“Paragony grozy” nad Bałtykiem. Nie do wiary, ile zapłaciłem za rybę. “Przesada”
Niektórzy nie wyobrażają sobie wyjazdu nad polskie morze bez spróbowania świeżej ryby ze smażalni. Niestety za tę przyjemność trzeba zapłacić, i to nie mało. Portal RadioZET.pl sprawdził ceny ryb w jednym z nadbałtyckich kurortów. Czy trafiliśmy na "paragony grozy"?
- 7 zdjęć Zobacz galerię
Wysokie ceny jedzenia nad polskim morzem
Świnoujście jest jednym z najchętniej odwiedzanych polskich kurortów. Niestety ceny w tej miejscowości również nie należą do najniższych. Portal RadioZET.pl odwiedził jedną z najwyżej ocenianych smażalni przez użytkowników wyszukiwarki Google przy świnoujskiej promenadzie. Mimo wysokich cen trudno było znaleźć wolny stolik. Restauracja była pełna zarówno wewnątrz lokalu, jak i na ogródku gastronomicznym. Zamówiliśmy najpopularniejszy zestaw, czyli rybę (w tym przypadku filet z dorsza i sandacza), frytki oraz zestaw surówek. Za sto gramów dorsza trzeba było zapłacić 15,90 zł. Nasz filet o wadze nieco ponad 300 gramów kosztował prawie 50 złotych. Cały zestaw wyniósł nas 83 złote. To podobna cena do tej, którą za swój zestaw musiał zapłacić w Mielnie popularny Książulo. Jeszcze droższy okazał się filet z sandacza, który kosztował 16,50 zł za 100 gramów. Czy było warto? Za ponad 80 złotych można zjeść dwa obiady w restauracji w dużym polskim mieście. Na urlopie nad polskim morzem, codzienne jedzenie w smażalni zwyczajnie się nie opłaca.
Porozmawialiśmy z gośćmi, którzy jedli w tej samej smażalni. Pani Weronika, która przyjechała nad morze ze wsi Kliniska Wielka pod Szczecinem, była zadowolona ze swojego posiłku. Przyznała jednak, że ceny w nadmorskich restauracjach są zdecydowanie zbyt wysokie. - To mocna przesada. Nad polskim morzem wciąż można świetnie spędzić czas, ale wzrost cen niejednego odstraszy. Obiad ze smażonym dorszem, choć pyszny, kosztował nas na dwoje ponad 200 złotych. Szczerze za podobne pieniądze wole spędzić urlop np. we Włoszech - mówi portalowi RadioZET.pl pani Weronika. Nie lepiej prezentują się ceny innych produktów. Za duże piwo należy zapłacić 18 złotych. Z kolei deser w postaci gofra z bitą śmietaną i owocami to 20 złotych. W obliczu tak wysokich cen wielu urlopowiczów zaciska pasa i przygotowuje posiłki nad morzem we własnym zakresie.
Zagraniczni turyści lubią polskie jedzenie
W restauracji, do której się wybraliśmy, dostrzegliśmy wielu turystów z zagranicy. Oczywiście najczęściej słyszany był język niemiecki. Para seniorów z Niemiec siedząca stolik obok nas zdecydowała się jednak nie na rybę, a na typowego schabowego. Okazuje się, że obcokrajowcy bardzo lubią polską kuchnię. - Jedzenie bardzo mi smakowało. Świeżo smażony sandacz był pyszny. Dobra porcja i wspaniały smak - mówi portalowi RadioZET.pl pan Vitor z Portugalii. Porozmawialiśmy również krótko z kelnerem, który nas obsługiwał. Według niego język niemiecki jest podstawą, bez której nie znajdzie się pracy w większych restauracjach nad morzem. Nadmorska gastronomia skupia się coraz bardziej na zagranicznym kliencie, co, niestety, widać również po wysokich cenach jedzenia.
Dołącz do grupy "Szczecin, Pomorze Zachodnie. Informacje i wydarzenia"
Źródło: Radio ZET