczyna się od zgłoszenia albo interwencji policji. Każda osoba, która jest świadkiem i wie o stosowaniu przemocy, może poinformować odpowiednie instytucje. Po zgłoszeniu następuje wszczęcie procedury, standardowo zaczynającej się od wypełnienia formularza Niebieskiej Karty jako podstawy do dalszych działań.

Jeżeli zaistniało uzasadnione podejrzenie stosowania przemocy domowej, to następnym krokiem jest wstępna diagnoza sytuacji. Wtedy dochodzi do rozmowy z osobą, wobec której przemoc jest stosowana; w miarę możliwości rozmawia się też ze sprawcą. Po rozmowach opracowuje się plan pomocy. Grupa diagnostyczno-pomocowa proponuje konkretne działania czy formę wsparcia. Czasem może pojawić się rozstrzygnięcie o braku zasadności podejmowanych działań.

Jeśli jednak mamy do czynienia z sytuacją, w której istnieje wspomniane uzasadnione podejrzenie, to instytucje starają się oddziaływać na sprawcę. Informują go o konsekwencjach prawno-karnych i prawno-rodzinnych. Kierują go na programy korekcyjne, edukacyjne, psychologiczne. Wskazują zapotrzebowanie do podjęcia jakiejś formy terapii czy leczenia odwykowego. Oczywiście jednocześnie przewidziane jest wsparcie psychologiczne czy prawne dla osoby doznającej przemocy. Pojawia się także możliwość zabezpieczenia jej mieszkaniowo czy zawodowo. Wszystko zależy od pracowników instytucji zajmujących się konkretną sprawą. Po realizacji całego planu procedura jest kontynuowana, ale nie trwa przez całe wieki - w którymś momencie powinno dojść do jej zakończenia. Potem jeszcze przez jakiś czas należy monitorować sytuację, analizować konkretne przypadki i obserwować osoby, wobec których Niebieska Karta została wdrożona.

Wspomina pani o „uzasadnionym podejrzeniu”. Jakie zjawiska wyczerpują warunki wpisania się w takie podejrzenie?

Uzasadnione podejrzenie oznacza to, iż istnieją dowody, które mogą świadczyć o stosowaniu przemocy wobec konkretnego domownika. W takich sprawach może być to dokumentacja obrażeń: fotografowanie ich na przestrzeni czasu czy wykonywanie nagrań. Wskazana jest także wizyta u lekarza i specjalne zaświadczenie. W szpitalnej karcie informacyjnej zamieszczona będzie informacja, że dana osoba doznała konkretnych obrażeń i – co więcej – że te obrażenia powstały w konkretnych okolicznościach.

Dowody rzeczowe są różne. To mogą być zniszczone rzeczy, zakrwawiona koszulka… warto je zabezpieczyć i przekazać policji. Jeżeli doszło do zdewastowania mieszkania i zniszczenia mebli – należy zrobić zdjęcia przedstawiające stan takiego lokum. Istotne są wszelkie nagrania audio i wideo, czyli bardzo powszechne obecnie dowody. Muszę przyznać, że namawiam swoich klientów również do prowadzenia dziennika - tworzenia opisów zdarzeń razem z datami i godzinami. Polecam też wskazanie konkretnych świadków – rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Nie trzeba ich pytać o zgodę na zeznawanie; wystarczy, że wiemy o posiadaniu przez nich informacji o przemocy.

Do tego przydają się kontakty z konkretnymi instytucjami, np. ośrodkiem interwencji kryzysowej. Takie placówki wydają zaświadczenie, że doświadczająca przemocy osoba zgłosiła się z danym problem i była pod ich opieką. Co więcej – psychologowie czy psychiatrzy określają dodatkowo, czy pacjenci noszą znamiona przemocy domowej i czy uznają się za jej ofiary.

Wiele osób przebywa w niebezpiecznym środowisku ze wzmożoną kontrolą i żyje ze sprawcami, więc zakładam, że zabezpieczanie dowodów nie należy do łatwych zadań.

Tak, to jest bardzo trudne. Należy pamiętać, że do wielu sytuacji dochodzi w szybkim tempie, osoby są nimi zaskakiwane, nie zawsze można zgromadzić dowody. Ważne jednak, by robić wszystko, co tylko się da w konkretnych okolicznościach.

Porozmawiajmy o konsekwencjach. Jakie skutki niesie Niebieska Karta dla ofiary, a jakie dla sprawcy?

Procedura ma dać bezpieczeństwo osobie doznającej przemocy, wesprzeć ją psychologicznie, prawnie, finansowo, mieszkaniowo – w jakiś sposób uniezależnić ją od sprawcy. Bywa z tym różnie, ale takie jest założenie. Z praktycznego punktu widzenia główną funkcją Niebieskich Kart jest monitorowanie całej sytuacji oraz podjęcie działań mających spowodować zmianę u strony stosującej przemoc przez wdrożenie edukacji i np. zobowiązanie do leczenia odwykowego.

Jest jeszcze jeden ważny skutek przewidziany w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy domowej, czyli nakaz natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania, zakaz zbliżania się do niego oraz jego otoczenia. Wydaje mi się, że to rozwiązanie jest szczególnie skuteczne.

Pozostałe konsekwencje dotyczą oczywiście sfery prawno-karnej i prawno-rodzinnej. Sprawca musi liczyć się z potencjalnymi zarzutami dotyczącymi znęcania się z art. 207 Kodeksu karnego, ograniczeniem lub pozbawieniem władzy rodzicielskiej czy zakazem kontaktu.

Zobacz także

Zaskoczył mnie wątek działań nakierowanych na sprawcę. Wchodzę pewnie na temat mniej prawny, a bardziej resocjalizacyjny… ale czy „nawrócenie” przemocowca jest w ogóle możliwe?

Każdy przypadek jest indywidualny i czasem faktycznie dochodzi do zmiany zachowania. Zdecydowanie nie jest to jednak reguła. Najczęściej sprawy kończą się umieszczeniem takiego przemocowca w zakładzie karnym. Niebieska Karta jest wtedy zamykana.

Muszę powiedzieć, że sytuacje, w których pojawia się zmiana, są znacznie rzadsze od tych, w których przemoc się utrzymuje. Zazwyczaj w tych drugich dochodzi do rozstania (w przypadku małżeństw czy związków partnerskich) lub po prostu odcięcia się od sprawcy. Procedury karne i rodzinne, gdy w grę wchodzi dobro dzieci, mają konkretny podtekst. Choć sąd rodzinny nie sygnalizuje tego wprost, to często oczekuje, że w obliczu braku poprawy sytuacji pojawi się decyzja o rozstaniu.

Wiadomo, ile rodzin w Polsce odnotowano w ostatnim czasie w ramach procedury Niebieskiej Karty? Jakie wnioski płyną ze statystyk?

Każda wojewódzka komenda policji powinna prowadzić takie statystyki. Biuro Prewencji Komendy Głównej Policji oferuje najnowsze dane od stycznia do sierpnia 2022 roku. Umieszczono tam informację o ok. 41 tysiącach wypełnionych formularzy Niebieskiej Karty. To wysoki współczynnik odnotowany tylko przez pół roku, choć w porównaniu z wcześniejszymi latami wydaje się, że przemoc spada. Może wynikać to ze świadomości na temat tego, czym w ogóle jest przemoc, dzięki czemu znamy swoje prawa, nie pozwalamy na złe traktowanie. Na pewno pomagają też konkretne narzędzia, dzięki którym można czuć się bezpiecznej.

Jak zatem ocenia pani stan polskich narzędzi prawnych, za pomocą których można wspierać ofiary przemocy?

Zakaz kontaktu, wspomniany wcześniej nakaz opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i zakaz zbliżania się do wspólnie zajmowanego mieszkania i jego otoczenia – te opcje są najbardziej skuteczne. W kwestii całej reszty można natomiast zauważyć, że mimo celu te działania nie są stuprocentową gwarancją bezpieczeństwa. Sporo sprowadza się do tzw. czynnika ludzkiego, który ma ogromne znaczenie w edukacji, zwiększaniu świadomości i kwalifikacjach do pracy w takich okolicznościach. Myślę, że to właśnie w tej kwestii mamy jeszcze trochę do zrobienia.

Spójrzmy jeszcze raz w statystyki: przemoc teoretycznie spada, ale mimo to wciąż jest duża i zdecydowanie nie stanowi marginalnego problemu.

Dobrze byłoby zainwestować w kampanie społeczne, zorganizować szkolenia dla pracowników instytucji zajmujących się tą procedurą, zapewnić większy dostęp do pomocy psychologicznej i prawnej dla osób doświadczających przemocy i doprowadzić do lepszej współpracy między konkretnymi placówkami, np. policją a ośrodkiem pomocy społecznej.

W przyszłości warto usprawnić też samą procedurę, bo chociaż w ustawach przewidziane są krótkie ramy czasowe, to rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Według przepisów zażalenie na natychmiastowy nakaz opuszczenia wspólnie zajmowanego miejsca zamieszkania powinno być rozpatrzone w ciągu trzech dni, ale nie spotkałam się z tym, żeby sąd faktycznie zmieścił się w takim terminie.

Wielość narzędzi i stojące za nimi procedury mogą jawić się osobom doświadczającym przemocy jako przytłaczające. Z jakimi wyzwaniami – również na ścieżce prawnej – spotykają się ofiary?

Oczywiście czynnik emocjonalny całkowicie ogranicza, więc strach przed oprawcą może blokować zgłoszenie. Poza tym aspektem wiele osób nie zna konkretnych procedur i ma obawy przed opinią społeczną. Do tego rozwiązanie wydaje się jednostkom niezwiązanym z prawem czymś rozbudowanym i trudnym, a wcale takie nie jest, dlatego trzeba szerzyć informacje o miejscach, w których można szukać pomocy i ją otrzymać.

Istnieją instytucje udzielające bezpłatnie pomocy prawnej, ale dostęp bywa ograniczony i nie zawsze zasiadają tam specjaliści zajmujący się tylko tą procedurą. Proces oczekiwania na dalszy ciąg wydarzeń też może zniechęcać.

Jest jeszcze jedna rzecz – jako społeczeństwo niezbyt wierzymy w polski system, nie ufamy wymiarowi sprawiedliwości, co zresztą jestem w stanie zrozumieć. Same ofiary przemocy potrafią przez lata nie mówić nikomu o swoich doświadczeniach. Sprawcy doprowadzają je do stanu, w którym osoby krzywdzone wierzą, że to, co je spotyka, jest ich winą. Często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że ich doświadczenia są przemocą domową.

Nie wiedzą, że w ramy tego pojęcia wpisuje się notoryczne krytykowanie, wyśmiewanie, uniemożliwianie pójścia do pracy czy wydzielanie środków finansowych. Nie pomaga w tym polska historia, która często niesie za sobą konkretny obraz rodzinny: tata w pracy, niepracująca mama w domu. A przecież w sytuacji, w której pojawia się zależność ekonomiczna, finanse okazują się ogromną przeszkodą w zgłaszaniu przemocy. Ofiary nie wiedzą, czy sobie poradzą, boją się niezależności i niepewności. Wierzą, że nie dadzą sobie w życiu rady bez sprawcy. Mają dach nad głową, mają co jeść, więc często z tego względu decydują się zostać. Ujawnienie przemocy oznacza dla nich nieznaną przyszłość.

Wciąż pokutuje przekonanie o tym, że rodzina za wszelką cenę ma być pełna i nie ma opcji, by było inaczej. Ofiarom zdarzają się próby utrzymywania rodzin niezależnie od wszystkiego. Normy społeczne miewają na nie spory wpływ.

Są osoby, które decydują się na wycofanie Niebieskiej Karty? Czy to w ogóle możliwe?

Procedura jest automatyczna, czyli do jej wszczęcia nie potrzeba zgody osoby doznającej przemocy i analogicznie nie istnieje możliwość wycofania przez nią Niebieskiej Karty. Takie są przepisy. Postępowania prowadzą natomiast konkretni ludzie, więc w praktyce Karty mogą być zamykane. Spotykałam się z sytuacjami, w których osoby doznające przemocy przedstawiały pracownikom danej placówki inny obraz własnych doświadczeń. W teorii to nie powinno mieć miejsca. W praktyce bywa inaczej.

Wyobraźmy sobie, że ofiara w końcu uwalnia się od sprawcy. Jak stanąć na nogi, usamodzielnić się i zacząć nowe życie po doświadczeniu przemocy domowej?

Obserwuję wysoką skuteczność rozmaitych terapii. To coś, co naprawdę pomaga. Można w pełni uświadomić sobie, jak źle było kiedyś i co trzeba zmienić. Jeżeli w przemocowej relacji nastąpiło rozstanie lub rozwód, takie położenie siłą rzeczy także daje poczucie większej niezależności. Widzę drastyczną różnicę u klientów, którzy podjęli taką decyzję – zmienia się ich całe zachowanie; zauważam to nawet w sposobie, w który wchodzą do kancelarii.

Zachęcam też do korzystania z pomocy rozmaitych instytucji, np. ośrodka pomocy społecznej czy centrum usług społecznych. Takie placówki starają się wspierać w procesie szukania pracy czy znalezienia mieszkania.

Jak zrobić pierwszy krok do wolności?

Stwierdzenie „Nie bać się” byłoby głupie, bo takie osoby przestają żyć w lęku dopiero wtedy, gdy odetną się od sprawców. Może zatem pierwszym krokiem do podjęcia czynności proceduralnych powinno być założenie „bać się i robić”?

Doświadczasz przemocy domowej? Nie jesteś sam/a. Zadzwoń na „Niebieską Linię” przeznaczoną dla ofiar przemocy w rodzinie w całej Polsce: 800-12-00-02. Możesz skontaktować się też z pobliską kancelarią prawną, placówką pomocową oraz poradnią psychologiczną.

*Agnieszka Światłoń - adwokatka przy Krakowskiej Izbie Adwokackiej, mediatorka stała przy Sądzie Okręgowym w Krakowie oraz Centrum Mediacji przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. W obszarze jej praktyki znajduje się głównie prawo karne oraz rodzinne. Edukatorka, szkoleniowczyni, mentorka, konsultantka z zakresu marki kancelarii i autorka wielu książek elektronicznych dla prawników.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET