Turyści uciekają znad Bałtyku. Wszystko przez jeden czynnik. To "kosmos"
Ceny nad polskim Bałtykiem są najwyższe od lat. Coraz więcej Polaków rezygnuje z odpoczynku nad morzem i spędza wakacje w domach. Niektórzy jednak nie zgadzają się ze stwierdzeniem, że nad Bałtykiem jest drogo. Pewien turysta wyliczył, ile udało mu się oszczędzić na wakacjach w jednym z polskich kurortów.
Turyści uciekają znad Bałtyku
Wysokie ceny nad Bałtykiem są jedną z głównych przyczyn dlaczego Polacy zostają w domach podczas sezonu letniego. Portal rankomat.pl wyliczył, że za noc w ośrodku wypoczynkowym w Międzyzdrojach zapłacimy średnio 3008 złotych za parę. To więcej niż wczasy na Teneryfie czy Sardynii. Szukanie oszczędności skłania Polaków do rezygnacji z wakacyjnego urlopu nad polskim morzem. - 33% Polaków tegoroczne wakacje spędzi w domu. Ci, którzy zdecydują się na letni wyjazd, będą się kierować oszczędnościami. 27% polskich urlopowiczów planuje na swoje wakacje wydać nie więcej niż 2 tysiące złotych. To za mało, by wyjechać na zagraniczne wczasy - tłumaczy Joanna Bogusławska z InnerValue. Ci którzy wciąż jeżdżą nad polskie morze, coraz częściej decydują się na krótszy lub wręcz jednodniowy wyjazd.
Do redakcji "Faktu" trafił ostatnio list niezadowolonego turysty, który od lat unika Bałtyku. Mężczyzna w tym roku zdecydował się na wypoczynek w Grecji i pokazał ceny m.in. jedzenia oraz pobytu w jednym z hoteli na Korfu. Okazało się, że wczasy za granicą mogą wyjść wręcz taniej od urlopu nad polskim Bałtykiem. "Pandemia koronawirusa spowodowała, że po 15 latach wróciliśmy nad Bałtyk. Spędziliśmy tam lato w 2020 i w 2021 roku. Obecnie jestem z żoną na Korfu w hotelu z pięknym basenem i plażą. Po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że nad Bałtyk nie wrócimy (...) Zarówno w 2020 roku, jak i rok później mieliśmy zaledwie cztery dni plażowej pogody. Przez resztę czasu zmagaliśmy się z deszczem, wiatrem i temperaturą w okolicach 16 stopni. Ceny w restauracjach? Kosmos. Za dwa dania z rybą i lampką wina czy piwem płaciliśmy od 180 do 300 zł. Jeden dzień nad Bałtykiem kosztował nas średnio około 1200 złotych. Wliczam w to nocleg, wyżywienie, paliwo, atrakcje. Strach pomyśleć, ile teraz w 2024 roku byśmy zapłacili" - pisze w liście pan Marcin.
Polskie morze wcale nie takie drogie?
Na list pana Marcina do redakcji "Faktu" odpowiedział inny urlopowicz - pan Ryszard, który z kolei swoje wczasy spędził nie za granicą, a nad polskim morzem. Turysta podkreśla, że wysokie ceny nad Bałtykiem są jedynie kwestią wyboru i nierozważnego dysponowania pieniędzmi. Tygodniowe wczasy w Gdańsku dla pięcioosobowej rodziny wyniosły go około 6 tysięcy złotych. "Tygodniowe wczasy w Gdańsku Jelitkowie, cztery osoby dorosłe plus 8-miesięczne dziecko kosztowały nas około 6 tysięcy złotych. Śniadanie i kolacje organizowaliśmy we własnym zakresie, obiady na stołówce w granicach 25-35 złotych. I to porcje, które naprawdę wystarczyłyby nawet na dwie osoby. Zależy też, kto ile zjada" - zaznacza pan Ryszard.
Najczęściej wybieraną potrawą nad polskim morzem jest oczywiście świeża ryba. Ostatnio tej potrawy spróbował m.in. znany youtuber Książulo. Pan Ryszard również podzielił się ceną za popularny zestaw w jednej ze smażalni w Gdańsku. Turysta wcale nie musiał wydać 300 złotych, tak jak sugerował to pan Marcin we wcześniejszym liście. "W restauracji za rybę z frytkami i zestaw surówek zapłaciliśmy 45 złotych. Dwie, to 90 złotych, a nie 180 czy 300 złotych. Temperatura 20-25 stopni, nawet kąpaliśmy się w Bałtyku, a plaże były puste. Oczywiście to poza sezonem, ale wakacje też można spędzić miło" - podsumował pan Ryszard.
Dołącz do grupy "Szczecin, Pomorze Zachodnie. Informacje i wydarzenia"
Źródło: Radio ZET/ Fakt/ InnerValue
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET