Ratownik zdradził, co dzieje się w Tatrach. To duży problem. "Lepiej się nie odzywać"
Góry cieszą się dużą popularnością wśród turystów w tym sezonie letnim. Szczególnie często odwiedzane są Tatry. Takie kuroty, jak Zakopane czy Bukowina Tarzańska przyciągają gości z całego kraju. Niestety, nie wszyscy, którzy decydują się na wędrówki po szlakach, są do tego odpowiednio przygotowani. Ratownicy górscy nie ukrywają, że na co dzień muszą mierzyć się z agresją ze strony osób, którym udzielana jest pomoc.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są najczęstsze przyczyny wypadków w polskich Tatrach.
- Dlaczego niektórzy turyści są agresywni podczas interwencji ratowników.
- Jakie nieodpowiedzialne zachowania widać wśród rodziców w górach.
Ratownik opowiedział o najczęstszych wypadkach w Tatrach
To najbardziej udany sezon letni w polskich górach od lat. Niektóre kurorty w Tatrach czy Sudetach mogły pochwalić się większym obłożeniem niż największe miejscowości nad Bałtykiem. Prawdziwe oblężenie szlaków przez turystów doprowadziło jednak do większej częstotliwości pojawiania się niebezpiecznych sytuacji. Edward Lichota z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w rozmowie z "Faktem" potwierdził, że w górach nie brakuje nieodpowiedzialnych wspinaczy. - Ci sami turyści, którzy są nad morzem, przyjeżdżają też i w góry. Taki turysta, który niewłaściwie zachowuje się nad wodą, inaczej w górach się też nie będzie zachowywać - wyjaśnia.
Statycznie w wakacje w Tatry wychodzi aż 2 mln turystów. Przy takich liczbach wypadki są nieuniknione. Tatrzańscy ratownicy najczęściej pomagają przy kontuzjach czy też zasłabnięciach. Do takich zdarzeń dochodzi najczęściej w przypadku przecenienia swoich umiejętności przez wspinaczy. - Apelowałbym o zdrowy rozsądek, o to, by ludzie, którzy wybierają się w góry, najpierw sprawdzili prognozę pogody, warunki panujące na szlakach i odpowiednio się do tego przygotowali, żeby tutaj zdrowy rozsądek wziął górę, a nie własne ambicje czy jakaś taka brawura - mówi ratownik TOPR w rozmowie z "Faktem".
Turyści w polskich górach bywają agresywni
Niestety, w polskich górach pojawiają się również zgłoszenia dotyczące dzieci. Rodzice często zabierają dziecko na szlak, po czym zostawiają je, kiedy zaczyna brakować mu sił. Podobna sytuacja oburzyła internautów w połowie sierpnia. - Wiadomo, że ono samo nie podejmuje decyzji, tylko zdaje się na rodziców. I czasem zdarzy się tak, że musimy interweniować, musimy to dziecko nawet sami znosić, gdy jest wyczerpane - tłumaczy Edward Lichota.
Najbardziej niebezpieczne interwencje dotyczą agresywnych turystów. Ci często nie są w stanie przyznać się do błędu i obarczają odpowiedzialnością ratownika. W takiej sytuacji łatwo o szybkie pojawienie się agresji werbalnej, a czasami nawet fizycznej. - Ściągniesz takiego z trasy poza szlakiem na bezpieczniejszą drogę, a on skręci sobie nogę i gotów twierdzić, że to twoja wina, bo kazałeś mu tamtędy iść. Nauczyliśmy się już, że są sytuacje, w których lepiej się nie odzywać i nie zaostrzać sytuacji. Choć oczywiście w momentach potencjalnie niebezpiecznych musimy reagować - podsumowuje ratownik.
Źródło: Radio ZET/ Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET