Tajemnicze zaginięcie małżeństwa z Warszawy. "Słyszeliśmy krzyki"
Cała Polska śledzi kroki małżeństwa z Warszawy, które opuściło swój dom, zostawiając w nim dwóch nastoletnich synów i zapisaną karteczkę. Pierwszy przystanek pary Anety i Adama Jagłów najpewniej miał miejsce na Hali Gąsienicowej w Tatrach, następny - już na Słowacji. Jakie są kolejne kroki zaginionych? W czasie policyjnego śledztwa sąsiedzi zaczynają coraz więcej opowiadać o historii rodziny.
Zaginione małżeństwo z Warszawy rozbudza wyobraźnię. Portal RadioZET.pl jako pierwszy poinformował o tajemniczej karteczce, którą para zostawiła swoim dzieciom. Później policja zdradziła, że rodzice napisali tam: "Chłopcy, jesteście dzielni. Poradzicie sobie w życiu. Jesteśmy z was dumni". Zniknęli w nocy z soboty na niedzielę (z 20 na 21 maja) z mieszkania przy ul. Puławskiej i od tamtej pory śledczy podążają ich tropem - najpierw zaprowadził ich na Halę Gąsienicową (Tatry), później - na Słowację.
Zaginięcie małżeństwa z Warszawy. Sąsiedzi: "Słyszeliśmy krzyki"
W czasie gdy policyjni śledczy ustalają miejsce pobytu małżeństwa, sąsiedzi opowiadają kolejne historie. Na łamach portalu SE.pl zdradzają m.in., że "Nigdy nikomu nie mówili „dzień dobry”, zazwyczaj przemykali korytarzem w kapturach [...] Nikt nie wie, gdzie pracowali, byli bardzo tajemniczy". Inna lokatorka bloku przy ul. Puławskiej mówi o "krzykach".
"Wielokrotnie słyszeliśmy krzyki, hałasy i wulgaryzmy oraz trzaskanie drzwiami. Czasami to wyglądało tak, jakby pan Adam był sam w mieszkaniu, walił drzwiami bez opamiętania i krzyczał do siebie. To było przerażające" - czytamy w relacji.
Trwają poszukiwania małżeństwa z Warszawy. Gdzie są teraz?
Rekonstrukcja wydarzeń z tajemniczego "zaginięcia" małżeństwa Anety i Adama do tej pory sugeruje pierwszy przystanek na Hali Gąsienicowej w Tatrach. Po tym, jak tę informację podał Polsat News, domysły potwierdziła policja, publikując komunikat: "Niewykluczonym jest, że zaginieni z 22/23 maja br. nocowali w schronisku górskim Murowaniec w Tatrach".
Następny przystanek sprecyzował Onet. Podano, że małżeństwo rozpoznał właściciel pensjonatu "Vasko" w słowackim Zdziarze. Para miała tam spędzić noc. - Do pensjonatu podeszli we wtorek około godziny 18 na piechotę. W ten dzień nie było mnie na miejscu, ale w obiekcie spała zaprzyjaźniona grupa turystów z Niemiec. To właśnie ich Polacy zapytali, czy mam wolne pokoje. Połączyliśmy się telefonicznie i zaproponowałem im nocleg, na który się zgodzili. Twierdzili, że są bardzo zmęczeni, bo całą drogę z Zakopanego przeszli pieszo - czytamy w rozmowie z właścicielem, przytaczanej przez portal.
Podczas rozliczeń za nocleg małżeństwo miało - skutecznie - uchylać się od legitymowania dowodem osobistym. Co więcej, na co uwagę właściciel pensjonatu zwrócił w rozmowie z portalem WP.pl, na pożegnanie mieli pomachać do kamer monitoringu.
Policja wciąż prowadzi akcję poszukiwawczą. Kryminolog Jerzy Pobocha, cytowany przez WP.pl, twierdzi, że para szybko się odnajdzie. Optymizm motywowany jest właśnie wszechobecnym monitoringiem i skróconą drogą informacji, która choćby ze Słowacji dotarła niemal natychmiast. - Policja na pewno zna już wstępne powody, dla których uciekli. Wie, z kim ostatnio przebywali, czy mieli długi, na co chorowali. Mają dostęp do wszelkiej dokumentacji i na pewno znają już każdą tajemnicę rodzinną - opiniuje.
Aneta Jagła: 44-lata
Ma 170 cm wzrostu, masywną sylwetkę, długie włosy i - najpewniej - tatuaż na lewym ramieniu z wizerunkiem pantery.
Adam Jagła: 49 lat
Ma ok. 182 cm wzrostu, sylwetkę normalną, włosy krótkie "szpakowate", zarost krótki, kuleje na prawą nogę, prawdopodobnie posiada tatuaż na lewym ramieniu.
Wszystkie osoby, które mają informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu pary, proszone są o kontakt z Komendą Rejonową Policji Warszawa II przy ul. Malczewskiego 3/5/7 – nr tel. 47 72 392 50 lub 47 72 392 52, najbliższą jednostką policji lub całodobowymi numerami 112.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET