Papugi zginęły w pożarze galerii w Poznaniu. "Nikt nie reagował". Strażacy komentują

3 min. czytania
14.10.2025 10:52
Obserwuj nas na Google

W niedzielnym pożarze Galerii Podolany w Poznaniu zginęło 27 papug, które znajdowały się w tamtejszej papugarni. Głos zabrali w tej sprawie strażacy i właściciel papugarni. Znane są już przyczyny tego zdarzenia.

Pożar galerii w Poznaniu
fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Pożar Galerii Podolany w Poznaniu wybuchł w niedzielny wieczór 12 października, obejmując m.in. supermarket i papugarnię, gdzie według właściciela znajdowało się 70 ptaków.
  • Właściciel papugarni Hubert Szymański skomentował działania służb ratunkowych, twierdząc, że nie reagowały na jego sugestie dotyczące ratowania zwierząt.
  • Straż pożarna i policja po przeprowadzeniu oględzin wskazały, że przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej; w pożarze zginęło 27 papug.

Pożar Galerii Podolany w Poznaniu. Właściciel papugarni zabrał głos

Do pożaru Galerii Podolany w Poznaniu doszło w niedzielny wieczór 12 października. Żywioł objął wiele punktów usługowych, w tym supermarket i papugarnię. W rozmowie z portalem gloswielkopolski.pl głos zabrał właściciel "Kakadu", który opisał sytuację z jego perspektywy. - Wbiegłem do środka. Od początku mówiłem, że trzeba gasić z innej strony i że wystarczy wybić jedno okno w pomieszczeniu z papugami, żeby je ratować. Nikt nie reagował. Zamiast współpracy skupiono się na spisywaniu mnie i kontrolowaniu - młodzi policjanci krzyczeli, grozili sądem i zatrzymaniem mnie na 48 godzin - relacjonował dziennikarzom Hubert Szymański. Według mężczyzny w środku znajdowało się 70 papug. W wyniku pożaru poza zwierzętami nie ucierpiał żaden człowiek.

- Znam układ obiektu i strefy, które ograniczają rozprzestrzenianie się ognia. Cały czas byłem gotów pomagać i przekazywać informacje, ale byłem blokowany. Straż skupiła się na gaszeniu Chaty Polskiej, podczas gdy dym przedostawał się tam, gdzie były papugi. Realne działania gaśnicze od właściwej strony zaczęły się - z mojej perspektywy - dopiero po około półtorej godziny. W tym czasie zwierzęta się zaczadziły - opisywał właściciel papugarni.

Redakcja poleca

Relacja strażaków z miejsca zdarzenia

- Wątek papug pojawiał się w różnych przekazach, ale informacje były niejednoznaczne i wymagały weryfikacji. Priorytetem było bezpieczeństwo ratowników i ograniczenie rozprzestrzeniania się ognia. Ze względu na realne zagrożenie rozgorzenia i gwałtownego pogorszenia warunków wewnątrz, działania prowadzono przede wszystkim z zewnątrz. Wejście do środka w tamtym momencie niosłoby nieakceptowalne ryzyko i mogłoby wymagać natychmiastowej ewakuacji samych strażaków - powiedział w rozmowie z portalem gloswielkopolski.pl oficer prasowy KM PSP Poznań mł. asp. Marcin Tecław.

Po zakończeniu działań pożarniczych Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu opublikowała obszerny komunikat w tej sprawie. "Świadkowie zdarzenia przekazali strażakom, że w budynku znajdowała się papugarnia. W tej części budynku pożar był najbardziej rozwinięty. Ratownicy prowadzili działania gaśnicze głównie z zewnątrz, korzystając z drabin strażackich, ale roty strażackie weszły także do środka budynku. Gdy jedna z nich dotarła w okolice papugarni, musiała się wycofać – w budynku zapaliły się gazy pożarowe, temperatura była bardzo wysoka, zaczęły odpadać fragmenty sufitu, co zagrażało bezpieczeństwu strażaków. Po opanowaniu ognia, podczas przeszukiwania pogorzeliska, strażacy znaleźli 27 papug, które nie przeżyły pożaru - przekazał mł. asp. Martin Halasz, rzecznik prasowy Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP. Według informacji przedstawiciela wielkopolskich strażaków pierwsze wozy pojawiły się na miejscu już po 6 minutach od zgłoszenia.

Pojawiły się już także wnioski ze szczegółowych oględzin pogorzeliska. "Jesteśmy po szczegółowych oględzinach miejsca pożaru wraz z biegłym sądowym z dziedziny pożarnictwa. Otrzymaliśmy pisemną opinię, że przyczyną pożaru bez wątpliwości było zwarcie instalacji elektrycznej w pomieszczeniach, gdzie znajdowały się ptaki" - poinformował w komunikacie rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak.

Źródło: Radio ZET/gloswielkopolski.pl/KW PSP Poznań/KWP Poznań

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET