"Jakby zwymiotował na mnie nietrzeźwy". Skandaliczne słowa Grzegorza Brauna

2 min. czytania
15.12.2023 10:34
Obserwuj nas na Google

Kobieta, którą Grzegorz Braun spryskał proszkiem gaśniczym w Sejmie, wciąż odczuwa skutki zdrowotne. Jak sama stwierdza, nadal nie może mówić i porozumiewa się z pomocą SMS-ów. Zdradziła też, co powiedział jej polityk Konfederacji. - Słowa złego człowieka traktuje zgodnie z radą pana prof. Bartoszewskiego. To jakby nietrzeźwy zwymiotował na mnie w autobusie. Obrzydliwe, przykre, ale przecież nie wpłynie to na moje poczucie własnej wartości - zapewniła poszkodowana. 

Grzegorz Braun w Sejmie
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Zachowanie Grzegorza Brauna, który 12 grudnia, w dniu exposé Donalda Tuska, zgasił gaśnicą świece chanukowe w Sejmie, wciąż odbija się szerokim echem. Pomijając fakt, że polityk Konfederacji wywołał skandal, o którym mówił cały świat, w wyniku jego działań ucierpiała też kobieta.

Kobieta potraktowana gaśnicą przez Brauna wciąż odczuwa skutki zdrowotne

Magdalena Gudzińska-Adamczyk, bo o niej mowa, chciała przeszkodzić Braunowi w skandalicznej akcji. W efekcie została opryskana proszkiem gaśniczym. W rozmowie z "Faktem" przyznała, że wciąż odczuwa skutki zdrowotne. - Okazało się, że po opuszczeniu Sejmu poczułam się gorzej, straciła przytomność i musiałam trafić do szpitala - przekazała.

Na szczęście kobieta przyznała, że dziś czuje się już lepiej. - Mimo to, wciąż nie mogę mówić. Porozumiewam się -za pomocą SMS-ów - poinformowała. Dodała też, że przed nią jeszcze wizyta u lekarza okulisty. - Dlatego nie mogę na pewno stwierdzić, czy wszystko będzie dobrze - stwierdziła. 

"Jakby nietrzeźwy zwymiotował na mnie w autobusie"

To jednak nie wszystko. Magdalena Gudzińska-Adamczyk powiedziała, co usłyszała od Grzegorza Brauna podczas całego zamieszania. - Pan Braun powiedział do mnie, że tacy jak ja, to wstyd, że nie jestem kobietą. Ale znam siebie, wiem kim jestem i co mam do zaoferowania społeczeństwu - przekazała. 

- Słowa złego człowieka traktuje zgodnie z radą pana prof. Bartoszewskiego. To jakby nietrzeźwy zwymiotował na mnie w autobusie. Obrzydliwe, przykre, ale przecież nie wpłynie to na moje poczucie własnej wartości - zapewniła poszkodowana kobieta. - Jestem lekarką od wielu lat i miałam do czynienia z osobami chorymi psychicznie czy po zażyciu substancji psychoaktywnych. W oczach tego człowieka widziałam tylko nienawiść - dodała.

Pytana o to, czy zamierza wyciągać konsekwencje wobec Grzegorza Brauna. Magdalena Gudzińska-Adamczyk odpowiedziała, że jeszcze tego nie wie. Wyjaśniła, że na ten moment skupia się na własnym zdrowiu. 

Źródło: Radio ZET/"Fakt"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET