`

Przeciwko tej zmianie protestowała część nauczycieli. Jak na nowe zasady zareagowali uczniowie?

5 min. czytania
20.11.2025 10:03
Obserwuj nas na Google

Część katechetów twierdziło, że ograniczenie liczby godzin religii odsunie jeszcze bardziej dzieci od katechezy i udział w niej stanie się marginalny. Druga grupa nauczycieli uważała jednak, że godzina religii tygodniowo to dobre rozwiązanie, zwłaszcza w wypadku szkół średnich. Sprawdziliśmy, czy i jak zmiana, którą wprowadziło MEN od września, wpłynęła na frekwencję na lekcjach religii.

Lekcja w szkole
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zmniejszenie liczby godzin religii wpłynie na szkoły i uczniów.
  • Dlaczego frekwencja na lekcjach religii spada w polskich szkołach.
  • Co sądzą dyrektorzy o nowych zasadach organizacji lekcji religii.

Od roku szkolnego 2025/2026 liczba godzin religii w szkołach została ograniczona z dwóch do jednej tygodniowo. Do tego jeśli przynajmniej jedno dziecko w klasie nie zostanie na nią zapisane, zajęcia odbywają się przed lekcjami lub po nich. Klasy też można łączyć, jeśli liczba chętnych jest zbyt mała. Te zmiany to jedna z obietnic wyborczych koalicji rządzącej. Zdaniem MEN takie rozwiązanie przynosi oszczędności, ułatwia układanie planów lekcji i ujednolica wymiar godzin religii i etyki (etyki jest godzina tygodniowo). Zwłaszcza, że liczba uczniów zapisanych na zajęcia religii systematycznie spada.

Gdy ministerstwo edukacji zapowiadało wprowadzenie zmian, episkopat mocno protestował. Powtarzał, że nowe rozwiązania zostały podjęte niezgodnie z ustawą o systemie oświaty, że będą utrudniać realizację prawa dostępu do lekcji religii i że właściwy tryb procedowania zmian wymaga "porozumienia strony państwowej z władzami Kościoła i związków wyznaniowych, a nie tylko konsultacji". Część katechetów twierdziło też, że odsunie to jeszcze bardziej dzieci od katechezy i udział w niej stanie się marginalny.

Z drugiej strony spora grupa nauczycieli religii już od dawna, jak mówił w rozmowie z RadioZET.pl ks. Damian Wyżkiewicz, wyróżniony w konkursie Nauczyciel Roku 2019, uważała, że w wypadku szkół średnich powinna być maksymalnie godzina religii tygodniowo. - I katecheci lepiej by się przygotowali i aż tak by ich nie brakowało – mówił katecheta i dodawał: - Kiedyś uczyłem w technikum, w którym uczniowie mieli nieraz 10 godz. dziennie. A gdzie dojazdy, praca domowa? Ten młody człowiek nie miał kiedy iść spać, więc zupełnie się nie dziwię, że rezygnują, z czego tylko mogą.

Jaka frekwencja na religii po zmianach?

Jak i czy po zmianach zmieniła się frekwencja na religii w szkołach? Dyrektorzy są co do tego zgodni: zainteresowanie katechezą jakie było, takie jest. Czyli coraz słabsze. Na dowód podają konkretne liczby. - Na każdym poziomie utworzyła się jedna grupa, w każdej jest po kilka osób: 5,6,7 - wylicza Magdalena Siejka, dyrektorka XI LO w Łodzi. Łącznie z całej szkoły na katechezę chodzi ok. 30 osób (z ponad 600). Czyli tak jak dotychczas.

Redakcja poleca

W XXIII LO w Łodzi z całej szkoły liczącej 560 uczniów na katechezę chodzi obecnie kilkunastu uczniów. Zmiany praktycznie tu jednak w ogóle nie było, bo, jak przyznaje dyrektorka Katarzyna Mielech, już dwa lata temu pisała do kurii o zmniejszenie godzin religii z dwóch do jednej. Zgodę dostała. - Od lat miałam niską frekwencję, stąd taki wniosek – mówi.

Nie jest to przypadek odosobniony. Licea czy technika wnioskowały o jedną godzinę religii zwłaszcza po reformie edukacji, w wyniku której do szkół średnich przyszły skumulowane roczniki. Miejsc i sal brakowało, więc każda godzina mniej oznaczała mniejsze problemy z ułożeniem planu lekcji. - Już wcześniej wnioskowaliśmy też o możliwość łączenia klas z powodu małej liczby chętnych. I zgodę od parafii dostawaliśmy bez problemu – mówi z kolei Danuta Kozakiewicz, dyrektorka SP nr 103 w Warszawie.

Jej zdaniem godzina mniej we frekwencji nic nie zmieniła. - Do komunii, czyli w klasach 1-3, jest więcej chętnych, potem uczniowie się wypisują. W klasach ósmych liczba dzieci uczestniczących w katechezie jest symboliczna – mówi dyrektorka. W całej szkole na religię chodzi ok. 40 proc. uczniów. - Zawsze mieliśmy niską frekwencję – stwierdza Kozakiewicz. Bez możliwości łączenia religii między klasami nie wyobraża sobie układania planu lekcji. - Jeśli ze wszystkich klasach siódmych na katechezę zgłosiło się czworo uczniów, to jak inaczej zorganizować im zajęcia? Trzeba połączyć ich w grupę – podaje przykład dyrektorka.

Nauczyciel i liczba lekcji

Jak wygląda frekwencja na religii, jeśli spojrzymy na całe miasta? W Warszawie w tym roku szkolnym na religię chodzi 59 proc. uczniów podstawówek i 15 proc. młodzieży w szkołach średnich. W roku szkolnym 2024/2025 w katechezie uczestniczyło 61 proc. dzieci z podstawówek i 17 proc. z liceów, techników i branżówek. W Łodzi w podstawówkach i szkołach ponadpodstawowych frekwencja na religii sięga teraz odpowiednio: 56 i 12 proc. Rok temu było to 63 i 14 proc.

Redakcja poleca

A np. we Wrocławiu na religię zapisanych jest 52 proc. dzieci ze szkół podstawowych oraz 10 młodzieży z liceów i techników. Rok temu na katechezę chodziło odpowiednio 54 i 11 proc. uczniów z podstawówek i szkół średnich. Liczby te więc nieznacznie się różnią, ale jak podkreślają zgodnie samorządy, jest to stała tendencja – od dobrych kilku lat z roku na rok frekwencja na religii spada rok do roku o kilka procent.

Do głównych powodów coraz mniejszego zainteresowania lekcjami religii eksperci zaliczają: laicyzację społeczeństwa, mieszanie się Kościoła do polityki, czy skandale z udziałem duchownych. W przypadku uczniów najczęściej jednak o frekwencji decydują dwa mocno przyziemne elementy, czyli przeciążenie liczbą godzin spędzanych w szkolnych ławkach (stąd rezygnacja ze wszystkiego co nieobowiązkowe) oraz to kto i jak prowadzi zajęcia. - Dużo zależy od tego, czy nauczyciel jest lubiany – potwierdza Danuta Kozakiewicz. - Jak katecheta jest dogmatyczny w myśleniu, autorytatywny niesympatyczny, to wiadomo, że jest na straconej pozycji – dodawał ks. Wyżkiewicz w rozmowie z RadioZET.pl.

Jak słyszymy od dyrektorów szkół, sporo uczniów rezygnuje też, gdy kończy 18 lat. Czyli wtedy kiedy już sami mogą zdecydować o obecności na tych lekcjach, a nie ich rodzice. W podobnym tonie religię opisywał Piotrek, uczeń trzeciej klasy liceum z Kielc. W podstawówce na katechezę jeszcze chodził, „bo mama kazała”, poza tym w ósmej klasie miał bierzmowanie. Od początku liceum z religii już się wypisał, choć, jak zaznacza, jest wierzący. - Już nawet nie chodzi o plan lekcji, tylko o to, że tam się nic nie robi. Raz poszedłem, bo czekałem akurat na poprawę jakiegoś sprawdzianu i ludzie odrabiali tam lekcje albo grali w karty. Ksiądz jest nawet spoko, tylko to nie jest żadna nauka religii. To już lepiej pójść w niedzielę do Kościoła – mówi. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET