Zamieszanie w szkołach po decyzji MEN. „Kto pracuje w oświacie, ten w cyrku się nie śmieje”
- Idea jest słuszna, tylko diabeł tkwi w szczegółach i jak zwykle w polskiej edukacji leży wykonanie – komentują nauczyciele wprowadzenie od nowego roku szkolnego obowiązkowej edukacji zdrowotnej. Wprowadzenie to za dużo powiedziane, bo poza medialnymi zapowiedziami zmian rozporządzenia w tej sprawie wciąż nie ma i jak dowiadujemy się od MEN, na dokumenty poczekamy do wakacji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są konsekwencje braku rozporządzeń dla edukacji zdrowotnej.
- Co stanowi wyzwanie w ocenie przedmiotu edukacji zdrowotnej.
- Kiedy MEN planuje opublikować rozporządzenie w sprawie zmian w przedmiocie.
- Jest, a jakoby jej nie było – mówi z ironią o zmianach w edukacji zdrowotnej Maciej Rusiecki, dyrektor V LO w Warszawie. - Obowiązkowa edukacja zdrowotna nam nie namieszała, bo formalnie wciąż jej nie ma. Dopiero jak się pojawi, to coś może namieszać, na razie nie uwzględniamy jej w organizacji, bo nie mamy rozporządzenia. Są tylko wypowiedzi medialne – dodaje.
Szefowa MEN Barbara Nowacka na początku kwietnia ogłosiła, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna bez komponentu o zdrowiu seksualnym będzie obowiązkowa. I na tej deklaracji się skończyło. Dyrektorzy, żeby zmienić coś w danym przedmiocie, potrzebują do tego oficjalnego dokumentu, prawa. Takie jednak do tej pory się nie ukazało.
Zmiany w szkołach. Dwa razy to samo
Tymczasem szkoły nad arkuszami organizacji nowego roku szkolnego zaczynają pracować już marcu. To dokument, który pokazuje ile jest klas, jakie mają przedmioty, a przede wszystkim ile dany nauczyciel ma godzin. Tworząc taki plan, dyrektorzy najpierw muszą przydzielić czynności kadrze zgodnie z potrzebami szkoły i tym co wynika ze szkolnych planów nauczania. Potem projekt przedstawiany jest radzie pedagogicznej, następnie zaopiniowany arkusz wędruje do związków zawodowych. Gdy te się do niego ustosunkują, szkoła składa dokument do organu prowadzącego, a ten wysyła go do kuratora oświaty z prośbą o opinię.
- Mamy już opinię związków zawodowych, przekazaliśmy arkusz do organu prowadzącego, teraz jest on opiniowany przez kuratora – mówi o etapie prac nad arkuszem Bogumiła Cichacz, dyrektorka SP nr 70 w Łodzi. Jeśli rozporządzenie kiedyś się ukaże, to wszystko trzeba będzie powtórzyć. Maria Włodarczyk, dyrektorka III LO w Łodzi, również edukacji zdrowotnej nie uwzględniała w pierwszym arkuszu. - Czekamy na rozporządzenie, myślę, że tak naprawdę, że edukacja zdrowotna wejdzie aneksem dopiero 1 września – przewiduje.
Czesław Wróbel, dyrektor VI LO w Krakowie, przyjął inną strategię. - Wpisaliśmy edukację zdrowotną na podstawie dotychczasowego rozporządzenia w arkusze i czekamy do września. Wtedy będziemy robić korektę według aktualnego stanu prawnego – mówi dyrektor. Czyli przedmiot w arkuszu mają wszyscy uczniowie objęci jego nauczaniem (bo tej pory przedmiot był, tylko nieobowiązkowy), a jeśli pozostanie dobrowolność, to wtedy szkoła będzie uwzględniała rezygnacje uczniów w aneksie do organizacji pracy.
- Nie z takimi rzeczami się mierzyliśmy się w edukacji, zmiany wprowadzimy. Tylko robimy dwa razy to samo. Kto pracuje w oświacie ten w w cyrku się nie śmieje – podsumowuje Rusiecki. Analogiczna sytuacja, jak wspomina, była przy niedawnych zmianach w religii (zmniejszono liczbę godzin z dwóch do jednej). Wtedy też do szkół wróciły już arkusze z opiniami i w czerwcu trzeba było zacząć proces od nowa. - Idea z obowiązkową edukacją zdrowotną jest słuszna, to naprawdę bardzo dobry pomysł, tylko diabeł tkwi w szczegółach, jak zwykle leży wykonanie – stwierdza Rusiecki.
Edukacja zdrowotna. Wątpliwości więcej
Bo samo zamieszanie i podwójna praca przy arkuszach organizacji na przyszły rok szkolny to niejedyne wątpliwości nauczycieli. Rusiecki podejrzewa, że żadna szkoła nie będzie miała problemów ze znalezieniem kadry do tego przedmiotu, bo mogą go uczyć biolodzy, wuefiści, pedagodzy, psycholodzy, czy nauczyciele WDŻ. Zakres jest więc duży. - Tylko pytanie, czy np. wuefista będzie miał odpowiednie kompetencje do nauki o zdrowiu psychicznym – zastanawia się dyrektor V LO w Warszawie.
Idealnie byłoby podzielić zagadnienia między poszczególnych specjalistów, żeby np. moduł o zdrowiu fizycznym prowadzili biolodzy, a o zdrowiu psychicznym – psycholodzy czy pedagodzy. - To byłaby modelowa sytuacja, ale w naszej szkole niemożliwa. Nie da się tak ułożyć planu lekcji, żeby biolog, psycholog, wuefista mieli wolne godziny i żeby lekcje były zawsze o tej samej porze z daną klasą – mówi.
Poza tym wraca tu już dylemat znany z religii. To znaczy edukacja zdrowotna ma być – według zapowiedzi MEN – oceniania i wliczana do średniej. - Można zadać do wyuczenia formułki i sprawdzić ich znajomość, ale zgodnie z Kompasem jutra, reformą zmieniającą podstawy programowe, mamy uczyć przez doświadczanie, a uczeń ma „znać i stosować” dane zagadnienia. Jak wobec tego ocenić lekcje np. ze zdrowia psychicznego? - zastanawia się Rusiecki.
Do tego dochodzi wątpliwość, o której niejednokrotnie już wcześniej wspominali nauczyciele. To znaczy, z jednej strony mówi się o przeciążeniu uczniów, o znaczeniu odpoczynku i konieczności odchudzenia programu, a z drugiej strony dokłada się młodzieży obowiązkową godzinę w szkole. Nauczyciele zastanawiają się też, czy zagadnienia poruszane na edukacji zdrowotnej nie będą się powielać z treściami z innych przedmiotów.
Edukacja zdrowotna. Rozporządzenie w lipcu
Na odpowiedzi na te wątpliwości trzeba będzie poczekać. Jak dowiadujemy się od Ministerstwa Edukacji Narodowej, projekty rozporządzeń ministra edukacji dotyczące edukacji zdrowotnej zostaną skierowane do konsultacji publicznych przed końcem maja bieżącego roku. - Samo podpisanie rozporządzeń przez minister edukacji, po zakończeniu konsultacji publicznych, jest planowane na lipiec – informuje nas Ewelina Gorczyca, rzeczniczka MEN.
Przypomnijmy, edukacja zdrowotna weszła do szkół 1 września 2025 r., zastępując nieobowiązkowe wychowanie do życia w rodzinie. MEN długo utrzymywało, że nowy przedmiot będzie obligatoryjny tak, żeby wszyscy młodzi ludzie mogli z niego skorzystać. Zeszłoroczna kampania prezydencka, strach przed konserwatywną grupą wyborców i nagonka prawicowych środowisk spowodowały, że resort edukacji wycofał się ze swoich planów i przedmiot był nieobowiązkowy.
Od września 2026 edukacja zdrowotna ma być obligatoryjna z wyjątkiem nieobowiązkowego komponentu o zdrowiu seksualnym. O tym, czy na te lekcje pójdzie uczeń, zdecydują rodzice. Obecnie edukacja zdrowotna jest prowadzona w klasach 4-8 po godzinie tygodniowo (w klasie ósmej nie dłużej niż do końca stycznia ze względu na egzamin ósmoklasisty). W szkołach ponadpodstawowych uczniowie mają przedmiot przez dwa lata po godzinie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET