Izabeli Parzyszek szukają świadkowie Jehowy. Pojawiła się tajemnicza wiadomość
W sprawie zaginięcia Izabeli Parzyszek pojawiają się zupełnie nowe wątki. Mąż kobiety przekonuje, że nie rozmawiał z nią w dniu, w którym zniknęła. W poszukiwania zaangażowała się m.in. wspólnota świadków Jehowy, do której należy Izabela Parzyszek. Jak ustaliła Interia, krewna Izabeli opublikowała na specjalnej grupie zagadkową wiadomość.
Izabela Parzyszek zaginęła. Nowe fakty
35-letnia Izabela Parzyszek 9 sierpnia jechała z Bolesławca do Wrocławia, ale po drodze zepsuł się jej samochód. Nie wiadomo, co stało się z kobietą. W pustym samochodzie znaleziono m.in. jej telefon komórkowy. 10 sierpnia rodzina zgłosiła jej zaginięcie.
W poniedziałek 19 sierpnia sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Bolesławcu. Prok. Ewa Węglarowicz-Makowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, powiedziała w rozmowie z RadioZET.pl, że zapadła pierwsza decyzja. - Wstępnie zostanie wszczęte śledztwo w kierunku art. 189 ust. 1. Kodeksu karnego, czyli pozbawienia wolności innej osoby - poinformowała.
Samochód Izabeli wcale nie uległ awarii?
Prokurator zaznaczyła, że jest tylko "wstępna wersja" przyjęta przez prokuraturę. - Obecnie, na podstawie materiały dostarczonego przez policję, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co się stało z zaginioną. Nie możemy takiej wersji wykluczyć, ale to wszystko będzie wymagało sprawdzenia - powiedziała. Dodała, że porwanie to tylko jedna z możliwych wersji zdarzeń, a pod uwagę brane są różne hipotezy.
W sprawie zaginięcia Izabeli Parzyszek pojawiają się zupełnie nowe wątki. Kilka dni temu media informowały, że samochód kobiety wcale nie uległ awarii i został natychmiast uruchomiony przez znajomych, którzy zjawili się na autostradzie. Jak podaje Interia, odtworzony przez prokuraturę przebieg zdarzeń świadczy o tym, że służby miały pierwszy kontakt z samochodem zaginionej dopiero w miejscu zamieszkania jej znajomych. Policja nie zabezpieczyła auta w miejscu, w którym miała porzucić go Izabela. Pojawia się zatem pytanie, czy są dowody na to, że samochód w ogóle był 9 sierpnia na autostradzie A4?
- Samochód był tego dnia na autostradzie A4 - tłumaczy prokurator Węglarowicz-Makowska. Nie podała jednak, na jakiej podstawie prokuratura była w stanie to ustalić.
Świadkowie Jehowy szukają Izabeli Parzyszek
Mąż Izabeli Parzyszek przekonuje, że w dniu, w którym doszło do zaginięcia, nie rozmawiał ze swoją żoną. - W dzień zaginięcia nie rozmawiałem z żoną. Nie zadzwoniła do mnie, że zepsuł jej się samochód. Nie wiedziałem też, że ma odebrać swojego tatę ze szpitala - powiedział w rozmowie z Interią Tomasz Parzyszek.
Okazało się, że Izabela Parzyszek należy do wspólnoty świadków Jehowy, którzy niemal od razu zaangażowali się w jej poszukiwania. Na Facebooku została utworzona specjalna grupa, na której użytkownicy wymieniają się informacjami, poszukują śladów, a także dyskutują nad potencjalnymi przyczynami zniknięcia kobiety.
W jednym z postów założyciel grupy napisał, że musi zmienić jej nazwę i usunąć zdjęcia, oraz dane Izabeli, bo zażądała tego jej krewna. David Gladisch, twórca wspomnianej grupy, mówi, że nie jest w stanie zweryfikować, czy osoba podająca się za ciotkę Izabeli Parzyszek, rzeczywiście nią jest. Wspomniana kobieta funkcjonuje na Facebooku pod nickiem "Tygrysiczka".
"Tygrysiczka" żąda usunięcia informacji o Izabeli Parzyszek
Na grupie możemy znaleźć wpis wspomnianej "Tygrysiczki". Odpowiedziała tam jednemu z użytkowników, który napisał, że gdy ktoś odejdzie ze wspólnoty świadków Jehowy, zostaje odrzucony przez własną rodzinę. W odpowiedzi wspomniała o biblijnym nakazie porzucania osób "dopuszczających się niemoralności".
"Biblia nie pozostawia żadnej niejasności jak należy traktować taką osobę. Świadkowie Jehowy starając się trzymać ściśle prawa Bożego nie tylko je czytają, ale i w swym życiu stosują. Dam tu taki prosty przykład-od jednego nadgnitego jabłka w koszyku zgnije cały kosz jabłek, ale jak zawczasu usunie się to nadgnite, to reszta pozostanie w czystości" - czytamy.
Mąż Izabeli, w rozmowie z Interią, twierdzi, że nie wie nic o tym, aby jego żona miała jakąś ciotkę. - Może miała, nie wiem - mówi.
Interia zwróciła się do "Tygrysiczki", czyli użytkowniczki podającej się za ciotkę Izabeli Parzyszek, z pytaniami, dlaczego tak bardzo zależało jej na usunięciu informacji o zaginionej. - Nie mam nic przeciwko nagłaśnianiu, sama udostępniam Izy zdjęcia, ale ja, choć jestem ciocią, nie założyłam takiej grupy ani strony, bo nie zostałam upoważniona do tego przez jej rodziców, więc uważam, że osoba całkiem obca też nie ma takiego prawa - odpowiedziała. - Ja nie snuję pustych domysłów, czekam na to, co policja wyjaśni - dodała.
Źródło: Radio ZET/ Interia/ PAP/ "Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET