`

"Ludzie Sutryka" próbowali przekupić Konfederację? Miasto: "To niepoważne"

3 min. czytania
14.10.2025 16:45
Obserwuj nas na Google

Poseł Konfederacji Krzysztof Tuduj twierdzi, że wysłannicy prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka oferowali zatrudnianie osób powiązanych z partią w spółkach miejskich i urzędzie w zamian za to, że Konfederacja wycofa się ze zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum. Miasto stanowczo zaprzecza. 

Jacek Sutryk
fot. Filip Naumienko/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Poseł Krzysztof Tuduj z Konfederacji oskarża prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka o korupcję polityczną, twierdząc, że otrzymał propozycję zatrudnienia w zamian za rezygnację z inicjatywy referendalnej.
  • Władze Wrocławia stanowczo zaprzeczają oskarżeniom, określając je jako niepoważne i oparte na bezpodstawnych zarzutach bez konkretnych dowodów.
  • Stowarzyszenie SOS Wrocław, z poparciem Konfederacji, kontynuuje zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum mającym na celu odwołanie prezydenta Sutryka oraz rady miejskiej.

Poseł oskarża Jacka Sutryka o korupcję polityczną

W poniedziałkowy wieczór poseł Konfederacji Krzysztof Tuduj opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym zarzucił prezydentowi Wrocławia korupcję polityczną. "Publicznie odrzucam niepubliczną propozycję rozmów o zatrudnianiu naszych ludzi w zamian za wycofanie ze zbiórki podpisów pod referendum odwoławczym dla Sutryka i jego kliki" - czytamy. Opublikował również nagranie, w którym wprost zwrócił się do prezydenta Wrocławia.

"Chciałem pana poinformować, że emisariusze dotarli z propozycją, abyśmy zaprzestali akcji zbiórki podpisów pod referendum o odwołanie pana z funkcji prezydenta miasta w zamian za możliwość zatrudnienia naszych ludzi w spółkach miejskich oraz urzędzie. Chciałbym pana poinformować, że odrzucam propozycje rozmowy na ten temat i z przyjemnością będziemy dalej zbierać podpisy" - mówi Tuduj na opublikowanym nagraniu.

Nie zdradził jednak żadnych szczegółów dotyczących osób, które rzekomo złożyły tę propozycję. - Powiedziałem prawdę. Z emisariuszami nie wchodziłem w żadną rozmowę, dopytywanie. Nie interesuje mnie to. Ogłosiłem to publicznie, aby już nigdy w przyszłości nikt nie przychodził do mnie z podobnymi propozycjami - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Krzysztof Tuduj. Miasto stanowczo zaprzecza tym doniesieniom. 

Redakcja poleca

Miasto: "To niepoważne"

Portal RadioZET.pl z prośbą o komentarz w tej sprawie zwrócił się do Urzędu Miejskiego Wrocławia. - To jest tak niepoważne, że aż trudno komentować. Nie padły żadne nazwiska, żadne fakty.  W przedstawionej sprawie mamy do czynienia jedynie ze spekulacjami oraz bezpodstawnymi zarzutami - powiedziała nam Agata Dzikowska, dyrektorka Wydziału Komunikacji Społecznej UMW.

- W przypadku pojawienia się konkretnych nazwisk oraz uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa właściwymi organami do rozpatrzenia takich kwestii są prokuratura, policja oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne. Brak zgłoszenia do tych instytucji wskazuje, że mamy do czynienia z nieudolną próbą zwrócenia uwagi na akcję, która niewiele osób się interesuje - dodała Dzikowska. Portal RadioZET.pl - w związku z publicznymi doniesieniami posła - z prośbą o komentarz zwrócił się również do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Na razie czekamy na odpowiedź. 

Zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum trwa

Przypomnijmy, że stowarzyszenie SOS Wrocław w połowie września zapowiedziało  ponowną próbę zorganizowania referendum. Tym razem nie chodzi tylko o odwołanie prezydenta Wrocławia  Jacka Sutryka, ale i rady miejskiej. W drugiej połowie września Konfederacja oficjalnie przyłączyła się do tej inicjatywy. -  Układ we Wrocławiu gnije, sytuacja polityczna i samorządowa wygląda źle. Łączy nas wspólne marzenie. O Wrocławiu uczciwym, transparentnym - mówił wówczas poseł Krzysztof Tuduj. Obecnie trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem. 

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET