Kiedy Łukasz Ż. trafi do Polski? Prokuratura zdradza szczegóły ekstradycji
Dramatyczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie wstrząsnął Polską, a teraz jego domniemany sprawca Łukasz Ż. staje przed długą procesem ekstradycyjnym z Niemiec, gdzie ukrył się po tragicznej ucieczce z miejsca zdarzenia. Jak długo jeszcze polska prokuratura będzie musiała czekać na jego powrót do kraju?
Łukasz Ż. trafi w ręce polskich służb dopiero za 2 miesiące?
Do tragicznego wypadku doszło w nocy z 14 na 15 września na Trasie Łazienkowskiej, gdy rozpędzony Volkswagen, którym kierował Łukasz Ż., uderzył w tył Forda. Na skutek tego zderzenia zginął 37-letni pasażer, a jego partnerka oraz dwoje dzieci zostali ciężko ranni. Po wypadku Łukasz Ż. uciekł z kraju.
Po kilku dniach poszukiwań 26-latek został zatrzymany w Niemczech. Jak się okazało, miał obrażenia, które mogły świadczyć o jego udziale w wypadku. Został umieszczony w areszcie, ale od razu zastrzegł, że nie zgadza się na uproszczoną procedurę ekstradycji do Polski. Przez to proces jego powrotu znacząco się wydłuży.
Ekstradycja Łukasza Ż. może potrwać nawet dwa miesiące. – Sam proces postępowania ekstradycyjnego przewiduje okres 60 dni, który w razie potrzeby może zostać przedłużony – wyjaśnia w rozmowie z "Faktem" Wiebke Hoffelner, rzeczniczka Prokuratury Generalnej Szlezwika-Holsztynu. W rozmowie z dziennikiem prokurator Piotr Antoni Skiba wyraził nadzieję, że mężczyzna trafi do Polski znacznie szybciej, być może w ciągu 20 dni. Niemiecka prokuratura z kolei potwierdza, że wniosek o ekstradycję został złożony, a postępowanie jest w toku.
Źródło: RadioZET.pl/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET