Kierowca autobusu śmiertelnie potrącił kobietę. "Córki spędzały z nią każdą chwilę"
W listopadzie ubiegłego roku w Wałbrzychu (woj. dolnośląskie) doszło do tragicznego wypadku. Kierowca autobusu miejskiego śmiertelnie potrącił na pasach kobietę. Osierociła dwoje dzieci. Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu wysłała już do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakich okolicznościach doszło do tragicznego wypadku w Wałbrzychu.
- Ile lat więzienia grozi kierowcy autobusu.
- Kto będzie reprezentował przed sądem córki zmarłej kobiety.
Tragedia w Wałbrzychu. Kierowca autobusu śmiertelnie potrącił kobietę
Do tragicznego wypadku doszło 29 listopada 2024 roku w Wałbrzychu. Około godziny 5:00 43-latka wyszła z domu, by iść do pracy. Ubrała ciemną kurtkę, ciemne spodnie i białe adidasy. Zginęła na przejściu dla pieszych przy ul. Wrocławskiej w Wałbrzychu, koło kościoła św. Józefa Robotnika. Została śmiertelnie potrącona przez kierowcę autobusu miejskiego. Tuż po wypadku 36-letni kierowca Krzysztof J. zeznał w prokuraturze, że było ciemno, deszczowo i jechał powoli, mimo to nie widział kobiety, która "zlała mu się z asfaltem". Do tragedii doszło o 5:25.
- Ale nie zachował szczególnej ostrożności przed przejściem dla pieszych, a miał taki obowiązek wynikający z przepisów prawa - zaznaczył Tomasz Bujwid, zastępca Prokuratora Rejonowego w Wałbrzychu, cytowany przez "Gazetę Wrocławską". Ciało kobiety, tuż po tym, jak z impetem wjechał w nią autobus, zostało odrzucone kilkanaście metrów dalej. Na ratunek nie było już szans. Na miejscu natychmiast zjawiły się służby. Przez wiele godzin przy ul. Wrocławskiej pracowali śledczy i biegli z zakresu kryminalistyki.
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia
Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu wysłała do sądu akt oskarżenia w sprawie śmiertelnego potrącenia wałbrzyszanki na przejściu dla pieszych. W świetle prawa za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Kierowca będzie odpowiadał przed sądem z wolnej stopy. Prokuratura po przesłuchaniu mężczyzny zastosowała wobec niego dozór policji. Zatrzymano mu także prawo jazdy. Z kolei dwie córki zmarłej kobiety będzie reprezentował przed sądem Jacek Jankowski, adwokat z Wałbrzycha.
- Obie córki były bardzo blisko związane z mamą. Spędzały z nią każdą wolną chwilę, wzajemnie sobie pomagały w zwykłych, codziennych sprawach i były dla siebie wsparciem. W chwili śmierci Małgorzata G. cieszyła się dobrym zdrowiem, a dziewczyny żyły ze świadomością, że mama jeszcze długo będzie blisko i będzie uczestniczyć w ich życiu - powiedział adwokat Jankowski, cytowany przez Gazetę Wrocławską. - Córki nie mogą pogodzić się z tym, że jej już nie ma. To była najbliższa im osoba, która udzielała wsparcia w trudnych chwilach i która była dla nich osobą wyjątkową - dodał.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET