Sensacyjne rewelacje po tragedii na A1. TVN24: ratownicy od razu wiedzieli, kto prowadził bmw

2 min. czytania
28.09.2023 19:29
Obserwuj nas na Google

Trzy osoby siedziały w bmw, które brało udział w tragedii na autostradzie A1, a od jednego z nich wyraźnie było czuć woń alkoholu krótko po wypadku - wynika z relacji ratowników medycznych, na których powołał się serwis TVN24.pl.

Wypadek na A1 z 16 września zszokował całą Polskę. W osobowej kii żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina, w tym 5-letnie dziecko. Początkowo policja informowała, że z nieznanych przyczyn pojazd uderzył w barierki na autostradzie i pojazd stanął w płomieniach. Dopiero kiedy do sieci zaczęły trafiać filmy i relacje z feralnej nocy, funkcjonariusze zmienili zdanie i przekazali, że w wypadku brał udział jeszcze jeden samochód.

W czwartek prokuratura postawiła zarzuty kierowcy bmw, który był zaparkowany obok płonącej kii z rodziną w środku. Serwis TVN24.pl dotarł do ratowników medycznych, którzy 16 września brali udział w akcji na A1 w okolicach Sierosławia (woj. wielkopolskie).

Redakcja poleca

Wypadek na A1. Relacje ratowników potwierdzają, kto kierował bmw

Jeden z informatorów relacjonował dziennikarzom: - Pierwsza miała ruszyć z pomocą do osób w płonącej kii. Niestety, w momencie przyjazdu całe auto było objęte już płomieniami. Drugi z pojazdów jadących na miejsce po drodze otrzymał informację, że dwieście metrów dalej od płonącego samochodu, jest jeszcze jedno auto, które brało udział w zdarzeniu.

Według ratowników w bmw miały siedzieć trzy osoby, a za kierownicą siedział 31-latek. - Podróżowało z nim dwóch mężczyzn, którzy odnieśli obrażenia - dodali informatorzy TVN24.pl.

Na podstawie dokumentów z interwencji medyków na miejscu wypadku, do których dotarł serwis, jeden z pasażerów bmw przyznał się, że pił wcześniej alkohol. W notatce ratownicy zapisali, że czuć było również od niego woń alkoholu.

Do szpitala trafili pasażerowie z bmw, ale hospitalizacji odmówił 31-letni kierowca pojazdu. Mężczyzna został również zidentyfikowany przez ratowników jako ten, który siedział za kierownicą w momencie wypadku.

Z ustaleń biegłego wynika, że samochód bmw, który uczestniczył w wypadku na A1, jechał z prędkością co najmniej 253 km/h. 

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET