`

Co z aferą PESEL-ową w straży granicznej? Komendant wystosował pismo do funkcjonariuszy

3 min. czytania
11.12.2025 06:32
Obserwuj nas na Google

Minęły trzy lata od wszczęcia przez prokuraturę śledztwa w sprawie afery PESEL-owej w Straży Granicznej, ale wciąż nikomu nie przedstawiono zarzutów. Dotarliśmy do pisma, w którym komendant Straży Granicznej gen. Robert Bagan zaleca wykorzystywać dane z bazy PESEL “wyłącznie w celach związanych z realizacją zadań służbowych”. - W służbach takie pisma nazywa się “dupochronami” - mówi wprost nasz informator. 

fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego UODO prowadzi postępowanie ws. straży granicznej.
  • Jakie pismo wystosował komendant straży granicznej.
  • Czego dopuszczali się strażnicy graniczni.
  • Dlaczego śledztwo prokuratury wciąż trwa mimo upływu trzech lat.

Jak nieoficjalnie dowiedział się portal RadioZET.pl, pismo generała Bagana może być konsekwencją postępowania, które prowadzi Urząd Ochrony Danych Osobowych. Prezes UODO wezwał komendanta straży granicznej do złożenia wyjaśnień w sprawie wykorzystywania bazy PESEL przez strażników do celów prywatnych. Była to reakcja na efekty naszego dziennikarskiego śledztwa. Rok temu ujawniliśmy skandaliczne praktyki, których mieli się dopuszczać funkcjonariusze straży granicznej. 

Redakcja poleca

- Dane osobowe sąsiadów, znajomych, ale też adresy zamieszkania np. celebrytów. Sprawdza się dziesiątki, jak nie setki osób, które nie mają związku z prowadzonymi działaniami służbowymi - mówił nam jeden ze strażników. 

Komendant poucza funkcjonariuszy. “Takie pisma chronią przełożonych” 

Jak czytamy w dokumencie, do którego dotarliśmy, komendant polecił funkcjonariuszom “korzystać z dostępu do informacji służbowych i baz danych, w szczególności informacji pozyskanych z bazy PESEL, wyłącznie w celach związanych z realizacją zadań służbowych i w zakresie niezbędnym do osiągnięcia celu służbowego”.  

Ponadto generał Bagan przestrzegł funkcjonariuszy i pracowników Straży Granicznej, że wykorzystywanie m.in. bazy PESEL do innych celów niż służbowe jest “nadużyciem uprawnień i łamaniem przepisów prawa, za co może grozić odpowiedzialność karna i dyscyplinarna”. 

Redakcja poleca

- W służbach takie pisma zwane są “dupochronami”. Mają one chronić przełożonych przed niezgodnym z prawem postępowaniem podwładnych - słyszymy od informatora ze służb. 

Jak dotąd, mimo upływu trzech lat od wszczęcia śledztwa w sprawie afery PESEL-owej, nikt nie poniósł odpowiedzialności za nadużycie uprawnień.  

Ślamazarne śledztwo prokuratury  

Przestępczy proceder przełożonym i organom ścigania ujawnił jeden z funkcjonariuszy straży granicznej. Sam padł ofiarą przestępstwa. Podczas sprawy rozwodowej jego żona, funkcjonariuszka Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej, miała wykorzystywać nielegalnie pobrane dane osobowe z bazy PESEL. Na jej zlecenie sprawdzeń mieli dokonywać inni strażnicy. 

Nasze ustalenia potwierdziła prokuratura, która od 2022 roku prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy straży granicznej. Śledczy sprawdzali, czy doszło do bezprawnego, pozasłużbowego sprawdzenia danych osobowych w bazie PESEL. 

Śledztwo  wszczęła Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów, ale ostatecznie sprawa trafiła do “okręgówki”. Mimo upływu trzech lat wciąż nie postawiono nikomu zarzutów. Żaden z funkcjonariuszy straży granicznej zamieszany w sprawę nie poniósł także konsekwencji dyscyplinarnych. Wciąż mają oni dostęp do bazy PESEL. Rok temu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie zapewniał nas, że śledztwo zmierza do końca. 

- Przedmiotowa sprawa w dalszym ciągu znajduje się w fazie in rem (w sprawie - przyp. red.), jednakże większość materiałów koniecznych do podjęcia decyzji merytorycznej została już zgromadzona. W kręgu zainteresowania prokuratury znajduje się kilku funkcjonariuszy straży granicznej i policji - wyjaśniał nam wówczas prokurator. 

Mimo tych zapowiedzi śledztwo wciąż nie zostało zakończone. Śledczy wydłużyli termin postępowania o kolejne miesiące. Rzecznik prokuratury tłumaczył, że powodem przedłużenia śledztwa było pojawienie się w sprawie materiałów niejawnych.  

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET