Wyciekły zdjęcia zwłok Grzegorza Borysa. Oto co mogło się wydarzyć
Po tym, jak służby wydobyły ciało Grzegorza Borysa ze zbiornika Lepusz w Gdyni, do mediów trafiły zdjęcia jego ciała. Fotografie wywołały burzę w mediach społecznościowych, a sprawę wycieku bada prokuratura - podała Wirtualna Polska. Onet zapytał o opinię w tej sprawie byłego policjanta Andrzeja Mroczka, który stwierdził, że na podstawie zdjęć nie da się określić dokładnego czasu zgonu. Odpowiedź na pytanie, jak i kiedy zginął poszukiwany, da dopiero sekcja zwłok Grzegorza Borysa, którą zaplanowano na wtorek.
Przez ponad dwa tygodnie cała Polska śledziła wielką obławę za Grzegorzem Borysem, 44-latkiem podejrzanym o zabójstwo swojego 6-letniego syna. W poniedziałek około godziny 10:30 zwłoki Grzegorza Borysa zostały wyłowione ze zbiornika Lepusz w Gdyni.
Grzegorz Borys nie żyje. Wyciekły zdjęcia
Po tym, jak rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk potwierdziła, że odnalezione zwłoki to poszukiwany Grzegorz Borys, pojawiły się pytania dotyczące tego, kiedy i jak zginął poszukiwany mężczyzna.
Do mediów wyciekły zdjęcia zwłok Grzegorza Borysa. Andrzej Mroczek, były policjant, który pracował w wydziale do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw oraz służbach specjalnych, a obecnie jest zastępcą dyrektora Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas, w rozmowie z Onetem powiedział, że "jest bardzo zaskoczony, że takie zdjęcia trafiły do mediów". - Na tym etapie śledztwa, takie fotografie nie powinny się znaleźć w obiegu publicznym - powiedział.
Kiedy zginął Grzegorz Borys? "Kluczowe są różne czynniki"
Ekspert ocenił też stan zwłok Grzegorza Borysa. - Na twarzy rzeczywiście nie widzimy ewidentnych zmian gnilnych. W momencie, kiedy zwłoki są w wodzie, wytwarzają się gazy gnilne. Zwłoki puchną, to jest charakterystyczne dla topielców. Tutaj nie widzimy takich istotnych zmian. Trzeba jednak powiedzieć, że to są zwłoki w ubraniu. Nie widzimy przez to plam opadowych, które też mogłyby sporo tutaj wyjaśnić - powiedział.
Zaznaczył jednak, że "kluczowe są tutaj różne czynniki". Wyjaśnił, że chodzi m.in. o głębokość akwenu, ale największe znaczenie ma temperatura wody. - Jeśli ta oscyluje w granicach 5-6 stopni, zmiany gnilne u topielca mogą wystąpić nawet po miesiącu. W niektórych przypadkach jest tak, że nawet zwłoki po kilku miesiącach wyglądają tak, jak na tym zdjęciu - powiedział.
- Wygląd zwłok Borysa nie jest dla mnie zaskoczeniem. Na bazie tych zdjęć nie można ustalić, kiedy zginął. On mógł wskoczyć do akwenu już po tym, gdy został znaleziony plecak. Mógł się tam również znaleźć bezpośrednio po ucieczce z miejsca zabóstwa - powiedział.
Wyciekiem zdjęć ciała Grzegorza Borysa zajmuje się prokuratura
Po tym, jak zdjęcia zwłok Grzegorza Borysa, na których nie brakuje drastycznych szczegółów, wyciekły do sieci, sprawą zajęła się prokuratura. Wirtualna Polska podaje nieoficjalnie, że fotografie mógł wykonać i rozesłać członek ekipy poszukiwawczej.
Wiadomo, że ciało znaleźli saperzy z 43. batalionu z Rozewia, którzy sprawdzali teren wokół zbiornika Lepusz. Karina Kamińska z KWP w Gdańsku powiedziała, że funkcjonariusze rozcinali pływające wyspy, pod jedną z nich znajdowały się zwłoki Grzegorza Borysa.
Sekcja zwłok Grzegorza Borysa zapowiedziana na wtorek
Andrzej Mroczek jest pewien, że dokładny czas zgonu Grzegorza Borysa poznamy po wykonaniu sekcji zwłok. Ta - jak przekazała prok. Grażyna Wawryniuk - odbędzie się we wtorek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku.
Wawryniuk dodała, że nie ma obecnie informacji odnośnie tego, kiedy opublikowane zostaną wyniki badań. Te z pewnością odpowiedzą nie tylko na pytanie kiedy, ale także, w jaki sposób zginął Grzegorz Borys.
Źródło: Radio ZET/Onet/Wirtualna Polska
Tak zginął Grzegorz Borys. Media: miał ranę postrzałową
- Nastolatkowie znęcali się nad 9-latkiem w spektrum autyzmu. "Na kolana, wyrzekaj się Ruchu"
- Szalony plan Łukaszenki. "Marzenia o władzy nuklearnej"
- Tak w TVP Info komentowali orędzie Dudy. Padła surrealistyczna teoria
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET