Co działo się przed śmiercią Kononowicza? Lekarze zwolnieni z tajemnicy, prokuratura bada nowe wątki

5 min. czytania
06.11.2026 06:22
Obserwuj nas na Google

Lekarze zwolnieni z tajemnicy lekarskiej, zawiadomienie dotyczące patostreamingu dołączone do akt śledztwa i sprawdzanie możliwości narażenia Krzysztofa Kononowicza na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura ujawnia nowe informacje dotyczące głośnej sprawy zmarłego białostocczanina. – Prokurator Generalny i Prokurator Krajowy wiedzą, jak ważna jest ta sprawa. I dopilnuję, żeby o tym pamiętali – zapowiada w rozmowie z RadioZET.pl Katarzyna Kotula.

Śledztwo w głośnej sprawie dotyczącej Krzysztofa Kononowicza trwa i niewiele wskazuje na to, by miało się szybko zakończyć. Internetowa społeczność, która od początku śledzi tę historię i działania prokuratury, nie kryje zdumienia, że postępowanie zajmuje śledczym tak dużo czasu, choć kluczowy materiał dowodowy wciąż jest dostępny w serwisie YouTube.
fot. Anatol Chomicz / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego śledztwo w sprawie Kononowicza trwa tak długo.
  • Jakie zarzuty dotyczą twórców filmów z Kononowiczem.
  • Które aspekty zdrowotne są badane w śledztwie.
  • Co ujawniają materiały wideo w serwisie YouTube.

Śledztwo w głośnej sprawie dotyczącej Krzysztofa Kononowicza trwa i niewiele wskazuje na to, by miało się szybko zakończyć. Internetowa społeczność, która od początku śledzi tę historię i działania prokuratury, nie kryje zdumienia, że postępowanie zajmuje śledczym tak dużo czasu, choć kluczowy materiał dowodowy wciąż jest dostępny w serwisie YouTube. Zastanawiające są również liczne wpisy autorów kanału „Mleczny człowiek”, którzy wyrażają przekonanie, że umorzenie sprawy jest już przesądzone i nastąpi wkrótce.

Na obecnym etapie prokuratura przedłużyła śledztwo do końca 2026 roku. Z informacji uzyskanych przez RadioZET.pl wynika, że postępowanie posuwa się naprzód, jednak śledczy planują kolejne przesłuchania i analizy zgromadzonego materiału dowodowego. Oto, co udało nam się ustalić.

Sprawa Kononowicza. Nowe informacje

Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe potwierdza nam, że do akt śledztwa dołączono zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 255 par. 1 pkt 3 i par. 2 Kodeksu karnego przez osoby tworzące materiały wideo z udziałem Krzysztofa Kononowicza. Chodzi o tzw. patostreaming. Nowe przepisy regulujące to zjawisko obowiązują od sierpnia 2026 roku.

To jednak nie wszystko. Białostoccy śledczy informują, że postępowanie obejmuje również podejrzenie narażenia Kononowicza na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura chce ustalić, czy osoby uczestniczące w jego leczeniu i sprawowaniu nad nim opieki miały wiedzę o jego stanie fizycznym i psychicznym oraz o zachowaniach mogących stanowić przestępstwo.

W tym celu prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego w Białymstoku o zwolnienie lekarzy z obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej, aby mogli zeznawać na temat leczenia Kononowicza. Z informacji przekazanych RadioZET.pl wynika, że po uprawomocnieniu się stosownych postanowień rozpoczęto przesłuchania lekarzy w charakterze świadków.

Redakcja poleca

Lekarze zwolnieni z tajemnicy. Przesłuchano 31 świadków

„Poza członkami personelu medycznego w sprawie przesłuchano łącznie w charakterze świadka 31 osób. Znajdowały się pośród nich osoby uczestniczące w procesie wytwarzania materiałów wideo z udziałem Krzysztofa Kononowicza, publikowanych następnie w serwisie YouTube. Nie zdołano dotychczas przesłuchać wszystkich członków personelu medycznego, jak również osób zawiadamiających o popełnieniu przestępstwa na szkodę Krzysztofa Kononowicza. W sprawie zachodzi konieczność przesłuchania dodatkowych świadków” – informuje Tomasz Jaroszewicz, pełniący funkcję zastępcy prokuratora rejonowego Białystok-Południe.

W lipcu prokuratura informowała nas o przesłuchaniu blisko 40 osób, teraz podaje liczbę 31 świadków. Nie wiadomo skąd ta rozbieżność i czy wspomniane 31 osób to nowi świadkowie. Nie zmienia to faktu, że po kilku kolejnych miesiącach postępowanie nadal znajduje się na etapie gromadzenia materiału dowodowego.

Katarzyna Kotula: Ja tej sprawy nie zostawię

– Zastanawiające jest bardzo powolne działanie organów w tej sprawie. Chciałabym, żeby państwo polskie potraktowało ją poważnie – mówi nam posłanka Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w KPRM. – To, że śp. Krzysztof Kononowicz nie żyje, nie oznacza, że nie należy dążyć do sprawiedliwości i wyroku wobec tych, którzy – w mojej ocenie – mogli przyczynić się do jego śmierci. Dużo osób czeka na zakończenie tej sprawy i wyrok, ponieważ pokaże on, po której stronie stoi państwo polskie. Czy po stronie oprawców, czy osób słabszych, wykorzystywanych do bogacenia się. Ja tej sprawy nie zostawię – zapewnia polityczka Lewicy.

I dodaje: – Wiem i widzę, co robi człowiek, który mógł być oprawcą Kononowicza. W odpowiednim czasie się tym zajmę. Prokurator Generalny i Prokurator Krajowy wiedzą, jak ważna jest ta sprawa. I dopilnuję, żeby o tym pamiętali.

Sprawa jest wielowątkowa. W jej centrum znajdują się materiały filmowe publikowane przez kilka lat na kanale „Mleczny człowiek” w serwisie YouTube. Schorowany Krzysztof Kononowicz był w nich często przedstawiany w sposób poniżający. Świadczą o tym nie tylko same nagrania, lecz także specjalnie przygotowywane miniatury filmów, na których ukazywano go jako osobę szaloną, awanturnika, a nawet porównywano do zwierząt. Na jednym z nagrań pokazano, jak Kononowicz otrzymał w prezencie paszę dla świń.

Patofilmy z udziałem schorowanego Kononowicza

Na kanale „Mleczny człowiek” publikowano filmy, na których Kononowicz pił mocz, oblewał się kałem czy występował w koronie cierniowej jako „męczennik”. Osoby uczestniczące w nagraniach prowokowały go do opowiadania o „swoim pradziadku Józefie Piłsudskim”, przyjaźni z Lechem Kaczyńskim i Janem Pawłem II oraz wizytach w Pałacu Buckingham u królowej Elżbiety II.

Na filmach można było również zobaczyć przesyłki, jakie Kononowicz otrzymywał od rzekomych widzów. A w nich paczki ze śmieciami, fekaliami, a nawet martwym szczurem. Na innym nagraniu widzimy, że pewnej nocy ktoś wykopał za jego domem grób. Autorzy „Mlecznego człowieka” pokazywali takie sytuacje na zarabiającym na siebie kanale YouTube. Pytani później, dlaczego zdecydowali się publikować w internecie tak drastyczne sceny, odpowiadali, że mieli na to zgodę Kononowicza.

Kolejnym istotnym wątkiem sprawy jest stan zdrowia Krzysztofa Kononowicza oraz warunki, w jakich żył. Wiadomo, że miał stwierdzoną niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim, a w ostatnich latach życia był osobą nieporadną i niesamodzielną z uwagi na postępującą cukrzycę. Na publikowanych nagraniach widać, że białostocczanin żył w otoczeniu bałaganu i brudu, a w jego domu pojawiały się osoby z marginesu społecznego.

Autorzy kanału „Mleczny człowiek” podkreślają, że choć nie byli prawnymi opiekunami Kononowicza, opłacali jego rachunki, finansowali liczne remonty, a także zapewniali mu wyżywienie, leki i prywatną opiekę medyczną. Zaznaczają również, że Kononowicz był osobą dorosłą, formalnie samodzielną, a zatem – w ich ocenie – sam odpowiadał za warunki, w jakich żył.

Krzysztof Kononowicz zmarł 6 marca 2025 roku w białostockim hospicjum. Miał 62 lata. Ostatni film z jego udziałem pojawił się na kanale „Mleczny człowiek” pod koniec grudnia 2024 roku. Wkrótce potem Kononowicz trafił do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc. Na początku lutego został skierowany do hospicjum. Przez ostatnie tygodnie życia znajdował się w bardzo ciężkim stanie, a kontakt z nim był praktycznie niemożliwy.

Śledztwo trwa, choć wcześniej zostało umorzone

Pierwsze śledztwo w sprawie znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem wszczęto w kwietniu 2025 roku, miesiąc po jego śmierci. Postępowanie zostało jednak umorzone 29 grudnia tego samego roku. Śledczy uznali wówczas, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.

Gdy jako RadioZET.pl zaczęliśmy dociekać przyczyn tej decyzji i skierowaliśmy pytania do Prokuratury Krajowej, ta nakazała ponowne podjęcie śledztwa. Decyzję o jego umorzeniu uznano za nieprawidłową. Postępowanie zostało wznowione 12 marca 2026 roku.

Głównym wątkiem śledztwa pozostaje podejrzenie „znęcania się psychicznego nad nieporadnym ze względu na stan psychiczny Krzysztofem Kononowiczem poprzez poniżanie, dokuczanie, wszczynanie awantur, kierowanie wobec pokrzywdzonego słów powszechnie uznanych za obelżywe, ośmieszanie i krytykowanie”. Za takie przestępstwo grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Prokuratura nie informuje, by dotychczas komukolwiek przedstawiono zarzuty. Z odpowiedzi na pytania RadioZET.pl wynika, że decyzja dotycząca ewentualnego postawienia zarzutów osobom tworzącym materiały wideo z udziałem Kononowicza zapadnie dopiero po analizie całości zgromadzonego materiału dowodowego.

Źródło: Radio ZET