MEN szykuje kolejne zmiany. W szkołach chaos i niepewność. "To jest nasze być albo nie być"
MEN w nowym roku szkolnym planuje zlikwidować wybrane zawody w technikach i branżówkach, a w ich miejsce utworzyć nowe. Problem w tym, że rozporządzenie wciąż nie jest podpisane, nie ma też podstaw programowych, a lada dzień zaczyna się rekrutacja. - Jak promować zawód, który nie istnieje? Co mówić uczniom, którzy pytają o możliwość kształcenia w danym zawodzie? - zastanawiają się oburzeni dyrektorzy szkół ponadpodstawowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zawody znikną ze szkół branżowych i techników.
- Dlaczego MEN chce wprowadzić zmiany w kształceniu w wybranych zawodach.
- Jakie wątpliwości mają dyrektorzy szkół odnośnie do pomysłu MEN.
- Jesteśmy szkołą, która kształci w czterech zawodach z sześciu, które mają iść do likwidacji w nowym roku szkolnym. To jest nasze być albo nie być – mówi o nowym pomyśle MEN Milena Cybulska-Rakoczy, dyrektorka Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi.
Na początku lutego Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało projekt rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie ogólnych celów i zadań kształcenia w zawodach szkolnictwa branżowego oraz klasyfikacji zawodów szkolnictwa branżowego. Głównym założeniem dokumentu jest wykreślenie z listy zawodów: mechanika precyzyjnego, optyka–mechanika, technika optyka, ogrodnika, technika ogrodnika oraz technika architektury krajobrazu.
MEN planuje zmiany, co z rekrutacją?
Jednocześnie projekt zakłada wprowadzenie od 1 września 2026 roku możliwości kształcenia w 11 nowych zawodach:
- monter optoelektroniki – kształcenie w branżowej szkole I stopnia,
- technik optoelektroniki – kształcenie w technikum oraz branżowej szkole II stopnia,
- technik optyki okularowej – kształcenie w technikum,
- agroogrodnik – branżowa szkoła I stopnia,
- asystent florystyczny – branżowa szkoła I stopnia dla osób z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim,
- asystent ogrodniczy – branżowa szkoła I stopnia dla osób z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim,
- ogrodnik terenów zieleni – branżowa szkoła I stopnia,
- technik aranżacji florystycznych – wyłącznie branżowa szkoła II stopnia,
- technik agroogrodnictwa – technikum oraz branżowa szkoła II stopnia,
- technik architektury krajobrazu i arborystyki – technikum oraz branżowa szkoła II stopnia,
- technik cyberbezpieczeństwa – kształcenie w technikum.
W uzasadnieniu do projektu MEN wyjaśnia, że propozycja zmian to odpowiedź na wnioski właściwych ministrów, m.in. ministra rolnictwa, transportu, czy gospodarki. Wpływ na to ma także zmieniający się rynek pracy, trendy rynkowe i zapotrzebowanie na niektórych specjalistów. Dyrektorzy techników i szkół branżowych mają jednak wiele wątpliwości przede wszystkim co do czasu procedowania zmian.
- Legislacja trwa, a w kwietniu rozpoczyna się już nabór na przyszły rok szkolny. Przyszłych uczniów cały czas informujemy, że od września będziemy kształcić w zawodach, które mamy obecnie w naszej ofercie, ale czy tak będzie, nie wiemy – mówi dyrektorka ZSR w Łodzi. W wypadku tej szkoły chodzi konkretnie o technika ogrodnika, technika architektury krajobrazu, technika optyka i ogrodnika.
Szkoły czekają na rozporządzenie
Szkoła nie może ogłosić, że będzie kształcić w nowych zawodach, bo do tego potrzebuje rozporządzenia. Jedynie na podstawie projektu – który może się przecież wciąż zmienić - nie może oficjalnie nic zrobić. Owszem nowe zawody wydają się podobne, bo zamiast np. technika architektury krajobrazu ma być technik architektury krajobrazu i arborystyki, ale nawet jeśli proponowane rozporządzenie wejdzie w życie, to dyrektorka nie jest przekonana, czy szkoła i tak będzie mogła kształcić w nowych zawodach.
- Owszem one są niby podobne, ale to nie to samo, to nie jest tylko zmiana nazwy. Żebym mogła wprowadzić nowy zawód w szkole, muszę przeprowadzić całą procedurę, m.in. zgłosić to do powiatowej rady rynku pracy z prośbą o zgodę, znaleźć pracodawców, którzy będą w stanie przeprowadzić praktyki dla uczniów i podpisać z nimi umowy, zgłosić się z tym do wydziału edukacji z prośbą o zgodę na utworzenie nowych zawodów – wylicza Cybulska-Rakoczy i przypomina: - To nie jest kwestia jednego miesiąca, a nabór już będzie trwał na nowy rok szkolny.
Nowe zawody oznaczają nowe kwalifikacje. Te nie są jeszcze opublikowane, więc dyrektorzy nie mogą przygotować programów nauczania, bo nie mają dokładnego wglądu w to, co tam będzie. - A w oparciu o ten program powinnam stworzyć plan nauczania danego zawodu. To jest fizycznie nie możliwe, żeby to zrobić do 1 września – mówi Cybulska-Rakoczy.
Co z pracą dla nauczycieli?
Sprzeciw budzi też jeszcze jedna zmiana zawarta w projekcie. Kształcenie w zawodzie florysty MEN planuje przenieść ze szkół policealnych do szkół branżowych. - Kilkanaście tysięcy kobiet rocznie wybiera w każdym semestrze kształcenie w tym zawodzie, a w szkołach policealnych nie ma pokrewnego kierunku - przypominał pod koniec lutego na podkomisji do spraw kształcenia zawodowego Bartosz Będkowski z Fundacji Dobra Szkoła, która współpracuje z technikami i branżówkami.
Jak tłumaczył, na florystę najczęściej idą osoby, które chcą się przekwalifikować, np. ogrodnicy. Czyli już dorosłe osoby. Na pewno nie młodzież, a ta właśnie kształci się w branżówkach, do których ma być przeniesiony ten zawód. - W szkołach branżowych pierwszego stopnia młodzież kwiaty zna głównie ze smartfonów, ten zawód się skończy – ostrzegał Będkowski.Pod znakiem zapytania jest więc też praca dla tysięcy nauczycieli od września. I dotyczy to kadry także innych przedmiotów zawodowych.
- To jest gigantyczny problem. To nie będą kosmetyczne zmiany, wchodzą zupełnie nowe kwalifikacje do niektórych zawodów, np. do ogrodniczych, więc nie wiadomo, kto będzie mógł tego uczyć, nie wiadomo, czy będzie można zapewnić nauczanie tą kadrą, która jest, więc nie wiadomo, czy niektórzy nie stracą pracy – mówi Marcin Józefaciuk, poseł, który interweniował w sprawie zmian w szkolnictwie zawodowym. - Niektóre propozycje same w sobie nie są złe, ale tempo ich wprowadzania już tak. Zwłaszcza, że nie mamy krytycznej sytuacji w tych zawodach – dodaje.
MEN nie widzi problemu
Spytaliśmy MEN m.in. w jaki sposób technika i szkoły branżowe mają ogłaszać rekrutację na przyszły rok szkolny, przygotowywać organizację pracy i zachęcać do szkolnictwa zawodowego, jeśli nie wiedzą, w jakich zawodach będą kształcić w nowym roku szkolnym. Karolina Gorczyca, rzecznika resortu edukacji, w odpowiedzi przypomina, że „projekt rozporządzenia Ministra Edukacji został przygotowany niezwłocznie po otrzymaniu kompletnej dokumentacji z innych resortów i 2 lutego br. skierowany do uzgodnień międzyresortowych, konsultacji publicznych i opiniowania”. Stwierdza też, że terminy konsultacji wynikają z przepisów prawa.
- Zmiany mają charakter aktualizacyjny i dostosowują treści kształcenia do wymagań rynku pracy oraz postępu technologicznego. Zakres wyposażenia szkół oraz wymagania wobec nauczycieli nie uległy zasadniczym zmianom – informuje rzeczniczka. Zaznacza też, że równolegle prowadzone są prace nad rozporządzeniem zmieniającym podstawy programowe kształcenia w zawodach szkolnictwa branżowego. Projekt jest obecnie przygotowywany do skierowania do uzgodnień i konsultacji zewnętrznych.
- Z uwagi na objętość i zakres regulacji publikacja rozporządzenia w sprawie podstaw programowych – zgodnie z dotychczasową praktyką – przewidywana jest w drugim kwartale roku – informuje. Do braku nowych podstaw programowych odnosi się tak: - Podstawy programowe określają efekty kształcenia, kryteria ich weryfikacji, warunki realizacji kształcenia, wymagane wyposażenie oraz minimalną liczbę godzin kształcenia zawodowego. Nie wskazują natomiast konkretnych przedmiotów – te ustala dyrektor szkoły.
Jednocześnie sugeruje, by dyrektorzy działali w oparciu o jedynie projekt rozporządzenia, czyli de facto bez podstawy prawnej. - W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia w sprawie podstaw programowych przygotowano skondensowane opisy nowych zawodów, które będą mogły zostać wykorzystane przez szkoły w procesie informowania kandydatów i rekrutacji – stwierdza Gorczyca i zapowiada, że podpisanie rozporządzenia planowane jest do 20 marca tego roku.
Szkoły w kropce
Poseł Józefaciuk otwiera szeroko oczy ze zdumienia, słysząc tłumaczenia MEN, i jeszcze raz powtarza: - Bez podpisanego rozporządzanie nie można wnioskować do rady rynku pracy o utworzenie zawodu, nie można wnioskować do organu prowadzącego o utworzenie nowego zawodu, nie można podpisać umowy z pracodawcą. Nie ma też podstaw programowych i do programów nauczania. Nic nie można na razie zrobić, bo nie wiadomo, jak ostatecznie będzie wyglądało rozporządzenie.
Wie, że inne ministerstwa wnioskowały o zmiany, ale jak podkreśla, to MEN powinno odpowiadać za merytorykę. - Można było powiedzieć: zgadzamy się, ale w związku z rekrutacją, targami edukacyjnymi, długą procedurą wprowadzającą kształcenie w nowych zawodach zmiany wprowadzimy za rok – mówi.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET