Tajemnicza śmierć Magdaleny Żuk. Prokuratura przekazała nowe informacje
Magdalena Żuk zmarła sześć lat temu w Egipcie. Według oficjalnej wersji Polka wyskoczyła z pierwszego piętra szpitala w Hurghadzie. Prokuratura przekazała portalowi i.pl nowe informacje ws. toczącego się śledztwa. Chodzi o wyniki badań toksykologicznych przesłanych z Egiptu.
Sprawa śmierci Magdaleny Żuk jest wyjaśniana przez Prokuraturę Okręgową w Jeleniej Górze. W kwietniu 2017 roku 27-letnia wówczas Polka pojechała sama na wakacje do Egiptu. Po przyjeździe do kurortu Marsa Alam miała wysyłać niepokojące wiadomości do swoich bliskich. Podczas ostatniej rozmowy z partnerem była przestraszona, płakała i prosiła, żeby zabrał ją do Polski.
Ostatecznie Magdalena Żuk trafiła do szpitala w Hurghadzie. Według oficjalnej wersji wyskoczyła z pierwszego piętra tej placówki i po kilku dniach zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Śledztwo w tej sprawie wciąż się toczy. Nie stwierdzono jednak, by na ciele Żuk były ślady świadczące o przemocy. Nie została zgwałcona, ani raczej nie padła ofiarą handlarzy ludźmi. Przesłuchano około 200 świadków: lekarzy, policjantów, pracowników i gości hotelu, polskiego rezydenta, a także bliskich zmarłych.
Śmierć Magdaleny Żuk. Co z wynikami badań toksykologicznych?
Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze w 2021 roku przedłużyła dochodzenie. Wiele czasu zajmują formalności związane ze współpracą międzynarodową. Polska strona opiera się m.in. na materiale dowodowym zebranym przez śledczych z Egiptu. Pod koniec 2022 roku Gazeta.pl ustaliła, że z Egiptu trafiły dokumenty ws. śmierci Polki. Śledczy z tego kraju twierdzą, że kobieta przed śmiercią znajdowała się pod wpływem substancji odurzających. Polska strona zwróciła się jednak z prośbą o uzupełnienie dokumentacji.
Nowe informacje prokuratura przekazała portalowi i.pl. Śledztwo nadal jest w toku i nikomu jak dotąd nie postawiono zarzutów. - Do wydania kompleksowej opinii toksykologicznej i zakończenia postępowania niezbędne jest jeszcze uzyskanie dodatkowych materiałów ze strony egipskiej - powiedział i.pl Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Czułowski wyjaśnił, że dokumenty, które otrzymali od strony egipskiej w grudniu były niepełne. Jeleniogórska prokuratura będzie jeszcze m.in. wnioskować o przesłuchanie biegłych, którzy przeprowadzili badania toksykologiczne.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET