Obserwuj w Google News

Kłopoty żony Grzegorza Borysa. "Dostała ultimatum"

3 min. czytania
02.02.2024 10:17

Z medialnych ustaleń dowiadujemy się, że wdowa po Grzegorzu Borysie musi opuścić mieszkanie, w którym doszło do makabrycznej zbrodni. - Według przepisów prawa członkowie jego rodziny utracili legitymację do zajmowania kwatery i zobowiązani są do jej opróżnienia oraz przekazania do dyspozycji Agencji w stanie wolnym od osób i rzeczy - podała rzeczniczka AMW Małgorzata Weber.

Osiedle, na którym mieszkał Grzegorz Borys
fot. Piotr Hukalo/East News

W październiku ubiegłego roku Polskę obiegła informacja o makabrycznej zbrodni w Gdyni, gdzie w mieszkaniu w bloku na os. Fikakowo znaleziono ciało 6-letniego chłopca. Podejrzenia od początku padły na ojca dziecka, 44-letniego Grzegorza Borysa, który jednak zapadł się pod ziemię. Służby rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę poszukiwania - obława trwała ponad 2 tygodnie i zakończyła się odnalezieniem ciała Grzegorza Borysa w jednym ze zbiorników wodnych. 

Wraca sprawa Grzegorza Borysa. Tym razem chodzi o jego żonę

Na początku lutego do sprawy Grzegorza Borysa wrócił "Fakt". Jak się bowiem okazało, wdowa po 44-latku musi opuścić mieszkanie, w którym doszło do zbrodni. "Taka jest decyzja Agencji Mienia Wojskowego. Kobieta dostała wręcz ultimatum, z którego wynika, kiedy ma oddać klucze" - czytamy. 

- Oddział Regionalny AMW w Gdyni pozostaje w stałym kontakcie z psychologiem Komendy Portu Wojennego, opiekującego się rodziną zmarłego żołnierza Grzegorza Borysa. Wdowa po zmarłym nie wnioskowała do AMW o przyznanie jej innego lokalu mieszkalnego - powiedziała w rozmowie z portalem Małgorzata Weber, rzeczniczka prasowa AMW. 

"Utraciła legitymację do zajmowania kwatery"

Rzeczniczka wyjaśniła, że "prawo do zakwaterowania, do dnia śmierci żołnierza zawodowego oraz członków jego rodziny, realizowane było w formie przydziału kwatery położonej w Gdyni". - Uprawnienie do zamieszkiwania w kwaterze przysługiwało osobom przez wskazany w decyzji przydziały kwatery czas pełnienia przez Grzegorza Borysa zawodowej służby wojskowej - dodała. 

Redakcja poleca

- W związku ze śmiercią żołnierza Grzegorza Borysa, według przepisów prawa członkowie jego rodziny utracili legitymację do zajmowania kwatery i zobowiązani są do jej opróżnienia oraz przekazania do dyspozycji Agencji w stanie wolnym od osób i rzeczy - mówiła Weber. 

AMW domaga się zwrotu mieszkania

Rzeczniczka dodała też, że "z uwagi na tragiczne okoliczności całej sprawy ustalono, że kwatera przy ul. Górniczej wraz z miejscem postojowym zostaną dobrowolnie przekazane przez wdowę do dyspozycji agencji do końca grudnia 2023 roku".

- Dodatkowo, mając na uwadze, że rodzina zmarłego żołnierza nie przebywała i nie korzystała w tym czasie z kwatery, Agencja zaprzestała naliczania zaliczek za media, aby nie obciążać dodatkowymi kosztami wdowy - mówiła w rozmowie z "Faktem". 

Wezwanie wdowy do opróżnienia lokalu

Kobieta nie opuściła jednak mieszkania w wyznaczonym terminie. - Mimo wskazanych wyżej ustaleń kwatera nie została przekazana w stanie wolnym od osób i rzeczy do Agencji, co zobligowało właściwego dyrektora oddziału regionalnego do wezwania wdowy do opróżnienia lokalu w terminie 30 dni od dnia doręczenia wezwania - powiedziała Weber.

Redakcja poleca

Dodała też, że "Agencja może udzielić pomocy poprzez najem lokalu mieszkalnego na czas oznaczony osobie innej niż żołnierz zawodowy np. rodzinie zmarłego żołnierza, na podstawie złożonego wniosku, pod warunkiem że osoba ubiegająca się o najem nie posiada tytułu prawnego do zajmowania innego lokalu mieszkalnego w tej miejscowości i nie jest uprawniona do lokalu mieszkalnego na podstawie odrębnych przepisów".

Źródło: Radio ZET/"Fakt"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET