„Paragony grozy” nad Bałtykiem. Sprawdziłem ceny. „Czuć ubytek z portfela”

3 min. czytania
16.08.2026 08:03
Obserwuj nas na Google

Co roku „paragony grozy” wywołują skrajne emocje wśród turystów odpoczywających latem nad Bałtykiem. Niektórzy uważają, że ceny nad polskim morzem rosną, tak jak wszystko inne w kraju, inni z kolei podejrzewają właścicieli restauracji o ich sztuczne zawyżanie. Redakcja portalu RadioZET.pl wybrała się do Dziwnowa na Pomorzu Zachodnim, aby sprawdzić, czy ceny w smażalniach są rzeczywiście wyższe niż w ubiegłych latach.

Paragon znad Bałtyku
fot. Maksym Daniszewski/ Radio ZEG

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są obecne ceny ryb nad Bałtykiem.
  • Czy według turystów polskie morze jest drogie. 
  • Czy ceny zmieniły się w porównaniu z ubiegłymi latami.

„Paragony grozy” na Pomorzu Zachodnim. Tyle trzeba zapłacić za dorsza

Ceny nad polskim Bałtykiem co roku wywołują duże emocje wśród turystów. Niektórzy z nich ku przestrodze dzielą się w internecie swoimi rachunkami, aby pokazać, w których miejscach na polskim Wybrzeżu jest najdrożej. Ostatnio poruszenie wywołała historia turysty spędzającego urlop w Krynicy Morskiej, który  za trzy filety z frytkami i napoje zapłacił 360 zł. Niedowierzanie wśród internautów wywołała przede wszystkim cena herbata, która kosztowała zawrotne 18 zł. „Jechałem z rodziną przez całe Wybrzeże rowerami i przypadkiem trafiliśmy w to miejsce (wszystko w okolicy było zajęte). Absolutnie nie jest to próba oskarżenia o zdzierstwo. To jest ostrzeżenie dla innych turystów, że jest jak jest” - napisał mężczyzna pod zdjęciem rachunku. 

Redakcja portalu RadioZET.pl sprawdziła, czy da się zjeść rybę nad polskim morzem, nie wydając przy tym kroci, podczas wizyty w Dziwnowie na Pomorzu Zachodnim. Odwiedziliśmy jedną z restauracji znajdujących się przy bulwarze przy rzece Dziwnie, gdzie codziennie można spotkać rybaków sprzedających świeże ryby. Cena dorsza wyniosła 136 zł za trzy filety (20 zł za 100 gramów). Za frytki trzeba była zapłacić 10 zł za porcję, a za piwo z kija 15 zł. Do tego trzeba było doliczyć opłatę za plastikowe kubki. Łącznie za trzy osoby zapłaciliśmy 227 zł, czyli o ponad 100 zł mniej niż turysta z Krynicy Morskiej. 

Przy tym trzeba zauważyć, że ceny z roku na rok rzeczywiście rosną. W 2025 roku opisywaliśmy „paragony grozy” w Rewalu. Wówczas cena za 100 gramów dorsza wynosiła 17,50 zł. Z kolei w 2024 roku za dorsza w Świnoujściu trzeba było zapłacić jedyne 15,90 zł za 100 gramów. Niewątpliwie jest więc drożej. Przy tym jednak zaznaczyć należy, że ceny w poszczególnych smażalniach oczywiście się od siebie różnią. Inną cenę oferować będą restauracje serwujące świeże ryby, a inną knajpy z głęboko mrożonymi produktami. Jednocześnie dorsz ze względu na swoją popularność wśród turystów pozostaje jedną z najdroższych nad Bałtykiem. Za inne gatunki, m.in. sandacza, w tej samej restauracji w Dziwnowie trzeba było zapłacić 16 zł za 100 gramów, a więc o 4 zł mniej niż za dorsza. 

Redakcja poleca

Co o cenach nad Bałtykiem uważają turyści?

Zapytaliśmy turystów w Dziwnowie, co uważają o cenach w smażalniach. - Ceny są takie jak wszędzie. Czuć ubytek z portfela, ale nie tak, aby zaraz płakać. Dzisiaj wszędzie jest drogo - mówi jedna z turystek. - Najważniejsze, aby znaleźć smażalnie, która jest uczciwa i nie zawyża cen. Czasami płaci się kilkadziesiąt zł za mały kawałek ryby. Na to trzeba uważać - dodaje kolejny urlopowicz. Część z naszych rozmówców z kolei w ogóle nie jada na mieście, a podczas swojego urlopu kupuje produkty w lokalnych marketach, a posiłki przyrządza w wynajętych apartamentach. - To wszystko zależy od tego, czy ma się możliwość gotowania. Jeśli tak, to wtedy polskie morze rzeczywiście jest tanie. Ale oczywiście w domu nie zje się tak dobrej ryby - dodaje jeden z turystów. 

Źródło: Radio ZET 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET