Nagłaśniał tragedię Kononowicza, a teraz dostaje brutalne groźby. "Śledzą moją partnerkę"
Narastające groźby, nękanie bliskich i realna obawa o bezpieczeństwo – to powody, dla których Łukasz Wójcik, jedna z osób nagłaśniających wstrząsające kulisy tragedii Krzysztofa Kononowicza, zdecydował się wycofać z dalszego zajmowania się tą sprawą. Brutalne ataki na jego rodzinę nasiliły się po ujawnieniu nowych faktów oraz w momencie, gdy Prokuratura Krajowa – po interwencji RadioZET.pl – postanowiła przeanalizować decyzję o umorzeniu śledztwa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Prokuratura Krajowa analizuje sprawę Krzysztofa Kononowicza.
- Dlaczego Łukasz Wójcik wycofał się z nagłaśniania sprawy.
- Które groźby i ataki dotknęły Wójcika i jego rodzinę.
- Co zapowiadają politycy Koalicji Obywatelskiej w walce z patostreamingiem.
Prokuratura Krajowa bada sprawę Kononowicza
Po interwencji dziennikarzy RadioZET.pl decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem postanowiła przeanalizować Prokuratura Krajowa. Sprawą zajęli się śledczy z Departamentu Postępowania Przygotowawczego. Ponownie sprawdzą oni akta, ocenią przebieg postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową Białystok-Południe oraz prawidłowość podjętej decyzji merytorycznej.
To właśnie śledczy z PK zdecydują, czy prokuratura w Białymstoku podjęła prawidłową decyzję oraz czy śledztwo nie zostało umorzone zbyt wcześnie. – Analiza akt postępowania nadal trwa. Na razie nie podjęto żadnej decyzji merytorycznej. Nie mogę też wskazać konkretnego terminu, kiedy może ona zapaść – mówi RadioZET.pl prokurator Anna Adamiak, rzeczniczka prasowa Prokuratora Generalnego.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w Departamencie Postępowania Przygotowawczego PK prowadzonych jest wiele spraw, a sam departament pracuje w okrojonym składzie. Jednak w ciągu kilku najbliższych tygodni powinniśmy poznać pierwsze rozstrzygnięcia dotyczące umorzenia śledztwa w sprawie znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem.
Groźby pobicia, gwałtu i otrucia dziecka
Wokół sprawy w ostatnich dniach pojawiły się jednak kolejne kontrowersje. Łukasz Wójcik, białostocczanin, który nagłaśniał kulisy tragedii Krzysztofa Kononowicza, poinformował nagle, że wycofuje się z dalszej aktywności i nie będzie już zajmował się tym tematem. Powodem są groźby i ataki, które nasiliły się wobec niego oraz jego najbliższych.
Wójcik przekonuje, że obawia się o bezpieczeństwo swojej rodziny. W ostatnim czasie otrzymuje groźby pozbawienia życia, otrucia jego dziecka, a także pobicia i gwałtu na jego partnerce. Ataki miały się nasilić po tym, jak udzielił mediom – w tym w podcaście Radia ZET "Podejrzani Politycy" – kilku wywiadów, ujawniając nowe informacje dotyczące śledztwa w sprawie Krzysztofa Kononowicza. Przekazał m.in., że na posesję zmarłego blisko rok temu Kononowicza wtargnęła niedawno osoba ściśle powiązana z procederem wykorzystywania go dla zysków.
Według naszych ustaleń, w mediach społecznościowych rzeczywiście przeprowadzono w ostatnim czasie szeroką akcję, której celem była nie tylko dyskredytacja Łukasza Wójcika, ale także brutalne i bezpośrednie uderzenie w jego najbliższych. Potwierdziliśmy, że w kilku serwisach internetowych publikowane były dane wrażliwe, hejterskie wpisy, a także wykonane z ukrycia zdjęcia członków jego rodziny. Część z tych materiałów została już usunięta. Ze względu na drastyczną treść nie publikujemy ich w tym artykule.
– Osoby grożące i nękające moją rodzinę są na etapie śledzenia mojej partnerki, która często podróżuje autem z naszą 3-letnią córką. Jeżdżą za nią, robiąc zdjęcia jej samochodu, stojąc za nią na światłach obok naszego miejsca zamieszkania, a wszystko relacjonują na internecie – przekazał Wójcik.
"Porządek już z tobą zrobią inni"
Na jednym z nagrań opublikowanych w serwisie YouTube pewna osoba wprost grozi Łukaszowi Wójcikowi pobiciem. – Miarka się przebrała, będziesz dojechany. I żeby nie było, że to ja jestem mściwy to nie ja to zrobię. Ja nie mam czasu się babrać z takim g****m. Porządek już z tobą zrobią inni – słyszymy na nagraniu.
To jednak nie koniec. Partnerka Łukasza Wójcika otrzymała przesyłkę, w której znajdowały się list z groźbami, wazelina oraz płyn do jamy ustnej. Sprawa została już zgłoszona na policję.
Także na naszą skrzynkę redakcyjną w ostatnim czasie trafiło wiele nietypowych wiadomości, w których próbowano podważać wiarygodność Wójcika, jednocześnie odwracając uwagę od tragedii Krzysztofa Kononowicza. Autorzy tych maili wskazywali, że sam Wójcik w przeszłości publikował w sieci kontrowersyjne nagrania i nie powinien być zapraszany przez media jako osoba walcząca z patostreamingiem. Faktem jest jednak, że materiały potwierdzające skandaliczny proceder wykorzystywania dla zysków nieporadnego człowieka, o którym mówił Wójcik, wciąż są dostępne w serwisie YouTube, m.in. na kanale "Mleczny człowiek" i każdy może je obejrzeć.
Autorzy "Mlecznego człowieka" odpierają zarzuty
Po tym, jak Prokuratura Krajowa zdecydowała się przeanalizować sprawę umorzenia śledztwa dotyczącego Kononowicza, autorzy zmonetyzowanego kanału "Mleczny człowiek" opublikowali w sieci oświadczenie. Poinformowali w nim m.in., że zaprzeczają zarzutom znęcania się nad mężczyzną i nie byli jego opiekunami prawnymi. Podkreślili, że "Kononowicz nie był osobą »krzywdzoną« w rozumieniu narracji, które pojawiają się w mediach – potrafił stanowczo odmawiać, stawiać granice, wyganiać ludzi z domu, jeśli coś mu nie pasowało, podejmował decyzje po swojemu" oraz że "był osobą dorosłą i formalnie samodzielną". Zapowiedzieli również kroki prawne wobec "Łukasza Wójcika oraz dwóch innych osób (dziennikarzy)".
Przypomnijmy, że decyzję o umorzeniu śledztwa 29 grudnia ubiegłego roku podjęła Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. Śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa, mimo obszernego materiału filmowego dostępnego na kanale YouTube, na którym Krzysztof Kononowicz był przedstawiany w uwłaczających godności sytuacjach. Podawano mu mocz do picia czy kał do lizania. Mężczyzna oblewał się odchodami przesyłanymi w paczkach, występował także w koronie cierniowej, twierdząc, że jest męczennikiem. Przedstawiał się również jako poseł, adwokat i prawnuk marszałka Piłsudskiego. Czytano mu nienawistne listy, które mieli przesyłać widzowie. Pewnego dnia za jego domem wykopano grób, a obok posesji, w której mieszkał, stawiano znicze. Mimo że teren był monitorowany, nigdy nie ustalono sprawców tych działań.
Decyzja o umorzeniu śledztwa jest prawomocna. RadioZET.pl chciało poznać jej uzasadnienie, jednak śledczy z Białegostoku odmówili nam dostępu do dokumentów. Stąd nasza interwencja w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz Prokuraturze Krajowej. Działania tej ostatniej są efektem zarówno naszej interwencji, jak i nagłaśniania sprawy przez Łukasza Wójcika.
Wkrótce kary za patostreaming?
Walkę z patostreamingiem niedawno zapowiedzieli politycy Koalicji Obywatelskiej. Przygotowali krótki – liczący niecałą stronę – projekt zmian, który może dość szybko przejść procedurę legislacyjną. Zgodnie z propozycją karane miałoby być publiczne rozpowszechnianie treści, w których prezentowane są przestępstwa zagrażające życiu, zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece, a także czyny popełnione z użyciem przemocy. Za takie działania miałaby grozić kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Projekt zakłada również penalizację naruszania nietykalności osobistej, upokarzania innych osób oraz nielegalnej promocji hazardu przez influencerów. Politycy KO chcą także wprowadzenia konsekwencji karnych wobec osób znęcających się nad zwierzętami w sieci.
–To krótki projekt, pewnie będzie wymagał doprecyzowania, teraz trafi do komisji kodyfikacyjnej. Myślę, że do wakacji możemy zakończyć ścieżkę legislacyjną i przekazać ustawę do podpisu panu prezydentowi – mówiła w podcaście "Podejrzani Politycy" Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.
Polityczka odniosła się także do sprawy Krzysztofa Kononowicza. – Nie ma zgody na to, żeby kogoś poniżać, kazać pić mocz, dręczyć, stosować przemoc. Jeśli nie będzie żadnej groźby i kary dla osób, które takie treści wprowadzają, to nadal takie rzeczy będą się działy – dodawała Łoboda.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET