Kto za Przyłębską i innych członków TK? Nikt nie zgłosił kandydatów. "Nie widzę powodów"
W grudniu mijają kadencje trojga sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w tym stojącej na jego czele Julii Przyłębskiej. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", żadna partia - ani z koalicji, ani z opozycji - nie zgłosiła nowych kandydatów do TK, chociaż termin zgłoszeń minął w tym tygodniu.
- 12 grudnia mijają 9-letnie kadencje trojga członków Trybunału Konstytucyjnego
- Są to: pełniąca funkcję przewodniczącej Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski oraz nazywany "dublerem" Mariusz Muszyński
- Żadna partia - z koalicji ani z opozycji - nie zgłosiła swoich kandydatów na przyszłe wakaty w TK
Mijają kadencję trojga sędziów TK. Nikt nie zgłosił nowych kandydatów
12 grudnia mijają 9-letnie kadencje trojga członków Trybunału Konstytucyjnego. Są to: pełniąca funkcję przewodniczącej Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski oraz nazywany "dublerem" (powołany wadliwie) Mariusz Muszyński. Cała trójka została w 2015 roku wybrana głosami posłów klubu PiS. Kandydatów na ich miejsce powinno zgłosić Prezydium Sejmu lub grupa 50 posłów najpóźniej 30 dni przed upływem kadencji.
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", nikt do 12 listopada nie zgłosił swoich kandydatów - ani żadna z partii koalicyjnych, ani nikt z opozycji. Potwierdziło to Biuro Obsługi Medialnej Sejmu. - Nie widzę powodów, dla których rządząca koalicja miałaby zgłaszać kandydatów do obecnego TK. Nie możemy legitymizować destrukcji organu badającego zgodność z konstytucją. A wysyłanie kogokolwiek do TK byłoby taką legitymizacją - tłumaczy "GW" poseł Polski 2050 Paweł Śliz, szef sejmowej komisji sprawiedliwości.
Koalicja rządząca uznaje Trybunał Konstytucyjny w obecnej formie za organ wadliwy - zarówno, jeśli chodzi o obecność tzw. sędziów-dublerów i wydawanie przez nich wyroków, jak upolitycznienie TK. Chodzi też o samą Przyłębską, której - wedle przepisów - minęła już kadencja jako prezeski Trybunału, a ona wciąż nim kieruje. "Dlatego Sejm i prokurator generalny ignorują postępowania przed TK, a podlegające premierowi Rządowe Centrum Legislacji od kwietnia nie ogłasza jego wyroków w dziennikach urzędowych" - pisze gazeta.
A dlaczego nikogo nie zgłosiło PiS, którego nominaci stanowią pełnię składu TK? - Mogę się domyślać, że w sytuacji, gdy nie mamy większości sejmowej, to zgłoszone przez nas kandydatury pewnie nie miałyby szans powodzenia - przyznaje w rozmowie z "Wyborczą" poseł Marek Ast. Jego zdaniem w tej sytuacji marszałek Sejmu musi wyznaczyć kolejny termin zgłaszania kandydatów, choć Kancelaria Sejmu twierdzi, że przewodniczący izby niższej nie inicjuje tej procedury ani nie określa terminu zgłoszeń.
Wakaty w Trybunale. Co dalej?
Jeśli faktycznie nowy termin nie zostanie ogłoszony, a po zakończeniu kadencji wyżej wymienionej trójki w TK utrzymywać się będą wakaty, będzie to tożsame z niedawną zapowiedzią Hołowni (oraz zacytowanymi w tym artykule słowami Śliza), by rządzący nie legitymizowali swoimi działaniami Trybunału w obecnym stanie. - Nie obsadzać, nie wchodzić do tego zatrutego źródła, do tej zatrutej sadzawki, poczekać, aż będziemy mogli tę sprawę rozwiązać systemowo - mówił Hołownia, powołując się na opinie prawne.
Po 12 grudnia Trybunał Konstytucyjny będzie więc liczył 12 osób - 10 sędziów, dwóch "dublerów". Kadencje dwóch kolejnych kończą się w 2025 roku, a i tak TK może funkcjonować, bo do "zwykłych" spraw wyznaczane są 3- i 5-osobowe składy, a do rozpatrywania wniosków prezydenta potrzeba 11 osób. W przyszłym roku losy tej instytucji mogą się jednak wyjaśnić. Koalicja rządząca zapowiada bowiem, że jeśli wybory prezydenckie wygra jej przedstawiciel, to "porządek" w Trybunale (czyli przede wszystkim w jego składzie) zostanie rozwiązany systemowo i ustawowo.
Źródło: Radio ZET/wyborcza.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET