`

Dramatyczne kulisy strzelaniny we Wrocławiu. Wiadomo, co działo się przed tragedią

2 min. czytania
15.05.2025 09:58
Obserwuj nas na Google

We wtorek na wrocławskich Stabłowicach doszło do tragedii - w wyniku strzelaniny zginęły dwie osoby. Prokuratura przekazała wstępne ustalenia, które potwierdzają relacje mieszkańców i hipotezę w sprawie tak zwanego rozszerzonego samobójstwa. 

Strzelanina we Wrocławiu
fot. Grażyna Wiatr/Radio ZET

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki był przebieg strzelaniny we Wrocławiu. 
  • Jakie najnowsze informacje przekazała w tej sprawie prokuratura. 
  • Jak zachowywał się sprawca przed zabójstwem.

Strzelanina we Wrocławiu. Nie żyją dwie osoby

Do tragicznych wydarzeń doszło we wtorek rano na wrocławskich Stabłowicach. W wyniku strzelaniny śmierć poniosły dwie osoby: 55-letni mężczyzna i 54-letnia kobieta.  Policja zabezpieczyła broń, z której oddano strzały i wykluczyła udział osób trzecich. Na miejscu reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr rozmawiała z sąsiadami ofiar. Z ich relacji wynikało, że strzały poprzedziła kłótnia pod blokiem. Kobieta wybiegła z samochodu, mężczyzna ją gonił i wtedy miał oddać pierwsze strzały. Służby prowadziły czynności w tej sprawie pod nadzorem prokuratora. Komisarz Wojciech Jabłoński z wrocławskiej policji twierdził wówczas, że najprawdopodobniej mamy w tej sprawie do czynienia z tzw. samobójstwem rozszerzonym. 

Najnowsze ustalenia w tej sprawie przekazała w środę Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. - 55-letni mężczyzna od dłuższego czasu próbował nawiązać kontakt z byłą partnerką, z którą rozstał się rok wcześniej. Kobieta zaprzestała kontaktu z mężczyzną i konsekwentnie odrzucała kolejne próby jego ponownego nawiązywania. Jak wynika z relacji świadków, blokowała mężczyznę, zarówno telefonicznie, jak i w mediach społecznościowych - przekazała prokurator Karolina Stocka-Mycek w rozmowie z Radiem Wrocław. 

Nie wiadomo, co wydarzyło się w samochodzie

Śledczy ustalili, że w dniu tragedii około godziny 6:00 kobieta wyszła do pracy. Gdy wsiadła do samochodu, na miejscu pojawił się jej były partner i również wsiadł do pojazdu, zajmując miejsce pasażera. Nie wiadomo, co wydarzyło się w samochodzie, jednak po chwili 54-latka z niego wybiegła, uciekając w stronę budynku. - Mężczyzna oddał w jej kierunku dwa strzały, jeden z nich ją ranił. Ranna zdołała dotrzeć do bramy, wejść do przedsionka, ale nie zdążyła zamknąć drzwi. Napastnik wbiegł za nią i postrzelił ją drugi raz. Następnie odebrał sobie życie - dodała rzeczniczka wrocławskiej prokuratury. Strzały padły z broni czarnoprochowej. - Między tymi dwoma strzałami słyszałem kobiecy głos, który krzyczał "ratunku” - opowiadał w rozmowie z Radiem ZET pan Andrzej, mieszkaniec budynku.

Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław/Gazeta Wrocławska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET