29-latka i jej córeczki nie żyją. "Połamane kości", "ślady od uderzenia o ścianę"
Nowe fakty w sprawie morderstwa 29-latki i jej dwóch córeczek w wieku 1,5 roku i 4,5 lat w Puszczykowie. 42-letni Serhii T. był bezwzględny i brutalny. Świadczą o tym zeznania biegłego medycyny sądowej.
Morderstwo w Puszczykowie
W nocy z 13 na 14 listopada 2023 roku w Puszczykowie pod Poznaniem doszło do makabrycznej zbrodni. 42-letni Serhii T. poszedł do pokoju, w którym spała jego 29-letnia żona Julia oraz dwie córeczki Maria i Daria w wieku 1,5 roku i 4,5 lat. Mężczyzna w pierwszej kolejności udusił kobietę. W trakcie zabójstwa obudziła się jedna z jego córek. 42-latek bez chwili namysłu postanowił ją zamordować. Na koniec pozbawił życia też drugiej córeczki. Był bezwzględny i brutalny.
W domu przebywał jeszcze 11-letni chłopiec, który nie miał pojęcia, co wydarzyło się na piętrze. Podczas zeznań Serhii T. przyznał, że po dokonaniu tej makabrycznej zbrodni chciał popełnić samobójstwo, ale zabrakło mu odwagi. Po kilku dniach od morderstwa 42-latek nie wytrzymał. Mężczyzna zabrał 11-latka i pozostawił go samego w Poznaniu, a sam wyznał prawdę jednemu z ochroniarzy na parkingu galerii handlowej. Serhii T. przyznał się do winy. Z uwagi na charakter zarzucanych mu czynów został poddany badaniu psychiatrycznemu. Biegli orzekli, że był poczytalny. Od dnia zatrzymania T. przebywa w areszcie śledczym.
Sąd przesłuchał biegłego
W piątek (13.09) przed poznańskim wymiarem sprawiedliwości zeznawał biegły medycyny sądowej Paweł Świderski. Na sali rozpraw był też oskarżony 42-latek, który według relacji lokalnego Radia Poznań bez emocji słuchał o obrażeniach, jakie zadał córkom. - Lekarz nie miał wątpliwości, że obie zostały uduszone. Młodsza miała ślady od uderzenia o ścianę i to nie jednego. Starsza - połamane kości, bo się broniła - zeznał Świderski.
- Dziecko stawiało czynny opór, a sprawca, starając się unieruchomić dziecko, używał bardzo dużej siły do tego, tak dużej, że mogło nawet dojść do złamania, szczególnie kości ramiennej w wyniku chwycenia za ramię ręką. Nie jest tak łatwo - mówiąc kolokwialnie - złamać kość nawet czteroletniego dziecka - dodał specjalista. Na sali rozpraw mieli pojawić się także biegli psychiatrzy, ale byli oni na urlopie.
Źródło: Radio ZET/Radio Poznań
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET