Sąd zdecydował po pobiciu Ukraińców we Wrocławiu

2 min. czytania
29.07.2026 14:07
Obserwuj nas na Google

Dwaj mężczyźni podejrzani o brutalne pobicie pary obywateli Ukrainy we Wrocławiu trafili do tymczasowego aresztu. Prokuratura zarzuca im działanie na tle narodowościowym i podkreśla, że zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na zastosowanie środka zapobiegawczego. Obrona jest innego zdania i twierdzi, że sytuacja wyglądała inaczej niż przedstawiają to pokrzywdzeni.

Podejrzani w areszcie
fot. Dolnośląska Policja

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanych.
  • Co zawierają nagrania monitoringu ze sklepu.
  • Jak obrońca podejrzanych komentuje prezentację wydarzeń w mediach.
  • Jakie dowody wspierają zarzuty prokuratury.

Areszt dla podejrzanych za pobicie Ukraińców we Wrocławiu

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o objęcie środkiem zapobiegawczym dwóch mężczyzn podejrzanych o brutalne pobicie pary z Ukrainy. 27-letni Tomasz M. i 45-letni Adam C. najbliższe trzy miesiące spędzą w tymczasowym areszcie. Śledczy zarzucają im pobicie na tle narodowościowym. 

- Sąd w pełni podzielił argumentację prokuratury co do możliwości matactwa procesowego, możliwości wpływania na zeznania świadków i ewentualnego kontaktu z trzecim mężczyzną, który wciąż pozostaje na wolności - powiedziała prok. Beata Łecka.

Przyznała, że nagranie, które pojawiło się w mediach społecznościowych, przedstawia tylko ostatnią część całego zdarzenia, które zaczęło się kilka minut wcześniej w sklepie. - Natomiast policja i prokuratura zabezpieczyły wszystkie możliwe nagrania monitoringu. W związku z powyższym będziemy mieli możliwość ustalenia, jaki był przebieg tego zdarzenia - dodała.

Na ten moment prokuratura nie zdradza, co uwieczniły kamery monitoringu w sklepie, w którym zaczęła się cała sytuacja. - Materiał, który został zebrany jest wystarczający do tego, by postawić im zarzuty i wystąpić z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie - przekazała. 

Sytuacja wyglądała inaczej? Obrona komentuje

Olaf Malinowski, obrońca Tomasza M. i Adama C. zaapelował do komentujących zajście o powściągliwość w tej sprawie. - To, co widzimy w mediach społecznościowych i telewizji jest tylko finałem tego zdarzenia. Są dwie sceny, które poprzedzają to zajście i niejako wyjaśniają, dlaczego doszło do tej sytuacji - powiedział. 

- Na tym etapie nie mogę tego komentować i wyjaśniać, jak doszło do zdarzenia. Natomiast ta narracja jest niestey budowana na niekorzyść moich klientów. Wymaga to szczegółowego wyjaśnienia, bo okoliczności tej sytuacji są inne, niż komentują to dzisiaj media - stwierdził. 

Powołując się na zeznania naocznych świadków dodał, że początkowy przebieg sytuacji jest nieco inny, niż przedstawiają to poszkodowani. - Poczekajmy na dalszy rozwój wydarzeń i materiał, który da nam obraz tego, jak doszło do tego zdarzenia - powiedział.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET