`

Niepokojące SMS-y od Grzegorza Borysa. "Być może niedługo się zobaczymy"

2 min. czytania
07.11.2023 12:47
Obserwuj nas na Google

Grzegorz Borys, którego ciało wyłowiono w poniedziałek ze zbiornika wodnego w Gdyni, wysyłał tajemnicze SMS-y do swojej matki - ustaliła trójmiejska "Gazeta Wyborcza". 44-latek pisał w nich m.in., że "być może niedługo się zobaczymy". "Ich treść świadczy o tym, że już wtedy wiedział, że zabije" - czytamy.

G. Borys
fot. PAP, Policja

Ciało Grzegorza Borysa wyłowiono w poniedziałek ze zbiornika wodnego Lepusz w Gdyni. Najpierw znaleźli je saperzy, potem tożsamość denata potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Jak ustaliła "Wirtualna Polska", Borys miał ranę postrzałową głowy.

Mężczyznę, którego poszukiwano od 20 października, kiedy w jego mieszkaniu znaleziono ciało 6-letniego syna, podejrzewano o zabójstwo dziecka. Według służb żołnierz Marynarki Wojennej przez kilka tygodni ukrywał się na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

ZOBACZ TEŻ: Wyciekły zdjęcia zwłok Grzegorza Borysa. Oto co mogło się wydarzyć

Grzegorz Borys wysyłał SMS-y do matki. "Wiedział, że zabije"

Nowe światło na sprawę rzuca artykuł, który opublikowała trójmiejska "Gazeta Wyborcza". Wynika z niego, że Borys miał przed śmiercią pisać "niepokojące SMS-y" do swojej matki, która przebywa na stałe w jednym z gdyńskich domów seniora. Przepraszał w nich i przekonywał, że "być może niedługo się zobaczymy".

Redakcja poleca

"Ich treść świadczy o tym, że już wtedy wiedział, że zabije, choć niejasno zapowiadał, że nie chce zrobić tego, co się wydarzy" - możemy przeczytać w artykule. "GW" ustaliła również, że 44-latek nie utrzymywał kontaktów ze swoim bratem, a ich nieżyjący już ojciec leczył się psychiatrycznie.

Przypuszczamy, że podłożem zbrodni Grzegorza Borysa także była choroba psychiczna. Ale to tylko przypuszczenia, bo on sam się nie leczył - informator "Wyborczej"

W tekście pojawił się także wątek konfliktu z teściami, który mieli mocno zaangażować się w opiekę nad 6-letnim Olkiem, a motywem zbrodni miała być "zemsta na najbliższych". Na to mogłaby wskazywać decyzja o objęciu ochroną żony Borysa, ich drugiego dziecka oraz właśnie teściów, których na czas akcji poszukiwawczej przetransportowano w bezpieczne miejsce.

finał poszukiwań Grzegorza Borysa
7 Zobacz galerię
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Źródło: Radio ZET/trojmiasto.wyborcza.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET