Sutryk odpowiada na poważne zarzuty. "Próbują podpalać Wrocław"
Poseł Konfederacji Krzysztof Tuduj twierdzi, że wysłannicy prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka oferowali zatrudnianie osób powiązanych z partią w spółkach miejskich i urzędzie w zamian za wycofanie się ze zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum. - To łobuzerka. Poseł, którego nikt nie zna, próbuje razem z panem Uhle podpalać Wrocław - stwierdził prezydent Wrocławia na antenie Radia Rodzina.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Poseł Konfederacji Krzysztof Tuduj oskarża prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka o korupcję polityczną, twierdząc, że otrzymał propozycję zatrudniania 'ich ludzi' w zamian za wycofanie się z akcji referendalnej.
- Jacek Sutryk odrzuca zarzuty, nazywając je 'łobuzerką' i spekulacjami, wskazując na brak przedstawionych dowodów i próby zaistnienia przez posła Konfederacji.
- Pomimo poważnych oskarżeń poseł Tuduj nie dostarczył szczegółów dotyczących rzekomych emisariuszy.
Poseł Konfederacji oskarża Jacka Sutryka o korupcję polityczną
Przypomnijmy, że w poniedziałek wieczorem poseł Konfederacji Krzysztof Tuduj opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym zarzucił prezydentowi Wrocławia korupcję polityczną. "Publicznie odrzucam niepubliczną propozycję rozmów o zatrudnianiu naszych ludzi w zamian za wycofanie ze zbiórki podpisów pod referendum odwoławczym dla Sutryka i jego kliki" - napisał. Na opublikowanym nagraniu Tuduj zwrócił się wprost do prezydenta miasta, twierdząc, że "emisariusze dotarli z propozycją" stanowisk w urzędzie i spółkach miejskich. - Chciałbym pana poinformować, że odrzucam propozycje rozmowy na ten temat i z przyjemnością będziemy dalej zbierać podpisy - oznajmił poseł. Nie zdradził jednak żadnych szczegółów dotyczących osób, które rzekomo złożyły tę propozycję. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał, że z wysłannikami nie wchodził w żadną rozmowę i dopytywanie.
Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk: "To łobuzerka"
W rozmowie z portalem RadioZET.pl Agata Dzikowska, dyrektorka Wydziału Komunikacji Społecznej UMW przyznała, że tego typu zarzuty "są niepoważne". - Nie padły żadne nazwiska, żadne fakty. W przedstawionej sprawie mamy do czynienia jedynie ze spekulacjami oraz bezpodstawnymi zarzutami - oznajmiła. - Brak zgłoszenia tego do instytucji wskazuje, że mamy do czynienia z nieudolną próbą zwrócenia uwagi na akcję, która niewiele osób się interesuje - dodała Dzikowska.
Głos w sprawie zabrał również Jacek Sutryk na antenie Radia Rodzina. - To łobuzerka, chęć zaistnienia. Poseł, którego nikt nie zna, próbuje razem z panem Uhle [prezes stowarzyszenia SOS Wrocław - przyp. red.] podpalać Wrocław. Próbują rzucać oskarżeniami, nie są w stanie "przejąć" miasta na drodze demokratycznych wyborów [...] Nikt nigdy nie mógłby panu Tudujowi i całej tej bandzie zaproponować pracy, bo oni nie potrafią pracować - stwierdził prezydent Wrocławia.
W dalszej części wypowiedzi Jacek Sutryk zachęcił do wspólnego myślenia o "dobru miasta". - To są ludzie, którzy nie są tym zainteresowani. Oni chcą za wszelką cenę przejąć to miasto. Mam dla nich złą wiadomość: to się nie uda. Wrocławianie są ludźmi mądrymi, uczciwymi, pracowitymi i właśnie w taki sposób będziemy to miasto rozwijać - dodał samorządowiec. Przypomnijmy, że jak na razie poseł Konfederacji nie przedstawił żadnych dowodów dotyczących rzekomej propozycji złożonej przez "emisariuszy Sutryka". Portal RadioZET.pl z prośbą o komentarz w tej sprawie zwrócił się również do wrocławskiej prokuratury. Będziemy informować na bieżąco.
Źródło: Radio ZET/Radio Rodzina/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET