`

PiS potrzebuje zawrotnej kwoty na kampanię prezydencką. "Jeszcze nam daleko"

2 min. czytania
30.10.2024 07:25
Obserwuj nas na Google

- Dzięki wpłatom darczyńców prawie uporaliśmy się z kredytem, ale jeśli chodzi o kampanię prezydencką, to jeszcze nam daleko. Na kampanię potrzeba ok. 25-30 mln zł - przekazał PAP skarbnik PiS Henryk Kowalczyk zapytany o sytuację finansową ugrupowania.

PiS
fot. Pawel Wodzynski/East News

Sytuacja finansowa PiS. Partia zwróciła się z prośbą o darowizny

29 sierpnia PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe o przychodach, wydatkach i zobowiązaniach finansowych komitetu PiS z wyborów parlamentarnych z 2023 roku. Ze sprawozdania wynika, że komitet uzyskał niemal 38,8 mln zł i niemal całą tę kwotę wydał. PKW zarzuciła nieprawidłowości w finansowaniu kampanii przez partii Jarosława Kaczyńskiego na kwotę 3,6 mln zł.

W związku z tym dotacja PiS będzie pomniejszona o trzykrotność zakwestionowanej kwoty, czyli ok. 10,8 mln zł. Ugrupowanie zostało też pozbawione części subwencji - w wysokości 10,8 mln zł. Ponadto PiS może zostać pozbawione całości subwencji na kolejne trzy lata. W związku z tym partia zwróciła się do swoich wyborców o pomoc i uruchomiła możliwość wpłacania darowizn.

Wybory prezydenckie. PiS bez równych szans?

Skarbnik PiS Henryk Kowalczyk poinformował, że od 30 sierpnia na konto partii wpłynęło ok. 9 mln zł, z tym że część wpłat jest błędna i będzie musiała zostać zwrócona. - Można więc powiedzieć, że netto to jest ponad 8 mln zł - oszacował.

Redakcja poleca

Polityk przyznał, że wpłaty są regularne, choć już na niższym poziomie, niż na przełomie sierpnia i września. - W tej chwili oscylują w granicach 40-50 tys. zł dziennie - powiedział. Dodał, że z 35-milionowego kredytu, jaki partia zaciągnęła na wybory parlamentarne, samorządowe i do Parlamentu Europejskiego, do spłaty pozostało 3 mln zł. Ugrupowanie zakłada, że do końca października br. spłaci połowę tego długu, a do końca stycznia 2025 roku "upora się" ze spłatą całego kredytu.

Henryk Kowalczyk wrócił jednak uwagę, że najistotniejsze jest to, "żeby mieć jakiekolwiek pieniądze na kampanię prezydencką", która jest "już za pasem". Parlamentarzysta uczulił, że na wybory prezydenckie potrzebne jest ok. 25-30 mln zł. - Te kwoty, które zebraliśmy, oczywiście są ważne, dają nam bezpieczeństwo na już, ale jeśli chodzi o kampanię prezydencką, to jeszcze nam daleko - orzekł. Jego zdaniem PiS nie będzie miało równych szans w starciu o prezydenturę.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET