Polskie morze nie tylko latem. Nowy trend nad Bałtykiem. "Trwa walka o turystów"
- W wielu kurortach nie czuć jeszcze, że sezon wakacyjny się skończył - mówi rzecznik prasowy Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Michał Kaczmarek. Tłumy turystów widać jeszcze m.in. w Kołobrzegu czy Świnoujściu. Eksperci mówią o rekordowym wrześniu dla branży hotelarskiej nad polskim morzem.
Rekordowy wrzesień nad Bałtykiem
Hotelarze mówią o udanym sezonie nad polskim morzem. Dobra pogoda i napływ obcokrajowców to tylko niektóre z czynników, które sprawiły, że nadmorskie kurorty tętniły życiem. - Wakacje 2024 były najlepszym sezonem od 2021 roku. Choć turyści wybierali również destynacje zagraniczne, to nad polskie morze również przyjeżdżali, choć zwykle były to urlopy krótsze niż tygodniowe. Nasz region stał się królestwem krótkich city-breaków. Turyści przyjeżdżali do nas na wypoczynek weekendowy, czasem na dłużej - mówi Hanna Mojsiuk, prezeska Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Pozytywny trend odwiedzin turystów nad polskim morzem utrzymał się także we wrześniu. Wysokie jak na ten miesiąc temperatury i stosunkowo niskie ceny zachęcały do urlopu nad Bałtykiem. - Fenomenem jest wrzesień. Z informacji jakie dostawaliśmy od hotelarzy, gdy pogoda sprzyjała, w wielu hotelach obłożenie sięgało 100 proc. - dodaje Hanna Mojsiuk. Jeszcze w ostatnich dniach września turyści chętnie wybierali się na wczasy nad Bałtyk. W poprzednich latach w tym czasie mówiło się już o końcu sezonu. - Obłożenie nad Bałtykiem uzależnione było od pogody i lokalizacji. Większość hoteli zakończyła sezon z pozytywnym wynikiem. Na pewno pozytywnie na cały sezon wpłynął bardzo pogodny wrzesień, który na weekendy przyciągał tłumy. Jeszcze w ostatni weekend września świnoujska promenada była pełna turystów. Podobnie było w Międzyzdrojach - dodaje Hanna Mojsiuk.
Kurorty całoroczne nad polskim morzem
Duża liczba turystów nad polskim morzem we wrześniu to według ekspertów przejaw nowego trendu, czyli tzw. kurortów całorocznych. Hotelarze coraz częściej decydują się na pozostawienie ośrodków wypoczynkowych otwartych również poza sezonem. Doskonałym tego przykładem jest Świnoujście, które otwiera się na nowe grupy turystów, w tym miłośników zimnych kąpieli, czyli popularnych morsów. - Świnoujście zakończyło już etap w swojej historii, gdy był większy popyt na deski, bo właściciele lokali gastronomicznych zabijali deskami witryny swoich lokali. Jesteśmy kurortem całorocznym. Jesienią i zimą turyści szukają wypoczynku. Wcale nie jest też tak, że nikt tu się nie kąpie zimą, bo morsów mamy coraz więcej. Turyści szukają także wypoczynku na świeżym powietrzu i dobrej infrastruktury hotelowej - mówi prezes Świnoujskiej Organizacji Turystycznej Piotr Piwowarczyk.
Cały czas dużą rolę nad polskim Bałtykiem odgrywa również obecność obcokrajowców. To zagraniczny turysta zostawia najwięcej pieniędzy i częściej korzysta z luksusowych hoteli. - Sezon był dobry, bo turystów nie brakowało i hotelarze mieli z kim pracować. Widzimy jednak, że hotele rywalizują między sobą ofertą, cenami i szukaniem atrakcji przyciągających turystów. My jesteśmy nastawieni na turystów z Niemiec i oni doceniają ofertę pięciogwiazdkową. Turystów z Polski jest mniej. Inne kraje dopiero oswajają się z myślą o wypoczynku nad Bałtykiem – mówi Grzegorz Dobosz, właściciel hotelu Hamilton w Świnoujściu. Coraz częściej przedsiębiorcy dostosowują ofertę pod czeskiego turystę. - Wiem, że niektóre restauracje drukują już karty także w języku czeskim, więc walka o nowych turystów trwa - wyjaśnia Hanna Mojsiuk.
Dołącz do grupy "Szczecin, Pomorze Zachodnie. Informacje i wydarzenia"
Źródło: Radio ZET/ Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET