Ciało "Małolata" było zmasakrowane. Sprawcy dokładnie zaplanowali zbrodnię
Poznański sąd skazał dwóch mężczyzn oskarżonych o dokonanie brutalnego zabójstwa Dariusza B. w Suchym Lesie. Do zbrodni doszło pod koniec czerwca 2020 roku. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca jednego ze skazanych zapowiedział apelację.
W czwartek 7 grudnia sąd okręgowy w Poznaniu wydał wyrok w sprawie brutalnego zabójstwa Dariusza B. w Suchym Lesie, do którego doszło pod koniec czerwca 2020 roku. Janusz M. został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Drugi ze sprawców, Damian T., usłyszał wyrok 25 lat więzienia.
Oskarżeni muszą także zapłacić czterem członkom pokrzywdzonej rodziny łącznie ponad 562 tys. złotych tytułem naprawienia szkody oraz nawiązki. Uzasadnienie orzeczenia było niejawne, a wyrok sądu nie jest prawomocny.
- Prokuratura jest zadowolona z rozstrzygnięcia, bowiem sąd uznał winę obu oskarżonych. W zakresie kary będziemy się zapoznawać z pisemnym uzasadnieniem wyroku i będziemy podejmować decyzje co do ewentualnej apelacji - powiedziała po ogłoszeniu orzeczenia prok. Agnieszka Leśniak. Obrońca Damiana T. nie zgadza się z wymiarem kary. - Będziemy składać wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku i kolejno - będziemy składać apelację w tej sprawie - zapowiedział adw. Jacek Sawicki.
Zabójstwo Dariusza B. w Suchym Lesie. "Liczne rany zewnętrzne i wewnętrzne"
Pod koniec czerwca 2020 roku w domu w Suchym Lesie pod Poznaniem policjanci odnaleźli ciało 59-letniego Dariusza B. ps. "Małolat". Śledczy nie mieli złudzeń, że doszło do brutalnego morderstwa. - Zgon nastąpił w wyniku licznych ran zewnętrznych i wewnętrznych, wstrząsu krwotocznego - mówił wówczas prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Poznaniu.
Policjanci po kilku dniach od przestępstwa zatrzymali Janusza M. Kolejny ze sprawców, Damian T., został zatrzymany w Holandii. - Sprawcy działali w zamiarze bezpośrednim, szczególnie okrutnie i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie - mówił Wawrzyniak. Mężczyźni po zabójstwie Dariusza B. ukradli jego zegarki oraz pieniądze. - Łączna kwota zrabowanych dóbr wyniosła ponad 150 tys. złotych - dodał prokurator.
Prokuratura bardzo dobrze przygotowała się do procesu sądowego. Mężczyźni byli wielokrotnie przesłuchiwani, ale nie przyznawali się do winy. - Wszystkie elementy tej sprawy zostały starannie zgromadzone. Prokurator, która sprawę prowadziła, wykonała szereg czynności dowodowych, eksperymentów procesowych, posiłkuje się w tej sprawie także opiniami biegłych - mówił Wawrzyniak.
Źródło: Radio ZET/PAP
- Tyle zostało z radiowozu. Dwie policjantki ranne w wypadku pod Poznaniem
- Dokonał skoku życia i planował ucieczkę za granicę. Dopadli go "łowcy głów"
- Gwałty, sprzedawanie pedofilom, jedzenie psich odchodów. Dzieci przeżyły piekło
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET