“Król reprywatyzacji” nie pojawił się w sądzie. Kiedy wyrok?
W warszawskim sądzie apelacyjnym miał zapaść wyrok w sprawie przeciwko słynnemu handlarzowi roszczeń Markowi M. i Krystynie O. Żaden z oskarżonych nie pojawił się w sądzie ze względów zdrowotnych. Sędzia postanowiła odroczyć rozprawę na wniosek obrońcy Marka M.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego nie zapadł wyrok w sprawie reprywatyzacyjnej?
- Co się stało z Markiem M.
- Dlaczego na rozprawie nie pojawiła się Krystyna O.
- Jakie będą dalsze losy sprawy.
Na rozprawie obrońca oskarżonego handlarza roszczeń poinformował, że Marek M. trafił w poniedziałek, 27 kwietnia, do szpitala. Pełnomocnik oskarżonego wniósł o odroczenie rozprawy. Nie wiadomo, jaka była przyczyna hospitalizacji Marka M. Dziś (28 kwietnia) mężczyzna miał przejść diagnostykę.
Krystyna O. również z problemami zdrowotnymi
Jeszcze przed rozprawą do akt sprawy trafił wniosek pełnomocnika Krystyny O. o zawieszenie postępowania. Obrońca przedstawił zaświadczenie lekarskie wydane przez brytyjskiego lekarza. Wynika z niego, że kobieta ma kłopoty z poruszaniem się po upadku. Krystyna O. otrzymała również skierowanie do poradni zdrowia psychicznego i leczenia zaburzeń pamięci. Kobieta przebywa w Londynie u córki.
- W dokumentacji nie ma mowy o tym, żeby została zdiagnozowana jakakolwiek demencja u oskarżonej. Z zaświadczenia lekarskiego wynika też, że Krystyna O., choć z trudem, to jest w stanie się poruszać - argumentował prokurator Krzysztof Sztur, wnosząc o nieuwzględnienie wniosku o zawieszenie postępowania.
Oskarżyciel publiczny zauważył też, że Krystyna O. nie złożyła apelacji od wyroku, ponadto w sądzie reprezentuje ją profesjonalny obrońca. Zatem według prokuratora nie ma przeszkód, aby kontynuować proces bez jej udziału.
Prokurator przychylił się jedynie do wniosku, który złożył obrońca Marka M. Sąd postanowił uwzględnić wniosek i odroczył rozprawę. Zobowiązał również obrońców o przedstawienie dokumentacji dotyczącej stanu zdrowia oskarżonych do 1 czerwca.
- Wyznaczenie kolejnego terminu rozprawy będzie zależne od dokumentacji, która wpłynie do akt sprawy - ogłosiła przewodnicząca sędzia Dorota Tyrała.
Handlarz roszczeń będzie opóźniał proces?
W rozmowie z RadioZET.pl prokurator zaznaczył, że Marek M. w procesie przed Sądem Okręgowym w Warszawie starał się opóźniać wydanie wyroku. - Nie mogę dyskutować z decyzją dwóch lekarzy, którzy wydali zaświadczenie o potrzebie hospitalizacji Marka M. Zasygnalizowałem jednak sądowi, że wcześniejsze zachowanie Marka M. zmierzało do tego, aby odwlec w czasie proces w pierwszej instancji - mówi prokurator Sztur z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu.
Oskarżony nie stawiał się przed Sądem Okręgowym w Warszawie i przedstawiał wątpliwe zwolnienia lekarskie. Z powodu rzekomych problemów zdrowotnych nie stawiał się na sprawie, w której był oskarżony, ale w odstępie kilku dni zeznawał już jako świadek w innym procesie. - Obawiam się, że w procesie przed sądem apelacyjnym Marek M. może podejmować podobne czynności - przewiduje prokurator.
W 2023 roku Sąd Okręgowy w Warszawie ostatecznie wydał wyrok w sprawie oszustwa dotyczącego nieruchomości przy Dynasy 4 w Warszawie. Handlarz roszczeń Marek M. został skazany na karę 2,5 roku więzienia i grzywnę w wysokości 60 tys. zł. Krystyna O. usłyszała wyrok roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata (za to samo przestępstwo). Wymierzono jej także karę grzywny w wysokości 2,5 tys, zł. Od tego wyroku apelację złożyła prokuratura i obrona Marka M.
- Kwestionujemy wartość szkody przyjętej przez sąd. Naszym zdaniem jest ona za niska. Jest to istotna kwestia, bo wpływa na wysokość kary dla oskarżonych - mówi prokurator.
Prokuratura w pierwszej instancji domagała się 10 lat więzienia, ale w procesie odwoławczym nie chce mówić o wysokości kary. - Na pewno surowsza niż została orzeczona w pierwszej instancji. Jednak sąd apelacyjny tą kwestią nie będzie się zajmował. Jeżeli miałaby być przyjęta inna wartość szkody, to wyrok musiałby zostać uchylony, a sprawa skierowana do ponownego rozpoznania. Wówczas sąd okręgowy na nowo musiałby pochylić się nad wysokością kary - wyjaśnia prokurator.
Marek M. uważa, że jest niewinny i podważa wyrok skazujący. Z kolei Krystyna O. nie zdecydowała się wnieść apelacji od wyroku sądu pierwszej instancji.
Marek M. - główny bohater afery reprywatyzacyjnej
Do zatrzymania Marka M. doszło latem 2018 roku. Znany handlarz roszczeń i antykwariusz został doprowadzony do zajmującej się warszawską reprywatyzacją Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. Wówczas postawiono mu zarzuty oszustwa odnośnie do reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Dynasy 4, a także Opoczyńskiej 4B i tzw. Folwarku Służewiec. Zatrzymana została również Krystyna O. Kobieta twierdziła, że była współpracownikiem Marka M. a jego ofiarą. Mężczyzna miał ją oszukać wykorzystać w sprawie roszczeń. Innego zdania była jednak prokuratura.
Marek M. w porozumieniu z Krystyną O. miał wprowadzić w błąd spadkobierczynię dawnych właścicieli nieruchomości przy ul. Dynasy 4 i nakłonić ją do sprzedaży za 300 zł roszczeń o wartości 1 mln 40 tys. zł. W tej sprawie M. miał też doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem drugiej ze spadkobierczyń i odkupić od niej, tym razem za 500 zł, roszczenia do nieruchomości o wartości także 1 mln 40 tys. zł. Oboje oskarżeni nie przyznali się do winy. Proces w Sądzie Okręgowym w Warszawie ruszył w 2019 roku i zakończył się w 2023 roku wyrokami skazującymi Marka M. i Krystynę O. za oszustwa w sprawie roszczeń.
To nie jedyna sprawa dotycząca nieprawidłowości w reprywatyzacji, w jakiej przed sądem odpowiadał Marek M. W 2018 roku mężczyzna jako pierwszy usłyszał wyrok w stołecznej aferze reprywatyzacyjnej. „Gazecie Wyborczej”, która wówczas pisała o nim, przedstawił się jako „kolekcjoner kamienic”. Skupował masowo udziały do praw przedwojennych kamienic od ich spadkobierców, a następnie pomagał im załatwiać formalności w urzędach. W końcu wyrzucał ze wspomnianych nieruchomości lokatorów.
Marek M. próbował usunąć mieszkańców z budynku przy ulicy Targowej 66. Nie było łatwo, bo lokatorzy mu się postawili. Odkryli, że właścicielką nieruchomości była Fanny Ajzensztadt. Kobieta wyjechała z Polski po wojnie i ślad po niej zaginął. Marek M. przedstawiał się jako jej kurator, który reprezentował ją w postępowaniach administracyjnych. Okazało się, jednak, że Ajzensztadt zmarła w 1974 roku w Brazylii. Wiedział o tym M., ale nie powiadomił sądu o śmierci kobiety. Sprawą dzięki lokatorom z Targowej zainteresowała się prokuratura, która oskarżyła handlarza roszczeniami o usiłowanie oszustwa.
Marek M. najpierw usłyszał wyrok za podstępne wprowadzenie w błąd, za co sąd ukarał go grzywną w wysokości 60 tys. zł. Później sąd apelacyjny zaostrzył mu karę dodając 1,5 roku pozbawienia wolności. Sprawa trafiła jednak do Sądu Najwyższego. O uchylenie wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy wnieśli obrońcy Marka M., ale także prokurator generalny Zbigniew Ziobro. SN uwzględnił kasację. Uznał, że sąd odwoławczy zmieniając wyrok, naruszył zasady na niekorzyść oskarżonego.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET